Sport

Krysztof "Diablo" Włodarczyk obronił tytuł mistrza świata

Krzysztof
Fotorzepa, Roman Bosiacki
Krzysztof Włodarczyk wygrał jednogłośnie na punkty z Jasonem Robinsonem i pozostał mistrzem świata
Sędziowie nie mieli wątpliwości, kto był lepszy na Torwarze. Punktowali: 117:111, 115:113, 116:112 i „Diablo” zachował pas mistrzowski organizacji WBC w wadze junior ciężkiej.
Około 6 tysięcy widzów też nie miało powodów do obaw, choć walka była wyrównana. Ale to Polak decydował o jej przebiegu, raz zwalniał, raz przyśpieszał, próbował trafić mocnym lewym sierpowym. Były czterokrotny mistrz świata w kick-boxingu do końca jednak zachował czujność. [srodtytul]Robić swoje[/srodtytul]
29-letni Włodarczyk nie wyobrażał sobie porażki, choć na pewno miał w głowie przegraną z rodakiem Robinsona Steve’em Cunninghamem, który trzy lata temu w Katowicach odebrał mu pas IBF. Tym razem „Diablo” też po raz pierwszy bronił tytułu, tyle że organizacji WBC. I miał prawo się denerwować, choć sześć lat starszy Robinson niczego wielkiego w bokserskim życiu nie dokonał. Trochę niepokoił fakt, że rywal Polaka walczy z odwrotnej pozycji i ma dobre recenzje, które wystawił mu sparujący z nim przed laty Andrzej Gołota. Były pięściarz warszawskiej Legii, dziś uczestnik „Tańca z gwiazdami” nie był jedynym celebrytą na Torwarze. Znanych twarzy nie brakowało, byli też politycy i reprezentacja polskich siatkarek. Po pierwszej wyrównanej rundzie trener Fiodor Łapin mówił Włodarczykowi: – Robisz swoje i pamiętasz o szczelnej gardzie. Po trzeciej radził, by „Diablo” próbował uśpić czujność Robinsona, który wyraźnie się bał lewych sierpów mistrza świata. – Uderz lewym pod prawy łokieć na wątrobę, próbuj bić lewym podbródkowym. Kiedy już go uśpisz, wystrzelisz lewym sierpowym. W kolejnym starciu Amerykanin starał się wciągnąć Polaka na lewą kontrę, później role się zmieniły, ale wojny w ringu wciąż nie było. – Tym razem Krzysztof był technikiem, nie puncherem. Pokazał, że jest wszechstronnym pięściarzem – chwalił swojego zawodnika pochodzący z Archangielska Łapin. [srodtytul]Bij seriami[/srodtytul] Atmosfera była gorąca, choć czystych i celnych ciosów nie było zbyt wiele. Obaj bronili się skutecznie. Ci, którzy sądzili, że Robinson, były kick boxer, będzie łatwym celem, nie wierzyli własnym oczom, gdy ten pokazywał swoje sztuczki i unikał ciosów. Włodarczyk nie ustawał w poszukiwaniu nokautu. Chciał pojedynek rozstrzygnąć efektownie, ale nie za wszelką cenę. Słuchał trenera i starał się szybko wprowadzać w życie jego uwagi. – Bij seriami, nie nastawiaj się na pojedyncze uderzenie. Szybkość, Krzysiu, szybkość. I ponowienia akcji – mówił Łapin między rundami. Portorykańczyk George Hernandez, trener Robinsona, podobnie jak on całe życie związany z Chicago, widział, że szansa na sensacyjne zwycięstwo maleje z minuty na minutę. Jego zawodnik robił, co mógł, toczył chyba najlepszą walkę w karierze, odpowiadał ciosem na cios, nie dawał po sobie poznać, gdy otrzymał bolesne uderzenia. Kiedy Robinson za szybko próbował oddać i niepotrzebnie ryzykował, Hernandez hamował go słowami: – Nie rób głupstw, chłopcze, to nie ma sensu. [srodtytul]Brawa na stojąco[/srodtytul] W drugim narożniku usta nie zamykały się Łapinowi. – On sam się nie położy, musisz częściej trafiać – mówił Włodarczykowi, który podejmował jedną z ostatnich prób znokautowania rywala. W 12. rundzie rozpaczliwie zaatakował jednak Robinson. Dla kogoś, kto na sportach walki niczego się nie dorobił, kto nie ma promotora, menedżera i nie stać go na solidnych sparingpartnerów, wygrana w walce o mistrzowski tytuł byłaby czymś niezwykłym, zmieniającym życie. Ale „Diablo” był skoncentrowany do końca. Ludzie na Torwarze wstali z miejsc i na stojąco obserwowali ostatnie minuty. Później długo bili brawo, dziękując za walkę, pomimo że nie było w niej dramatycznych chwil i nikt nie padał na deski. Pod koniec grudnia ma się rozpocząć turniej SuperSix w wadze junior ciężkiej z udziałem najlepszych pięściarzy tej kategorii. Pierwszym rywalem Włodarczyka byłby w styczniu 2011 roku Kubańczyk Yoan Pablo Hernandez, ale na razie to tylko plany.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL