Sztuka

Rzeźby na Polu Mokotowskim

Syryjski artysta Majid Jammoul wyrzeźbił „Symbiozę”. To największa jego praca w Polsce
Fotorzepa, Szymon Łaszewski Szymon Łaszewski
Na Polu Mokotowskim odsłonięto monumentalne rzeźby. Mają nawet ponad dwa metry. I choć dzięki gabarytom nie gubią się w przestrzeni, to nijak z nią nie korespondują
Siedem odsłoniętych w niedzielne popołudnie rzeźb to efekt pleneru Art Konfrontacje, jaki w czasie wakacji odbywał się na Polu Mokotowskim.
– Chcieliśmy wyjść do ludzi. Pokazać im, jak powstaje dzieło sztuki i jak ciężka fizycznie jest praca rzeźbiarza – mówi Agnieszka Biardzka, koordynatorka wydarzenia. Spotkania były również próbą wskrzeszenia zapomnianej nieco warszawskiej tradycji plenerów. – Ostatni odbył się ponad 30 lat temu – podkreśla Biardzka.
Artyści spotykali się codziennie, od połowy sierpnia do połowy września, nieopodal stawu i pubu Merlin. Tam na oczach przechodniów rzeźbili. A pracę przerywały im jedynie deszcze. [srodtytul]Rzeźby: bez połączenia[/srodtytul] Wszystkie prace zostały wykonane z piaskowca. Rozstawione głównie w okolicach stawu mają nawet po dwa metry wysokości i ważą po kilka ton. I tyle mają ze sobą wspólnego. Poza gabarytami i materiałem nie łączy ich ani wspólna myśl, ani nawet motyw. – Wspólny mógłby być temat, ale nawet biorąc pod uwagę różnorodność stylów artystów, mogłoby stać się to monotematyczne – mówi Biardzka. – Bo po co komu na przykład siedem warszawskich Syrenek? Czy nie lepiej, żeby każdy mógł wyrazić swoją indywidualność twórczą? Dla gości wernisażu odpowiedź nie była jednoznaczna. Jedni byli pełni zachwytu, inni nie szczędzili słów krytyki. – Mamy pomnik Szczęśliwego Psa, bo to miejsce zabaw ze zwierzętami. Mamy Ścieżkę Kapuścińskiego, bo tędy spacerował. Trudno więc zrozumieć, co do Pola Mokotowskiego ma na przykład rzeźba okien czy Nike – zastanawiał się jeden z nich. [srodtytul]Miejsce: do uzgodnienia[/srodtytul] I tak ku pochwale indywidualności w najbardziej popularnym w Warszawie parku powstała „galeria osobowości” – przypadkowy zbiór prac, które pojedynczo przykuwają oko, ale w cyklu stają się nieczytelne. W otoczenie wpisują się nieliczne. Są wśród nich abstrakcyjne „Symbiozy” Majida Jammoula, oddające hołd miłości oraz „Trębacze” Teresy Pastuszki-Kowalskiej, podkreślające wypoczynkowy charakter miejsca. – Miałam jeszcze dwa inne projekty, ale stanęło na tym, bo miał najmniej abstrakcyjną formę i charakter rozrywkowy – mówi artystka. Projekt rzeźby, podobnie jak m.in. „Etiudy” Antoniny Wysockiej-Jonczak, nie był jednak od początku dedykowany tej przestrzeni. Artyści bowiem najpierw przedstawiali swoje propozycje, a dopiero potem poznawali lokalizacje. – Miejsce nie zostało wybrane przeze mnie, lecz organizatorów. Myślę, że szczęśliwie, bo moja „Etiuda” stanęła na wzgórzu. Tu jest dobrze widoczna – mówi Wysocka-Jonczak, której rzeźba inspirowana jest muzyką i, jak podkreśla rzeźbiarka, dobrze wpisuje się w rok Chopinowski. [srodtytul]Spacer: na orientację[/srodtytul] Zgodnie z wolą władz dzielnicy Ochota, które podobnie jak ratusz wsparły finansowo projekt, prace mają pozostać na Polu Mokotowskim na stałe. Inicjatorzy pleneru mają nadzieję, że szybko zyskają środowiskowe nazwy i staną się punktami orientacyjnymi. Czy jednak aż na tyle przekonają do siebie mieszkańców? Czas pokaże. A jeśli się uda, to plener ma zostać powtórzony w przyszłym roku. Więcej o wydarzeniu, zorganizowanym przez Stowarzyszenie Wspierania Aktywności Twórczej Free Art przy wsparciu Związku Polskich Artystów Plastyków, można znaleźć na stronie [link=http://www.artkonfrontacje.blogspot.com]www.artkonfrontacje.blogspot.com[/link].
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL