fbTrack

Styl życia

Moda nie jest najważniejsza. Jeśli nie moda, to co?

Fotorzepa, Tomasz Wawer Tom Tomasz Wawer
Czy młodzi Polacy interesują się modą? Jakie kupują ubrania, ile na nie wydają, czym się kierują w wyborze?
Młodzi ludzie słabo się orientują na rynku mody. Ten brak wiedzy jest wzajemny, bo rynek także nie zna klienta. Firmy, które za granicą mają ustaloną pozycję, u nas są mylnie pozycjonowane. Polscy klienci nie wiedzą dokładnie, czym właściwie sklepy się różnią między sobą. Łatwiej im iść za trendem, niż szukać sprecyzowanych rzeczy w markowym sklepie
Ubranie kupujemy najczęściej raz w miesiącu – twierdzi 38 proc. badanych. Miesięcznie wydajemy na to najczęściej od 150 do 200 zł, przy czym im jesteśmy młodsi, tym więcej (można się domyślić, że raczej z budżetu rodziców). Tylko 2 proc. ma budżet mniejszy niż 50 zł, grupa tych, którzy skłonni są kupować za kwoty powyżej 400 zł, jest również mała (poniżej 5 proc.). Młode pokolenie nie lubi kompletów, zestawów. Najczęściej kupowaną częścią garderoby, niezależnie od płci, są spodnie. Upragniona sukienka plasuje się dopiero na 11. pozycji, za bluzką, koszulką, butami, kurtką i bielizną. Tutaj także entuzjazm do zakupów jest odwrotnie proporcjonalny do wieku.
Co w ubraniu jest dla młodego klienta najważniejsze? Za wygodą opowiadają się trzy czwarte, dla podobnej grupy ważne są jakość i cena. Marka jest na czwartym miejscu wśród naszych motywacji, a moda dopiero na szóstym. Reklama w niewielkim stopniu wpływa na wybór. Tylko 4 proc. osób przyznaje, że kierowało się nią, dokonując zakupu. Ich zdaniem reklama mody nie uwzględnia rzeczywistych potrzeb. Bardziej działa rekomendacja znajomych. Bierze ją pod uwagę 5 proc. [srodtytul]Metka? Nieważna[/srodtytul] Badanie dzieli konsumentów mody na cztery grupy: konformistów, modnych, aspirujących i markowych. Wbrew temu, co można by sądzić o młodych, największą grupę, 35 proc., stanowią konformiści. To przeważnie kobiety w wieku od 25 do 35 lat z dużych miast. Konformiści średnio interesują się trendami, lubią ubranie nierzucające się w oczy, praktyczne i niezbyt drogie. Kupują rzeczy podobne do tych, które już mają w szafie. Oczy zwrócone na modę ma jedna trzecia badanych. „Modni” śledzą uważnie doniesienia o trendach, co sezon starają się kupić modne części garderoby. Jedna piąta badanych to „aspirujący”, ludzie stanu wolnego, bezdzietni, najczęściej kobiety. Im budżet nie pozwala na droższe rzeczy, ale interesują się modą i markami z nadzieją, że ich sytuacja finansowa zmieni się na lepsze. Potwierdza się opinia, że do mody większą wagę przywiązują kobiety, w grupie „modnych” jest ich 62 proc., na ogół studentki i uczennice. Jedną piątą młodych konsumentów mody stanowią „markowi”. To grupa wykształcona i świadoma. Dla nich liczy się znana metka. To, co noszę, świadczy o mnie – uważają. [srodtytul]Młodzieżowo i dorośle[/srodtytul] Czym jest dla młodych ludzi moda? Czymś między potrzebą wyrażenia własnego ja a pragnieniem wtopienia się w grupę kolegów ze szkoły, uczelni, podwórka. Wkurza mnie, kiedy kupię sobie kurtkę, a potem widzę, że wiele osób chodzi w takich samych – mówią ankietowani, ale nie chcą też za bardzo zwracać na siebie uwagi: Głupio się czuję, kiedy się za mną natrętnie oglądają. Wyrazisty styl, osobowość kojarzy się z imprezowaniem, chodzeniem do klubów, mówią. Chcą się pokazać jako ekstremalni, młodzieżowi, dynamiczni. Ubrać się banalnie, stopić z ulicą nie chciałaby ponad jedna trzecia badanych. Styl młodzieżowo-sportowy wyrażają dla nich takie marki, jak House, Troll, Cropp Town, New Yorker, Top Secret. Ale młodzież szybko z marek wyrasta. Z buntu, prób określania swego ja, dziewczęta wchodzą w okres kobiecości. I wtedy zmieniają marki na, ich zdaniem, poważniejsze: Vero Modę, Mango, Cottonfield, H&M, Tatuum, Pimkie. Postnastolatkowie płci męskiej optują natomiast za KappAhlem, Reserved, Zarą i C&A. [srodtytul]W sklepie jestem zagubiony[/srodtytul] Nieprzypadkowo stoiska dla mężczyzn znajdują się zawsze bliżej wejścia do sklepu. Panów trzeba złapać od razu, bo nie wiadomo, czy dadzą się zaciągnąć głębiej. Odstrasza ich natłok rzeczy, pomieszanie kolorów, deseni. Czują się w tym zagubieni i mają ochotę uciec. Dla nich ważne jest objęcie przestrzeni wzrokiem i zorientowanie się przy pierwszym spojrzeniu. Patrzę i wiem, że tu jest kasa, tu przymierzalnie, nie muszę szukać i błądzić – mówią. A jeżeli muszą coś kupić, to kierują się prosto do miejsca, w którym ta rzecz się znajduje. Co innego panie. To one stanowią 70 proc. klientów w galeriach handlowych. Lubią kupować dużo bardziej niż mężczyźni i to one podejmują 90 proc. decyzji. A gdy już wejdą do sklepu, zostają w nim na dłużej. Przemierzają długie trasy zawiłymi szlakami: zakolami, po skosach, zawracając, zawadzając o stoiska, by tylko zobaczyć, co tam nowego. Ale one także nie lubią, gdy w sklepie jest za dużo towaru. Wtedy nie mogą się połapać, co naprawdę jest modne. Dostrzegają to wtedy, gdy dana rzecz jest wyeksponowana. Nikt nie lubi zbyt głośnej muzyki. Sądząc po natężeniu dźwięku w naszych centrach handlowych, ich menedżerowie nie słuchają tej opinii. Nikt nie lubi być taksowany, a potem zignorowany jako niewart uwagi. Obsługa powinna być uważna, ale dyskretna, jak kelner w dobrej restauracji, który „nie snuje się po sali i nie wgapia w klienta, ale zawsze można go złowić wzrokiem”. Połowa badanych nie lubi nachalnej obsługi, „kiedy ekspedient próbuje wcisnąć mi coś, czego nie chcę”. [srodtytul]Nie jesteśmy zakupoholikami[/srodtytul] Chociaż Polacy są coraz zamożniejsi, to połowa z nich kupuje ubrania na bazarach. Z tych, którzy zaopatrują się w sklepach, większość (75 proc.) ma ulubione miejsce. Nie staliśmy się jeszcze ubraniowymi zakupoholikami. Chodzimy po zakupy, gdy mamy sprecyzowany cel. Jednak tych, którzy codziennie zaglądają do sklepu z ciuchami, jest jedna czwarta. Prawie połowa (45 proc.) przyznaje, że łatwo ulega impulsowi, kupując to, co nagle im się spodobało, choć nie jest niezbędne. Jednak ograniczenia finansowe są istotne. Większość nie przekracza sumy przeznaczonej na zakupy ubraniowe. Promocje są ważne dla wszystkich, połowa przyznaje, że kupiła dzięki niższej cenie lub radzie sprzedawcy. Lubimy się chwalić tańszą zdobyczą. [srodtytul]Co jest markowe?[/srodtytul] Za markowe, droższe i eleganckie mężczyźni uważają H&M, Zarę i Cottonfield. To zaskakujące, bo Cottonfield jest od H&M i Zary droższy. Wyrazisty styl reprezentują Cropp Town, Diverse i House – i te marki są również uważane za przystępne cenowo. Duży wybór jest w Tatuum, Reserved, Reporterze, H&M, Cottonfieldzie, C&A. Podobne postrzeganie marek mają panie. W ich oczach najbardziej kobiecy styl reprezentują Cottonfield, Vero Moda, Mango, Solar, Tatuum, Orsay, Pimkie. Gdy poszukują czegoś bardziej sportowego i młodzieżowego, idą do House’a, New Yorkera, Trolla, Mrówki. W zwykły dzień tygodnia młodzi lubią być na luzie, na sportowo. Elegancki styl wybiera 16 proc. badanych, biznesowy 3 proc., a ekstrawagancki tylko 4 proc. W weekend jest podobnie – dominuje styl sportowy i casualowy, elegancko ubiera się jedna czwarta badanych, wieczorowo 8 proc., jedna piąta zakłada strój imprezowy. Badanie dementuje obiegową opinię, że młodzi ubierają się na czarno. Jasne kolory podaje jako ulubione ponad połowa ankietowanych, za stonowanymi jest 48 proc., za ciemnymi 42. Jaskrawe barwy mają minimalną liczbę zwolenników – tylko 6 proc. [ramka]Zwyczaje klientów między 15. a 35. rokiem życia przeanalizowała agencja Movedo w badaniu rynkowym Shopping Show. Przepytano 890 klientów oraz 119 sprzedawców i stylistów.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL