fbTrack

Zamówienia publiczne

Tory kolejowe równie dobre jak tramwajowe

Fotorzepa, Jakub Kamiński
Urzędnicy nie mogą bez powodu stawiać wymagań, które nadmiernie ograniczają konkurencję
Gmina Olsztyn zorganizowała przetarg ograniczony na wybudowanie odcinka linii tramwajowej wraz z przejściem podziemnym i przebudową skrzyżowań. Postawione w nim warunki zostały zakwestionowane przez dwie firmy zainteresowane tym zamówieniem. Chodziło m.in. o warunek, że w przetargu mogą wziąć udział ci wykonawcy, którzy w ciągu ostatnich pięciu lat wybudowali co najmniej 10 km torowiska tramwajowego. Spółki, które złożyły odwołanie, przekonywały, że w tym okresie przeprowadzono w Polsce tylko dwie inwestycje mogące odpowiadać temu warunkowi.
– W związku z tym tylko wykonawcy biorący w nich udział w sposób oczywisty zostali postawieni w uprzywilejowanej sytuacji – podkreślali przedstawiciele spółek na rozprawie. Podając przykłady z wielu miast Polski, wskazywali, że w ostatnich latach prace tego typu dzielono na mniejsze odcinki. – Torowiska tramwajowe składają się z elementów powtarzalnych. Dlatego dla nabycia odpowiedniego doświadczenia jest zupełnie obojętne, czy biegłość w takich pracach zyskuje się podczas robót wykonywanych w ramach jednej umowy czy też kilku umów – przekonywali. To niejedyny zarzut. Inny dotyczył tego, że warunki postawione przez urzędników pozwalały się wykazać jedynie pracami przy kładzeniu torów tramwajowych. Tymczasem, zdaniem odwołujących się firm, prace związane z torowiskami kolejowymi również pozwalały na zdobycie odpowiedniego doświadczenia.
[wyimek]Warunki stawiane w przetargu powinny być proporcjonalne[/wyimek] Temu poglądowi sprzeciwiła się spółka, która przystąpiła do postępowania odwoławczego po stronie zamawiającego. – Charakter przedsięwzięć jest tylko pozornie podobny. W rzeczywistości różnice są na tyle istotne, że doświadczenie w robotach kolejowych nie gwarantuje prawidłowego wykonania robót związanych z budową linii tramwajowych – argumentowali jej przedstawiciele. Krajowa Izba Odwoławcza uwzględniła większość zarzutów. Podkreśliła, że warunki przetargu powinny być proporcjonalne i nie mogą ograniczać dostępu do zamówienia wykonawcom zdolnym do jego realizacji. – Wykazywane roboty budowlane czy też usługi mają więc nie być tożsame czy też identyczne z przedmiotem zamówienia, ale powinny być z nim związane oraz proporcjonalne do niego – zauważył przewodniczący składu orzekającego Ryszard Tetzlaff. Uznał, że budowa torowisk kolejowych również może potwierdzać doświadczenie. – Niektóre takie inwestycje są prowadzone w obszarze silnie zurbanizowanym, pod stałym nadzorem konserwatora zabytków, również wymagają wygłuszenia antyhałasowego i antywibracyjnego, czy też związane są z różnego rodzaju pracami dotyczącymi sieci wodociągowej, przejazdów kolejowych, skrzyżowań, sieci gazowej i energetycznej. Często zachodzi też konieczność przygotowania zastępczej organizacji ruchu na znacznym obszarze z zagwarantowaniem dojazdu do posesji prywatnych – wyjaśnił przewodniczący. Również wymóg dotyczący wybudowania co najmniej 10 km torów w ramach jednej umowy KIO uznała za nadmierny. Zadecydowały o tym dowody, że dotychczas większość takich inwestycji w Polsce była prowadzona etapami i tylko dwaj przedsiębiorcy na rynku byliby w stanie spełnić warunki. – Ograniczanie zamówienia do wąskiego grona wykonawców nie jest działaniem zgodnym z zasadą racjonalności wydawania środków publicznych – zauważył przewodniczący (sygn. KIO 1612/10, 1627/ 10).
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL