Nieruchomości

Gmina zdecyduje, gdzie można umieścić billboardy i banery

Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Gminy będą decydować, gdzie i jak można instalować telebimy, banery i billboardy – także na terenach prywatnych
Centrum Warszawy opanowały billboardy i banery zakrywające całe fasady budynków. Na niektórych skrzyżowaniach zamontowane są agresywne telebimy. To nie wyjątek. Tak jest w wielu innych miastach. Już wkrótce Rada Ministrów zajmie się projektem, który ma pomóc rozwiązać ten problem.
   
Chodzi o projekt nowelizacji ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Zaakceptował go właśnie Komitet Stały Rady Ministrów. – Gminy będą mogły uchwalać przepisy urbanistyczne mające rangę prawa miejscowego – wyjaśnił Olgierd Dziekoński, wiceminister infrastruktury. – Proponujemy, by gminy mogły w nich ustalać zasady i warunki usytuowania reklam, rodzaje materiałów budowlanych, z jakich mogą być wykonane, a w odniesieniu do tablic i urządzeń reklamowych także ich dozwoloną wielkość i możliwości umieszczenia na budynkach i budowlach. 100 tys. nośników reklamowych jest w kraju (dane Izby Gospodarczej Reklamy Zewnętrznej) Gminy będą mogły uchwalać te przepisy zarówno na terenach mających miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, jak i niemających go. – Dzięki nim samorządy będą mogły skutecznie chronić przestrzeń publiczną przed zalewem reklam – twierdzi wiceminister Dziekoński.     W tej chwili ponad 100 aktów prawnych reguluje kwestie związane z reklamą zewnętrzną. Najważniejsze to: prawo budowlane, ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz ustawa o drogach publicznych. – Przepisy są rozproszone, a przez to nieskuteczne – uważa Elżbieta Dymna, prezes stowarzyszenia MiastoMojeAwNim. Są też luki w prawie. – Największy kłopot jest z terenami należącymi do osób prywatnych – mówi Jacek Bartlewicz, rzecznik prasowy Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie. Jeżeli zarząd odmówi umieszczenia reklamy w pasie drogowym, właściciel posesji leżącej tuż obok zawsze może ją przyjąć. Zdarzają się też dzikie reklamy w pasie drogowym. Dzieje się tak dlatego, że kary za nielegalne ich umieszczanie są śmiesznie niskie.     Wspomniane stowarzyszenie od lat walczy o uchwalenie ustawy, która kompleksowo uregulowałaby problematykę reklam. Propozycja ministerialna nie bardzo mu się podoba. – Przede wszystkim w projekcie brakuje definicji przestrzeni publicznej oraz reklamy, w rezultacie gminy nie będą mogły tworzyć tych przepisów dla terenów prywatnych – uważa Elżbieta Dymna. Od ich dobrej woli będzie zależało również, czy je uchwalą. Według niej większość gmin raczej nie będzie chętna. – To krok do przodu – ocenia projekt Lech Kaczoń, prezes Izby Gospodarczej Reklamy Zewnętrznej. Ale i on ma do niego uwagi. – Ma to być forma zakazów i nakazów, a ja chciałbym, żeby tak jak w krajach UE (starej „15”) przepisy były wypracowane jako wspólna koncepcja – wyjaśnia. – Proponowaliśmy to ministerstwu, ale bezskutecznie.     Jak to wygląda w innych krajach - W Paryżu w centrum można montować billboardy o powierzchni maksymalnie 8 mkw., a poza centrum – do 12 mkw. W Warszawie nie ma tego typu ograniczeń, rekordowa powierzchnia billboardu wyniosła podobno 162 mkw. W stolicy Francji popularne są także w centrum reklamy w kształcie mebli, np. ławek. - W Berlinie obowiązuje sztywna liczba billboardów, które można zamontować w centrum. Jeżeli ma być powieszony kolejny, to inny musi być zdemontowany. - W Wiedniu obowiązują bardzo rygorystyczne przepisy dotyczące reklam neonowych montowanych na budynkach. - W Bukareszcie panuje chaos, jeżeli chodzi o montowanie reklam.   masz pytanie, wyślij e-mail do autorki r.krupa@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL