fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Katastrofa smoleńska

Daleko od Wawelu. książka o prezydenturze Lecha Kaczyńskiego

Paweł Reszka i Michał Majewski, autorzy książki „Daleko od Wawelu”
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
"Daleko od Wawelu" - książka dziennikarzy „Rz” Pawła Reszki i Michała Majewskiego o prezydenturze Lecha Kaczyńskiego - miała promocję w Krakowie.
- Czy żałoba narodowa po tragedii smoleńskiej nie trwała za długo? Czy Lech Kaczyński powinien zostać pochowany na Wawelu? - na takie pytania próbowali odpowiedzieć dziennikarze i publicyści: Tomasz Sekielski (TVN), Paweł Lisicki - redaktor naczelny „Rz”, Piotr Zaremba - publicysta „Rz” oraz Robert Krasowski - publicysta i wydawca. Dyskutowali wczoraj podczas promocji książki „Daleko od Wawelu” autorstwa dziennikarzy „Rz” Pawła Reszki i Michała Majewskiego.
Książka odsłania kulisy prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Autorzy przez kilka miesięcy kontaktowali się i rozmawiali z najbliższymi współpracownikami głowy państwa. Z opowieści wyłania się przeważnie negatywny obraz tego, co działo się w Pałacu Prezydenckim. Sami autorzy piszą: „Miesiącami przyglądaliśmy się Lechowi Kaczyńskiemu i jego otoczeniu, które nazwaliśmy 'strasznym dworem'… Książka nie pokazuje pomnikowego Lecha Kaczyńskiego, ale polityka pełnego sprzeczności, takiego, jakim widzieliśmy go przed 10 kwietnia”.
Dlatego podczas dyskusji zastanawiano się, czy a książka powinna ukazać się właśnie teraz, pół roku po tragedii smoleńskiej, czy nie lepiej byłoby jeszcze trochę poczekać. Wydawca Robert Krasowski stwierdził, że książka nie podlega logice żałoby. Nie zgodził się z tym Piotr Zaremba. – Odpycha mnie termin wydania. Mimo że fakty w niej przedstawione są wiarygodne, to zupełnie inna jest sytuacja, kiedy piszemy o człowieku, którego życie się skończyło - mówił.
– To nie książka przerywa żałobę, ale politycy ją zakończyli, rozpoczynając na nowo awantury – ripostował Tomasz Sekielski. – Jeżeli ktoś wyrządził szkodę pamięci osób, które tam zginęły, to politycy właśnie - dodał dziennikarz.
Sami autorzy uznali, że niesprawiedliwe byłoby przemilczenie faktów i budowanie legendy tam, gdzie jej nie ma.
– Jak długo w przypadku innych prezydentów nie można byłoby pisać o ich błędach? A co gdyby zginął Wojciech Jaruzelski? Czy my stosujemy racjonalną miarę wobec Lecha Kaczyńskiego? Czy nie przesadzamy? – pytał Robert Krasowski.
– Lech Kaczyński wprowadził do debaty publicznej słowa takie jak naród, niepodległość, suwerenność. Potrafił dostrzec takie osoby, jak Gwiazda, Walentynowicz i wesprzeć swoim autorytetem działania Instytutu Pamięci Narodowej – twierdził Paweł Lisicki. Sekielski zauważył z kolei, że od prezydenta należy oczekiwać czegoś więcej niż bycia kustoszem pamięci narodowej. – Ale kiedy myślimy o tym jak zginął, to pochowanie na Wawelu wydaje się jak najbardziej na miejscu – dodał.
Książka miała zawierać rozmowę z samym prezydentem Kaczyński. We wstępie czytamy: „Prezydent leciał do Smoleńska i nikt w rozgardiaszu przygotowań do wizyty nie miał głowy do spotykania się z reporterami. Wszystko miało odbyć się więc 'zaraz po 10 kwietnia'…”
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA