fbTrack

Ekonomia

Drogo jak w Rosji

W Rosji coraz częściej można napotkać zniżki 30, 50, a nawet 70 proc. Ale wyjściowa cena towaru jest wyższa od zachodniej właśnie o te 30, 50 czy 70 proc.
EK PICTURES
Tańsze niż za granicą są w Rosji tylko papierosy, wódka i benzyna. Za całą resztę Rosjanie przepłacają. I to sporo
Filiżanka kawy średnio za 8,2 dol., bilet do kina minimum 13,5 dol., a luksusowy dwupokojowy apartament w centrum Moskwy do wynajęcia za 3,6 tys. dol. miesięcznie. To przesądziło, że Moskwa znów trafiła do czołówki światowych stolic najdroższych dla obcokrajowców (tym razem jednak zajęła „tylko” czwarte miejsce).
Ale Rosja nie jest droższa tylko dla zagranicznych gości. Za większość towarów przepłacają także Rosjanie. Jeśli nie w wartościach nominalnych (głównie w Moskwie i Petersburgu), to przynajmniej względnych, bo przecież Rosjanin średnio zarabia mniej niż Amerykanin, Brytyjczyk czy Polak. [srodtytul]„Taniej-gorzej”[/srodtytul]
Majtki Calvina Kleina na wyprzedaży w Nowym Jorku można kupić za 1,99 dol. (ok. 6,3 zł). Takie same za 1250 rubli (125 zł) w Moskwie idą jak świeże bułeczki. Dżinsy Levi’s Amerykanin może kupić za 25 dol. W Rosji to minimum 4400 rubli (440 zł). Dżinsy, na które może sobie pozwolić tylko bogaty Rosjanin, w Europie noszą biedni studenci, konstatowano ze zgrozą w jednym z programów telewizyjnych. Ale chodzi nie tylko o markową odzież. W końcu w Polsce też nie każdy może sobie pozwolić na lewisy. Drożyzna nie ma w Rosji wydzielonych sektorów. Mleko w kartonie w moskiewskim supermarkecie to w przeliczeniu 5 – 6 zł, kostka dobrego masła – minimum 8 – 9 zł. Na bazarku zestaw warzywno-owocowy, za który w Polsce zapłaci się kilka złotych, kosztuje pięć – sześć razy więcej. Możliwość wynajmu dwupokojowego mieszkania na obrzeżach centrum Moskwy za 1000 euro Rosjanin uzna za prawdziwy uśmiech losu, a 400 – 500 euro za zrujnowaną kawalerkę na dalekich peryferiach to norma. W latach 90. – wspomina na łamach „Ogonioka” publicysta Dmitrij Gubin - w Rosji panowała zasada: „Może i gorzej niż na Zachodzie, za to znacznie taniej”. Dziś jest zupełnie inaczej: „Jeśli coś jest równie dobrej jakości, to jest droższe. Jeśli kosztuje tyle samo, to jest znacznie gorsze”. Gubin niestety ma rację. Jego zasada „taniej-gorzej" obowiązuje praktycznie we wszystkich dziedzinach, może z wyjątkiem produktów określanych jako socjalne, czyli chleba, mleka, kaszy i najtańszych rodzajów mięsa. Wszystko inne – od kawy przez odzież, auta, po podróże samolotem i kilometr nowej drogi – jest w Rosji droższe niż na Zachodzie. Jelena Dwornikowa nakręciła ostatnio dokument „Dlaczego wszystko jest tak drogie?” Skupiła się na towarach, które musi kupować każdy, czyli głównie na żywności i odzieży. – W Rosji marża może szybować praktycznie w nieskończoność, bo nie ma żadnych przepisów, które by ją ograniczały – mówi. Ale ekonomiści pomysłów ograniczenia marży i zamrażania cen nie pochwalają: nie ufają rozeznaniu i dobrej woli urzędników. Najskuteczniejszym orędziem w walce z drożyzną jest konkurencja. A z tą są w Rosji poważne problemy. – Wskaźnik ilości sklepów w stosunku do liczby mieszkańców jest wielokrotnie niższy niż na Zachodzie – mówi „Rz” Dmitrij Janin, szef Międzynarodowej Konfederacji Stowarzyszeń Konsumenckich. Według Ministerstwa Przemysłu i Handlu na 1000 osób w Rosji przypadają 73 mkw. powierzchni handlowej. W Unii ten wskaźnik jest siedem razy wyższy. [srodtytul]I tak kupią[/srodtytul] Sklepowa kolejka. Podaję ekspedientce 500-rublowy banknot (ok. 50 zł). – Nie wydam – rzuca, nawet nie patrząc, i zwraca się do następnej osoby. Ludzi w Moskwie jest przecież tylu, że nawet jeśli jakiś klient odejdzie niezadowolony, przyjdą następni. Przewaga popytu nad podażą spowodowana nie tylko przez gęstość zaludnienia, ale i przez wysokie koszty wynajmu, powiększone jeszcze o nieoficjalne koszty korupcyjne, sprawia, że ceny szybują. – Rosjanin kupi wszystko – mówi mi znajomy przedsiębiorca. – To świetny rynek, na którym pójdzie wszystko, niezależnie od ceny. Bo Rosjanie kupują, dopóki mają pieniądze. A jak nie mają, to i tak kupują – podsumowuje tonem znawcy. Świadczą o tym m.in. ulice, na których można zobaczyć tyle ekskluzywnych zachodnich samochodów, ilu nie uświadczysz w Berlinie, Paryżu czy Londynie. To, że błyszczące hummery i inne luksusowe terenówki są zupełnie nieprzystosowane do moskiewskich korków, nie ma znaczenia. Jak już stać w korku, to przynajmniej w super bryce! – Odreagowujemy – tłumaczył mi przyjaciel. – Gdy przyjechałem do Moskwy i zacząłem normalnie zarabiać, pierwszą rzeczą, którą zrobiłem, było wynajęcie wielkiego mieszkania, które zżerało mi 90 proc. pensji. Oszczędzanie nie leży w naszej naturze, bo mamy w pamięci kryzysy lat 90., kiedy wszystkie oszczędności zamieniły się w bezwartościową kupę papieru. Żyję dniem dzisiejszym i mogę wydać wszystko, co mam, wiedząc, że jutro nie będę miał na śniadanie – konstatuje. [srodtytul]Wbrew kryzysowi [/srodtytul] W2009 r. Rosja była chyba jedynym państwem, które na globalną recesję zareagowało wzrostem cen. Ale paradoksalnie miało to dobre strony – w tym roku, chyba po raz pierwszy w historii, w sklepach można znaleźć realnie przecenione towary. Kilka lat temu wejście do sklepu z odzieżą krzyczącego z witryn „wyprzedaż” zwykle kończyło się rozczarowaniem. Przecena była umowna, np. z 3500 rubli (ok. 350 zł) za niepozorny topik na ramiączkach do... 3340 rubli. Dziś coraz częściej można spotkać zniżki 30-, 50-, a nawet 70-proc. Co dla przybysza z taniego w porównaniu z Rosją Zachodu wcale nie oznacza wielkich oszczędności, bo wyjściowa cena jest wyższa od zachodniej właśnie o te 30, 50 czy 70 proc. Mieszkańcy Moskwy – która bije cenowe rekordy w porównaniu z Zachodem – i tak są w niezłej sytuacji. Ich zarobki są znacznie wyższe niż na prowincji. A ta zaczyna się już za opłotkami stolicy i Petersburga. Ceny żywności w Tule, Abakanie czy w Irkucku są nieco niższe niż w centrum, ale różnica nie rekompensuje przepaści w zarobkach. To samo z odzieżą, meblami, autami. Nie jest za dobrze z ochroną praw konsumenckich. Płaci się dużo i na własne ryzyko. Sroga moskiewska zima zagnała mnie w ubiegłym roku do sklepu obuwniczego Ecco, gdzie z ciężkim sercem kupiłam parę ciepłych butów (cena znacznie wyższa niż w Polsce). Ekspedientka, wręczając mi nabytek i paragon, z wyraźną dumą i szerokim uśmiechem poinformowała, że sklep oferuje mi całych 30 dni gwarancji. Nie mogła zrozumieć mojego zaskoczenia. – Brak troski o klienta też jest konsekwencją braku konkurencji. Sprzedający nie musi o niego walczyć – mówi Janin. – Mogłoby oczywiście wkroczyć państwo. Ale u nas państwo staje po stronie dużych firm i nabywcą się szczególnie nie przejmuje – dodaje. [srodtytul]Rosja w cenie[/srodtytul] Rosyjskie sklepy Ikei znalazły się w trójce najdroższych na świecie, wyliczył portal Slon. Porównał ceny koszyka 32 produktów Ikei w 28 krajach. W Rosji cena wyniosła 3683 dol. Drożej było tylko w Japonii (3922) i Australii (3886). W Polsce ten sam zestaw kosztuje według Slona 2642 dol., a w W. Brytanii 2696 dol. Wiele międzynarodowych sieci w Rosji ma wyższe ceny. „Kupiłem przez Internet biurko duńskiej firmy”, wspomina Gubin. Stół miał przyjechać w ciągu dwóch miesięcy, ale spóźnił się o miesiąc. Dostawca miał więc obniżyć cenę o 10 proc. „Ale wcale nie zaoszczędziłem. Gdybym mieszkał w Lizbonie (dokąd dostawa z Kopenhagi jest droższa niż do Petersburga – red.), stół byłby dwa razy tańszy”, mówi. „Dlatego, że w rosyjskie ceny są wliczone nasze drogi, przestoje, kary, cała przestarzała infrastruktura”, podsumowuje Gubin. Rosja wliczana w cenę praktycznie każdego towaru to nie tylko infrastruktura, cła czy certyfikaty. To także wszechobecne łapówki i naturalnie zwiększone ryzyko związane z robieniem biznesu w Rosji. Klimat inwestycyjny mimo oficjalnych starań ciągle, delikatnie mówiąc, pozostawia wiele do życzenia. – Mamy problemy z sądami, korupcją, ochroną własności i efektywności państwa jako takiego. Dlatego okres osiągnięcia rentowności inwestycyj w Rosji jest krótszy niż w krajach rozwiniętych. Inwestor chce jak najszybciej odzyskać poniesione nakłady i podnosi ceny. Bo nie wie, co będzie za dziesięć lat – tłumaczy Janin. Tańszych niż gdzie indziej jest w Rosji zaledwie kilka towarów. To wciąż jeszcze energia elektryczna i benzyna. Ale przede wszystkim papierosy (krajowe średnio za paczkę 2 zł, zagraniczne 4 zł) i wódka (najtańsza za 10 zł). – To efekt lobbingu producentów: niskiej akcyzy. Niepokoi nas, że tanimi produktami na tle ogólnej drożyzny są te, które szkodzą – zauważą Janin.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL