Opinie

Trzecie dno afery węglowej

Dobrze, że idę na urlop. Sprawa korupcji w polskim węglu każe nabrać dystansu do górnictwa. Konia z rzędem temu, kto powie, o co chodzi i czemu właśnie teraz
Łapówki na ponad 1 mln zł to chyba czubek góry lodowej. Prokuratura sama przyznaje, że „to tyle, ile na razie udało się udowodnić”. W sprawie korupcji w kopalniach, m.in. ustawianie przetargów i płacenie faktur w pierwszej kolejności „uprzywilejowanym” podejrzanych jest na razie 19 osób. I myślę, że to też nie koniec.
Na Śląsku aż huczy od plotek. A to, że niegdyś (?) zaufany Waldemara Pawlaka Eugeniusz Postolski (były wiceminister gospodarki) stanie na czele Katowickiego Holdingu Węglowego, a to, że Jarosław Zagórowski, szef Jastrzębskiej Spółki Węglowej pokieruje Kompanią Węglową (KHW i KW straciły prezesów, którzy mają zarzuty w aferze węglowej). Inny przytaczany argument to fakt, iż zbliżają się wybory i coś się musiało zadziać (słabe, bo śledztwo trwa już od wielu miesięcy, a oskarżyć wszystkich tuzów górnictwa ot, tak byłoby jednak trochę trudno). Ja mam kolejny. Chodzą słuchy, że gotowy jest już projekt przejęcia nadzoru właścicielskiego nad kopalniami przez ministra skarbu Aleksandra Grada. Minister gospodarki Waldemar Pawlak od miesięcy stanowczo temu zaprzeczał, jednak teraz wydaje się, że sprawa jest przesądzona. I nie chodzi o to, że oba resorty generalnie się nie kochają. Teraz Pawlak pokazał się jako ten, który robi porządek z górnictwem (przyznał, że od miesięcy wiedział o śledztwie, współpracował z organami ścigania, a na koniec odwołał szefów węglowych gigantów – jednego z zarzutem łapówki 16 tys. zł, drugiego za 186 tys. zł). Czy Grad przejmie w końcu górnictwo? Dowiemy się niedługo. Ale jeśli pan minister myśli, że ze Śląskiem pójdzie mu jak po maśle (czytaj jak z Bogdanką) i migiem wprowadzi te spółki na giełdę reperując wpływy z prywatyzacji, to raczej jest w błędzie. A czy wicepremier Pawlak chętnie odda górnictwo? Jeszcze dwa tygodnie temu powiedziałabym, że tak. Dziś jednak nie jestem już tego taka pewna. Afera węglowa będzie się ciągnęła za branżą latami. Załatać takie dziury, jak te po wycięciu pierwszych skrzypiec polskiego węgla będzie trudno. Ale o tym, czy ci, którzy usłyszeli zarzuty są winni, niech zadecyduje sąd. Ja wyjeżdżam. Ciekawa jestem jednak, co zastanę na tej mojej czarnej ziemi, gdy wrócę. Mam nadzieję, że ktoś ten bałagan zacznie sprzątać.
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL