Urzędnicy

Metryka sprawy skończy z anonimowością urzędników

Fotorzepa, BS Bartek Sadowski
Każda urzędowa sprawa dostanie swoją metrykę. Znajdą się tam dane osób mających wpływ na decyzje. Łatwiej będzie wychwycić błąd czy opieszałość.
W Sejmie trwają prace nad projektem ustawy autorstwa komisji „Przyjazne państwo”, który przewiduje obowiązek zakładania tzw. metryki sprawy. Byłyby na niej uwidocznione wszystkie osoby, które w jakikolwiek sposób wzięły udział w czynnościach w trakcie postępowania, a także każde ich działanie. Dotyczy to zarówno postępowań podatkowych, jak i wszystkich spraw rozstrzyganych na podstawie kodeksu postępowania administracyjnego.
[srodtytul]Koniec fikcji[/srodtytul] Pod decyzją podpisuje się jednoosobowo organ stojący na czele urzędu. Jest nim np. naczelnik urzędu skarbowego lub dyrektor izby skarbowej. Tymczasem nad rozstrzygnięciem pracuje sztab urzędników.– Dziś trudno ustalić, kto brał udział w pracach nad konkretną sprawą. Dobrzy pełnomocnicy w celu zabezpieczenia interesów swoich klientów starają się to zbadać już podczas toczącego się postępowania, aby podjąć dyskusję o sprawie z osobą najlepiej w niej zorientowaną. Czasem jednak napotykają przeszkody – mówi Hanna Filipczyk, członek Krajowej Rady Doradców Podatkowych.
„Dzięki prowadzeniu na bieżąco metryki sprawy będzie można nawet po upływie długiego czasu precyzyjnie ustalić, jacy urzędnicy uczestniczyli w przygotowaniu decyzji, przygotowali jej projekt, udzielali wskazówek co do sposobu załatwienia sprawy, opiniowali lub zatwierdzali decyzję oraz jak konkretni urzędnicy wpływali na jej treść” – można przeczytać w uzasadnieniu do projektu komisji. Prowadzenie metryki ma podnieść poczucie odpowiedzialności urzędników, którzy dokładnie zastanowią się nad przyjętymi przez siebie argumentami. [srodtytul]Nie tylko metryka[/srodtytul] Dzięki temu, że metryka ma być obowiązkową częścią akt sprawy, będzie ona dostępna dla stron postępowania. [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=F24F2039C7ECAA7EF98DD76F6BE12609?id=176376]Ordynacja podatkowa[/link] (art. 178) i [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=9BC22702FDF09FB8812D2401907D59DD?id=133093]kodeksu postępowania administracyjnego[/link] . (art. 73) stanowią bowiem, że stronie przysługuje prawo wglądu do akt sprawy. Może też z nich sporządzać odpisy lub notatki. Ponadto projekt zakłada zapisanie wprost w ustawach obowiązku prokonstytucyjnej wykładni prawa. Przewiduje też, że w uzasadnieniu decyzji urzędnicy musieliby wskazać alternatywne rezultaty wykładni przepisów, jeśli takie istnieją, oraz podać powody zajęcia takiego, a nie innego stanowiska. Zastrzeżenia co do tych obowiązków podnosi Prokuratoria Generalna Skarbu Państwa. W opinii do projektu wskazuje ona, że takich warunków nie stawia się nawet uzasadnieniom sporządzanym przez sądy, w skład których wchodzą przecież zawodowi prawnicy po aplikacjach. Ponadto nakaz stosowania wykładni konstytucyjnej może się sprowadzać do kwestionowania zgodności z konstytucją innych przepisów, a do tego uprawniony jest tylko Trybunał Konstytucyjny.– Tak duże zmiany w uzasadnieniach rozstrzygnięć mogą budzić wątpliwości – mówi Marek Kolibski, doradca podatkowy z kancelarii KNDP. Wskazywanie alternatywnych wykładni przepisów jest jak wydawanie kilku decyzji w jednej. Dla podatników to dobra propozycja, bo mogłoby to ułatwić pisanie odwołania, gdyż argumentacji za innym rozstrzygnięciem dostarczaliby sami urzędnicy – kontynuuje. Rzeczywiście należy się zastanowić nad zgodnością propozycji z konstytucją. [ramka]Opinia [i]Leszek Przybyłka, adwokat i doradca podatkowy z kancelarii adwokackiej Proniewski Przybyłka[/i] Nie ma powodu, by wątpić w szlachetność intencji autorów projektu. Obawiam się jednak, że obywatele odczują to jedynie jako powstanie kilku dodatkowych papierków, a nie poprawę jakości decyzji ze względu na zwiększenie poczucia odpowiedzialności urzędników. W zamian efektem może być wydłużenie i tak już niemiłosiernie czasochłonnych procedur. Schemat jest taki sam jak ze słynnym jednym okienkiem. Miało uprościć formalności, a niejednokrotnie okazuje się, że działa wprost przeciwnie. Praktyka pokazuje, że nakładanie na urzędników kolejnych obowiązków nikomu nie służy. Komisja powołana do ograniczania biurokracji powinna raczej zająć się upraszczaniem przepisów, bo tylko tak można osiągnąć pozytywne rezultaty.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL