fbTrack

Wiadomości

Czarnecki: liberałowie są w PO,a Talibowie w Afganistanie

Ryszard Czarnecki
Fotorzepa, Danuta Matloch Danuta Matloch
Pluralizm w PiS jest dużo ciekawszy i bardziej urozmaicony - mówi Ryszard Czarnecki
[b]Czy możliwa jest rezygnacja Jarosława Kaczyńskiego ze stanowiska prezesa PiS?
Ryszard Czarnecki, europoseł PiS:[/b] Politycznym szaleństwem byłoby zmieniać prezesa, który zdobył w wyborach prezydenckich 8 milionów głosów, a wcześniej uzyskał olbrzymie poparcie na marcowym kongresie PiS. Skądinąd było to poparcie porównywalne z tym, które w czerwcu na kongresie PO otrzymał Donald Tusk. Czemu więc dziś nikt nie mówi o rezygnacji Tuska z szefowania Platformie? [b]Bo z PO dobiegają głosy innego rodzaju, np. o konfliktach między poszczególnymi liderami. A z PiS ktoś wypuszcza pogłoski, że Kaczyński sam chce zrezygnować. [/b]
To absurd. Mandat polityczny i moralny Jarosława Kaczyńskiego po ostatnich wyborach prezydenckich i kapitał, który zdobył w tych wyborach, powodują, że – jak mawiała Margaret Thatcher – there is no alternative. To dziwaczne dywagacje. [b]Ale skądś się biorą. [/b] Z tego, że jest sezon ogórkowy, a zwłaszcza z chęci przykrycia dwóch poważnych problemów PO. Pierwszy dotyczy Janusza Palikota, który sugerując założenie własnej partii, pokazuje skłócenie wewnątrz PO. Drugi to konflikt w koalicji, w której Waldemar Pawlak coraz wyraźniej nie chce być traktowany przez PO jak chłopiec do bicia. Wygenerowano więc pogłoski o rzekomych problemach PiS, aby to przykryć. [b]To by znaczyło, że niektórzy politycy PiS uczestniczą w przykrywaniu kłopotów Platformy. [/b] Nie. Poza listem Marka Migalskiego, który nie jest członkiem PiS, ze strony działaczy partii nie było żadnych publicznych wypowiedzi dających podstawy do twierdzeń, że mamy jakieś problemy wewnętrzne. Ma je PO, a nie my. [b]Mówi pan, że nie ma alternatywy dla Kaczyńskiego. A Zbigniew Ziobro? [/b] Ziobro jest wiceprezesem PiS, wie, że polityka jest grą zespołową. Rozmawiałem z nim niedawno i mówił, że absolutnie nie ma aspiracji, aby kandydować na prezesa partii. [b]A Joanna Kluzik-Rostkowska? [/b] Joasia była świetnym ministrem. Mam wrażenie, że bardziej pasuje jej praca w rządzie i parlamencie niż robota stricte partyjna. Zresztą mam nadzieję, że za rok, po wyborach parlamentarnych, będzie znowu ministrem w rządzie PiS. [b]Według pana PiS nie jest rozdzierane wewnętrznymi konfliktami. Naprawdę nie wyczuwa pan silnego napięcia między głównymi środowiskami? [/b] PiS jest klasyczną zachodnią partią centroprawicową, w której współegzystują różne środowiska. Są tu ludzie o różnych wrażliwościach na kwestie społeczne, polityczne czy obyczajowe. Chociaż u nas nie ma tak dużych podziałów jak u naszych brytyjskich przyjaciół z Partii Konserwatywnej. W PiS nie ma frakcji. Można to raczej porównać do amerykańskich republikanów, gdzie widać w wielu sprawach różnice między prawą a lewą stroną partii. Nie ma co ukrywać, że będziemy się w niektórych sprawach różnić. I to pięknie różnić – jak pisał Norwid. Tyle że to nie wada, ale bogactwo PiS. Muszę przy tym podkreślić, że żadne ze środowisk tworzących PiS nie kwestionuje przywództwa Jarosława Kaczyńskiego. [b]Czy to znaczy, że list otwarty Marka Migalskiego był pojedynczym wyskokiem, a nie przejawem głębszego problemu? [/b] To jego indywidualne zdanie i nie sądzę, aby miało jakiekolwiek reperkusje w PiS. Szkoda, że nie wypowiedział się na forum wewnętrznym, bo tam toczy się debata. Często bardzo twórcza. Tego typu publiczne wypowiedzi nie tworzą dobrego wizerunku PiS w oczach naszych wyborców. Ten elektorat ma gorzkie doświadczenia z czasów podziału prawicy z lat 90. Wyborcy mogą politykom wybaczać błędy, ale nie wybaczą braku jedności. [b]Jednak dwa dni po publikacji listu kilkoro polityków PiS, zwanych liberałami, umówiło się i wzięło w obronę Migalskiego i jego list. [/b] Tym bardziej szkoda, że dyskusja nie odbyła się na forum wewnątrzpartyjnym. Polemiki na zewnątrz PiS to prezent dla PO, która zaciera ręce i może powiedzieć: nie tylko u nas są podziały. [b]Opinia publiczna jest jednak przekonana, że w PiS są dwie widoczne frakcje. Nawet ugruntowały się ich etykiety – liberałowie i talibowie. Takie definicje tworzą rzeczywistość. [/b] Talibowie są w Afganistanie, a nie w PiS. Liberałowie są w PO, a nie u nas. To nieadekwatne pojęcia. W gruncie rzeczy pluralizm w PiS jest dużo ciekawszy i bardziej urozmaicony, niż pan zarysował w swoim pytaniu. [b]Jak pan ocenia dyskusję na temat linii politycznej PiS? Która jest skuteczniejsza: łagodna z kampanii prezydenckiej czy najnowsza, ostra? [/b] Tu nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Dyskusja o tym jest potrzebna i zresztą się toczy. Łagodna retoryka przyciągnęła z całą pewnością do PiS wielu wyborców umiarkowanych. Ale nie można nie zauważyć, że w wyborach prezydenckich 2010 roku przegraliśmy we wszystkich dużych miastach oprócz Lublina i Rzeszowa (w I turze). Przegraliśmy więc w tych ośrodkach, do których łagodna kampania była adresowana. Co więcej – i ta sprawa pokazuje, że nie jest to czarno -biały film – np. w Warszawie Jarosław Kaczyński uzyskał w kilku dzielnicach wynik gorszy, niż PiS miał tam w wyborach 2007 roku. A wtedy nasza kampania była dużo ostrzejsza, dodatkowo zaś był to swoisty plebiscyt antypisowski i antyrządowy. Te wyniki pokazują, że proste oceny są nadmiernym uproszczeniem. [b]Strona liberalna pokazuje ostatnie sondaże jako argument za łagodną retoryką. Notowania PiS spadły. [/b] Sondaże są różne. W niektórych spada PO, w innych PiS. Radzę, aby nikt nie tracił wiary. Przypomnę grudzień 2008, rok po wyborach parlamentarnych. PiS miał 18 proc. w sondażach, a PO 60 proc. Dzisiaj mamy kilkuprocentową różnicę. To pokazuje, jak długą drogę przeszliśmy. Dziś niezależnie od sondaży PiS ma realną szansę na rządzenie. Dwa lata temu nie miało tej szansy. [b]Skoro jednak są widoczne w PiS pewne napięcia, to może jest to znak, że Jarosław Kaczyński nie kontroluje już partii?[/b] Ma niepodważalną pozycję, także wśród osób, które nie zawsze i nie ze wszystkim się z nim zgadzają. Pozycja Kaczyńskiego jest bardzo mocna. Powiem szczerze: to dziennikarze ulegają modom. Kilka miesięcy temu gremialnie rzucili się na nas za to, że Kaczyński był jedynym kandydatem na szefa partii. Ci sami dziennikarze milczeli, gdy jedynym kandydatem na przewodniczącego PO był Tusk. Teraz jest fala zarzucania Kaczyńskiemu już nie jedynowładztwa i dyktatury, lecz tego, że jest zbyt miękki i nie kontroluje partii. A jego pozycja jest cały czas równie stabilna.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL