fbTrack

Wiadomości

Nitras: Przeciwnicy życzą nam bolesnych reform

Fotorzepa, Dariusz Gorajski Dariusz Gorajski
Obrońcy krzyża starali się zrobić z niego symbol okupacji Polski przez liberalne rządy PO – mówi europoseł Platformy Sławomir Nitras
[b]Rz: W PO podobno kipi?[/b]
Sławomir Nitras, europoseł PO: Z jakiego powodu? Upałów? [b]PO to nie zupa, by kipieć przez wysoką temperaturę. Ale powodów jest chyba wiele. Najważniejsze to spory związane z polityką finansową między ministrami Jackiem Rostowskim i Michałem Bonim oraz doradcą Janem Krzysztofem Bieleckim, z PSL-owską minister Jolantą Fedak w tle, oraz działalność prezydenta Komorowskiego.[/b]
A co robi Bronisław Komorowski? [b]Właśnie chodzi o to, że niewiele robi. W sprawie krzyża przed Pałacem Prezydenckim nie daje sobie rady. Intrygujące są też jego decyzje personalne.[/b] To, że toczy się w rządzie dyskusja na temat reform, to bardzo dobrze. Sam jestem ciekaw, ku jakim rozwiązaniom rząd ostatecznie się skłoni. Szczególnie w przypadku systemu emerytalnego, czy górę wezmą opinie ministra Boniego czy też minister Fedak, która opowiada się faktycznie za powolnym demontażem OFE. Nie ukrywam, że w tej kwestii podzielam opinie Boniego. Jestem też ciekaw, jaki ostatecznie projekt budżetu na przyszły rok rząd zaproponuje. Spodziewam się rozwiązań poważnie ograniczających deficyt po stronie wydatków. [b]Dlaczego spodziewa się pan czegoś takiego?[/b] Uważam, że nasi przeciwnicy życzą nam bolesnych dla społeczeństwa reform, które zmniejszą poparcie dla PO i rządu. Rząd w tę pułapkę nie wpada, ale w tym samym czasie udowadnia, że potrafi trudne decyzje podjąć. Tak było rok temu, kiedy ograniczyliśmy o 20 mld zł wydatki w ekspresowym tempie. Podobnych rozwiązań spodziewam się w przyszłości. Mniej doraźnych niż wtedy, a bardziej systemowych.  A jeśli chodzi o to, co pani powiedziała o prezydencie Komorowskim – to przepraszam – ale była to z pani strony tania złośliwość. [b]Tania? A z jakiego powodu?[/b] Nie widzę żadnego powodu, dla którego można by się obiektywnie przyczepić do prezydenta. A mówienie, że prezydent nie radzi sobie z krzyżem, jest po prostu nieuczciwe. Dlatego że tzw. obrońcy krzyża starali się zrobić z niego symbol okupacji Polski przez liberalne rządy Platformy. [b]Może jednak sytuacja z krzyżem przerosła prezydenta Komorowskiego? Może nie dostrzegł siły emocji z tym związanych? Przecież ta jego wypowiedź dla „Gazety Wyborczej” – jeszcze jako prezydenta elekta – o konieczności przeniesienia krzyża była bardzo niefortunna.[/b] A jaka miała być ta wypowiedź? Uważa pani, że gdyby powiedział, że krzyż ma stać przed pałacem, to byłoby dobrze? Mam inne zdanie. [b]To znaczy, że nie Komorowski rozpoczął utwardzanie się obrońców krzyża przy swoim stanowisku? Nie?[/b] Utwardzanie, jak pani to nazywa, wynika raczej z ich oceny rzeczywistości, a nie z czynników zewnętrznych.  [b]A ta tabliczka, która w dziwnych okolicznościach zawisła mocą decyzji prezydenta na boku pałacu?[/b] Dlaczego pani mówi, że to tabliczka? [b]Choćby dlatego, że ma bardzo małe rozmiary.[/b] Pierwszy raz słyszę, że ta tablica jest za mała. Słyszałem różne zarzuty: że np. ceremonia była zbyt mało okazała, ale że tablica zbyt mała?  [b]To też. Bronisław Komorowski zachował się chyba w tej sprawie jak struś chowający głowę w piasek albo osoba, która chce mieć ciastko i jednocześnie je zjeść. Czyli tablica wisi, a żadnych uroczystości z tym związanych nie ma. [/b] Czy nie uważa pani, że w tych dyskusjach – o wielkości tablicy, przebiegu uroczystości – nie zatraciła się pamięć o zmarłych w katastrofie? W ten sposób rozdrapujemy rany, które są jeszcze bardzo bolesne dla wielu ludzi. Mam niechęć do uczestnictwa w licytacji, kto godniej chce uczcić ofiary.  [b]Nie bardzo rozumiem, o co panu chodzi.[/b] Uważam, że nawet najmniej przemyślane pomysły, jak np. ten, by postawić ogromną kolumnę przed samym pomnikiem Poniatowskiego, wypływają z dobrych intencji i nie wolno ich autorom tego odbierać. Problem w tym, że autorzy najbardziej skrajnych pomysłów nie akceptują innego zdania i zarzucają takim jak ja brak szacunku dla ofiar. Ja w związku z tym odmawiam uczestnictwa w licytacji na wielkość tablic i pomników, gdyż tworzy się niegodną atmosferę. Może przyjść taki dzień, że ci, którzy stracili bliskich, powiedzą: jak macie ich tak honorować, to może w ogóle przestańcie ich honorować.  [b]Jeśli ta rana ciągle jest otwarta, jak sam pan powiedział, to co z tą raną robić?[/b] Jeśli dojdziemy do sytuacji, w której każdy polityk, a być może i obywatel, będzie miał swoją koncepcję na uczczenie ofiar katastrofy, to znajdziemy się w sytuacji absurdalnej. Proszę więc pozwolić być może nie pierwszym, ale tym, który zrezygnuje z przedstawiania własnej koncepcji, natomiast spokojnie czeka na to, że emocje opadną i będzie można z należnym szacunkiem w tej sprawie coś mądrego wspólnie zrobić.  [b]Czyli stawia pan na wariant na przeczekanie?[/b] Nie, nie stawiam na wariant na przeczekanie. Ale nie mam ochoty uczestniczyć w tym procesie. Zbyt wielu traktuje go instrumentalnie. Czasami lepiej ugryźć się w język, niż pleść, co ślina na język przyniesie.  [b]Jak przyjmowana jest sprawa z krzyżem i to, co się dzieje w Polsce w związku z tragedią smoleńską, w Brukseli i Strasburgu?[/b] Sytuacja pod krzyżem nie jest głównym newsem rozpalającym emocje w Brukseli. Na pewno jednak nie buduje dobrego obrazu Polaków. Natomiast zjednoczenie narodowe w obliczu tragedii było oceniane z dużym uznaniem.  [b]Wracając do kipienia w PO – jak podobają się panu decyzje personalne Bronisława Komorowskiego?[/b] Jacek Michałowski (szef Kancelarii Prezydenta – red.) to kompetentny człowiek. Podobnie jak Dariusz Młotkiewicz, wcześniej zastępca szefa Kancelarii Sejmu. Jaromir Sokołowski jest od lat jednym z najbliższych współpracowników prezydenta, więc do takiej nominacji miał prawo. Widać, że przy decyzjach personalnych decydują kompetencje.  [b]A doradcy?[/b] Tomasz Nałęcz w tej roli to ciekawy pomysł. Mam inne poglądy w wielu sprawach niż prof. Nałęcz. Ale w sprawach historycznych wydaje się on wyjątkowo kompetentnym człowiekiem. W kwestiach dziedzictwa narodowego prezydent Lech Kaczyński wyznaczył wysoki standard i żaden następny prezydent nie będzie mógł być obojętny na tę problematykę.  [b]A lewicowe pochodzenie prof. Nałęcza, jego przynależność do PZPR?[/b] Ja jestem człowiekiem prawicy, ale rozumiem prezydenta, który ma obowiązek być ponadpartyjny. I jeśli szuka współpracowników na lewicy, to na pewno wolę, żeby był to Nałęcz niż na przykład Magdalena Środa.  [b]Byłego ambasadora w USA, Jerzego Koźmińskiego, który kiedyś pracował w międzynarodowych strukturach studenckich w Pradze, też uważa pan za dobry wybór?[/b] On formalnie współpracuje z prezydentem? [b]Formalnie nie. Ale Michałowski ostatnio pracował właśnie z Koźmińskim w jego Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności.[/b] O roli pana Koźmińskiego w Kancelarii nic nie wiem. Ale wiem, że to wyjątkowo skuteczny dyplomata. [b]Jak z perspektywy pierwszych kilku tygodni ocenia pan współpracę trójkąta rządzącego Polską, czyli Komorowskiego, premiera Donalda Tuska i marszałka Sejmu Grzegorza Schetyny?[/b] Oczekuję od prezydenta i od premiera – i jestem przekonany, że tak będzie – iż będą wzajemnie szanować swoje kompetencje. Okres ich współpracy może wyznaczyć standard, jak powinny wyglądać wzajemne relacje tych dwóch ośrodków władzy.  [b]To możemy się w przyszłości zdziwić.[/b] Obawiam się, że pani może mieć w tej sprawie inne oczekiwania niż ja. Jak każdy dziennikarz oczekuje pani jakiegoś fermentu. A ja oczekuję, że tego fermentu nie będzie.  [b]Coś się wydarzy jeszcze przed wyborami parlamentarnymi w kwestii reform? Prezydent i premier mają odmienne interesy w tej sprawie, wynikające z innego horyzontu czasowego.[/b] Interesy prezydenta i premiera w tej sprawie są wspólne. Sukces Polski. Jest wielka szansa, żeby w tej sprawie po raz pierwszy od wielu lat prezydent i premier grali w jednej drużynie, i ogromnie liczę, że tak właśnie będzie.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL