fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Katastrofy

Wypadek w Nowym Mieście nad Pilicą

Wypadek w Nowym Mieście nad Pilicą
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Grzegorz Byszewski
Osiemnaście osób zginęło w wypadku, do którego doszło rano w Nowym Mieście nad Pilicą w pow. grójeckim (Mazowieckie) - poinformowała Magdalena Siczek-Zalewska z zespołu prasowego mazowieckiej policji.
Według informacji "Rz" na miejscu katastrofy udało się zidentyfikować do tej pory siedem ofiar. Działa tam też punkt pomocy psychologicznej dla rodzin osób, które zginęły. Na razie zdecydowało się z niego skorzystać pięć rodzin. Jak podają obecni przy oględzinach policjanci, ofiarami są osoby w wieku od 45 do 55 lat.
Policji udało się także porozmawiać z kierowcą tira, który przebywa w szpitalu w Nowym Mieście. To 31-letni Tomasz S. z Rawy Mazowieckiej. Z relacji mężczyzny dla funkcjonariuszy wynika, że volkswagen "wyskoczył" zza samochodu, który tir wymijał i zajechał mu drogę. Stan Tomasza S. lekarze oceniają jako dobry. Kierowca nie zostanie dzisiaj przesłuchany przez prokuratora ze względu na stan zdrowia - poinformowała rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Radomiu Małgorzata Chrabąszcz. Być może do przesłuchania dojdzie jutro, jeśli lekarze wyrażą na to zgodę.
- To był przykry, przerażający widok. Kilkanaście czarnych worków z ciałami leży na prostym odcinku drogi - relacjonuje "Rz" burmistrz gminy Drzewica Janusz Reszelewski, który był na miejscu tragedii.
[srodtytul]Nie było śladów hamowania[/srodtytul]
W wypadku, do którego doszło na drodze wojewódzkiej nr 707, zginęło osiemnastu pasażerów volkswagena transportera, który zderzył się czołowo z ciężarowym volvo. Dwie osoby, w tym kierowca volvo (który w momencie spowodowania wypadku był trzeźwy), zostały odwiezione do szpitala - poinformowała Magdalena Siczek-Zalewska z zespołu prasowego mazowieckiej policji. Później jedna osoba zmarła. Kierowca ciężarówki z lekkimi obrażeniami przebywa w szpitalu.
Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że bus nie był przystosowany do przewożenia ludzi - powiedział rzecznik Komendanta głównego Policji Mariusz Sokołowski. Bus wyprzedzał inny samochód i zjechał na przeciwległy pas ruchu. Na drodze nie znaleziono śladów hamowania. Brana też jest pod uwagę wersja, że pojazdy były niesprawne technicznie.
Pasażerowie busa jechali do pracy, do sadu zbierać jabłka. Do katastrofy doszło po godz. 6 tuż za Nowym Miastem, przy zjeździe na Rawę Mazowiecką.
[srodtytul]Prowizoryczne siedzenia[/srodtytul]
- Jechało w nim znacznie więcej osób niż powinno, siedzieli na skrzynkach, deskach, na prowizorycznie przygotowanych siedziskach - powiedział Sokołowski. Jak dodał, na drodze panowały też trudne warunki. - Mgła, niska temperatura, zalegające na drodze liście, to wszystko mogło wpłynąć na to, że doszło do wypadku - zaznaczył.
- Ze wstępnych opisów wypadku można wnioskować, że u ofiar w momencie zderzenia doszło do urazów wielonarządowych, krwotoków wewnętrznych i uszkodzeń kręgosłupa. W takiej sytuacji śmierć następuje bardzo szybko - poinformował Szef Lotniczego Pogotowia Ratunkowego Robert Gałązkowski. - Ludzie z tyłu miażdżyli tych z przodu - ocenia rzecznik mazowieckiej policji Tadeusz Kaczmarek.
- Poraża brak odpowiedzialności kierowcy za przewożenie tylu osób - stwierdził wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski, który jest na miejscu.
Bus był na numerach rejestracyjnych z Drzewicy koło Opoczna (Łódzkie). Ofiary wypadku to mieszkańcy gminy Drzewica, większość z nich najprawdopodobniej mieszkała we wsi Żardki. Według nieoficjalnych informacji "Rz" ciała czterech osób już zostały zidentyfikowane. - Organizujemy pomoc psychologiczną dla rodzin ofiar. Bliskim zmarłych zapewnimy też pomoc finansową - zapowiada Releszewski.
Według ustaleń "Rz" kierowca busa, Mirosław B., pochodził ze wsi Żdarki niedaleko Drzewicy. Mężczyzna osierocił 2-letnie dziecko. W volkswagenie jechał też jego młodszy brat. - Każdego zmarłego żal, ale Mirek to był naprawdę dobry chłopak. Nie pił, pracowity był. Coś okropnego - mówi "Rz" pani Maria, kuzynka nieżyjących braci.
[srodtytul] Trzydniowa żałoba[/srodtytul]
Okoliczności wypadku bada policj. Sprawę będzie też badać Wydział Śledczy Prokuratury Okręgowej w Radomiu. Śledztwo prowadzone będzie w sprawie sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym.
Ciała są przewożone do Zakładu Medycyny Sądowej w Warszawie. Jutro zostaną okazane rodzinom.
Jak poinformował Kaczmarek, pod numerem 48 345 24 50 uruchomiono infolinię dla rodzin ofiar.
Na terenie województwa mazowieckiego i łódzkiego została wprowadzona trzydniowa żałoba. Potrwa od wtorku od godz. 12 do czwartku do godz. 24.
[ramka][srodtytul]Opinia[/srodtytul]
[b]Wicedyrektor Instytutu Transportu Samochodowego dr Wojciech Przybylski [/b]
W tym wypadku zbiegły się dwie sytuacje, które w normalnym życiu nie powinny się zdarzyć. Po pierwsze - bus nieprzystosowany do przewozu osób, to niemożliwe z prawnego punktu widzenia. Po drugie - odnoszę wrażenie, że TIR nie miał prawa być na tej drodze. Droga wojewódzka nr 707 jest drogą dla samochodów o nacisku na oś mniejszym niż 8 ton, a wydaje się, że to volvo ma przynajmniej 10 t nacisku na oś. Duże ciężarówki nie powinny się po tej drodze poruszać.[/ramka]
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA