fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Janke: Polityka zagraniczna bez polskich polityków

Igor Janke
Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
Do Polski przyjechali parę dni temu m.in. podsektetarz stanu USA James Steinberg i dowódca NATO w Europie admirał James Stavridis. Nikt z przedstawicieli polskich władz nie znalazł czasu, aby się z nimi spotkać – pisze publicysta „Rzeczpospolitej”
Bardzo lubimy narzekać – i my dziennikarze, i politycy – na brak dyskusji o poważnej polityce. W tych poważniejszych rozmowach często narzekamy ostatnio, iż nasza sytuacja geopolityczna się zmienia i staje coraz trudniejsza. Pochlipujemy, że Ameryka nas opuszcza, bo zapatrzona jest w inne strony świata.
I oto we Wrocławiu odbyła się zaskakująco ciekawa impreza, na której można było poważnie podyskutować z ważnymi światowymi graczami i lobbować w naszych sprawach.
Na Wrocław Global Forum – imprezę organizowaną przez rosnący w siłę polski instytut demos Europa, prestiżowy amerykański think tank Atlantic Council i miasto Wrocław – zjechali poważni światowi politycy, politolodzy, dziennikarze takich pism, jak „International Herald Tribune” czy „Financial Times”, dyplomaci, intelektualiści i ludzie biznesu, by rozmawiać o tym, z czym ostatnio mamy problemy – czyli o relacjach europejsko-amerykańskich.
Taka impreza Polsce, to nie lada gratka. Stawił się zastępca Hilary Clinton, jeden z ważniejszych ludzi obecnej amerykańskiej administracji James Steinberg, stawił się naczelny dowódca połączonych sił zbrojnych NATO w Europie admirał James Stavridis, przybyło kilku środkowoeuropejskich ministrów. Jak przyznawało wielu uczestników – konferencja okazała się zaskakująco ciekawa. Co więcej – nie będzie to jednorazowa impreza. Wrocław będzie ją gościł co roku.
Podczas konferencji James Steinberg przekonywał, że choć Chiny, Brazylia czy Indie stają się potężnymi siłami, z którymi USA muszą się liczyć i współpracować, to współpraca z Europą, a w tym z państwami środkowej Europy, pozostaje dla USA kluczowa. Deklarował, ze chce Ameryka chce uczestniczyć w rozbudowie Europy Środkowej. Wiele mówił na temat Bałkanów.
W programie jego wizyty we Wrocławiu, jak można było przeczytać na stronie amerykańskiego Departamentu Stanu, było spotkanie z czołowymi przedstawicielami polskiego rządu poświęcone stosunkom amerykańsko-polskim. Do spotkania nie doszło, bo żaden ani wysokiej, ani średniej, ani niskiej rangi przedstawiciel polskich władz nie zaszczycił imprezy swoją obecnością. Choć w programie wymieniony był i prezydent Bronisław Komorowski, i minister Radosław Sikorski, i generał Stanisław Koziej.
Na sali zresztą nie pojawił się żaden z aktywnych polskich polityków. Okazji nie wykorzystali ani posłowie z Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, ani eurodeputowani, ani przedstawiciele polskiego rządu. Poza dosłanym w ostatniej chwili w ostatnim dniu wiceministrem Mikołajem Dowgielewiczem, który przyleciał, kiedy zastępca Hillary Clinton z Wrocławia dawno wyleciał.
Steinberg miał wiec kilka godzin wolnego, spacerował po Wrocławiu raz z amerykańskim ambasadorem Lee Feinsteinem i prezydentem Wrocławia Rafałem Dutkiewiczem. On jeden reprezentował Polskę przed jednym z ważniejszych ludzi w ekipie Baracka Obamy. Ciekawe co Steinberg powie o Polsce swojej szefowej, jeśli teraz w ogóle coś jej powie. Na pewno coś jej powie o Słowacji i Węgrzech, gdzie miał rozmowy. Może opowie Hillary choć o ślicznym wrocławskim rynku.
Zapewne polityków w tym czasie zajmowały się inne ważne debaty, np. w warszawskich stacjach radiowych i telewizyjnych. Dziesięciominutowa prztykanka w mediach jest przecież dużo ciekawsza i ekscytująca od debat z zastępcą amerykańskiego sekretarza stanu i szefa połączonych sił zbrojnych NATO w Europie.
Co ciekawe i warte podkreślenia, bardzo dobrze reprezentował Polskę Aleksander Kwaśniewski. Tym chętniej to podkreślam, bo sam wielokrotnie tego polityka w przeszłości krytykowałem. Były prezydent wystąpił w panelu razem z estońskim ministrem obrony i czeskimi wiceministrem spraw zagranicznych. W sposób niezwykle jasny i precyzyjny bronił obecnego kształtu NATO. Bardzo stanowczo mówił, czym grożą dyskutowane coraz częściej rosyjskie propozycje nowej „architektury bezpieczeństwa”, dyplomatycznie przyznawał, ze teoretycznie wyobraża sobie zbliżenie NATO z Rosją, ale praktyka i konkretne działania Moskwy pokazują, że nie będzie to łatwe.
Kwaśniewski mówił, że rosyjskie pomysły na nowy system bezpieczeństwa mogłyby doprowadzić do powstania „próżni bezpieczeństwa”, w której ponownie znalazłyby się kraje Europy Środkowo-Wschodniej. Przekładając z języka dyplomatycznego na nasz, mówił, że pomysł Dmitrija Miedwiediewa jest groźny i z Rosjanami trzeba bardzo uważać. Jego wystąpienie było na tyle wyraziste, że wzbudziło natychmiast publiczną polemikę zastępcy ambasadora Rosji, który też by obecny na forum.
Pięć lat temu cieszyłem się bardzo, że kończy się epoka prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, choć mój krytycyzm dotyczył przede wszystkim polityki wewnętrznej. Jednak nie przyszłoby mi wtedy do głowy, że na konferencji takiej jak wrocławska zabraknie polityków partii solidarnościowych, a pod ich nieobecność postkomunista będzie wypowiadał się dokładnie tak, jakbym oczekiwał od polskiego męża stanu.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA