fbTrack

Społeczeństwo

Sterylizacja nie była konieczna?

Wioletta i Władysław Szwak
Fotorzepa, bartosz jankowski Bartosz Jankowski
Sterylizacja Wioletty Szwak, którą wykonano bez jej zgody, nie była zabiegiem ratującym życie – ma wynikać z opinii biegłych. To podważałoby linię obrony lekarzy
Wioletta Szwak z Błot Wielkich została wysterylizowana w szpitalu w Szamotułach podczas zabiegu cesarskiego cięcia. Jak twierdzi – bez jej wiedzy i zgody. Pierwsza o sprawie napisała ,,Rz”.
Pod koniec ubiegłego roku śledztwo dotyczące sterylizacji zostało umorzone. Poznańska Prokuratura Okręgowa uznała, że lekarze nie przekroczyli uprawnień, ponieważ musieli ratować życie kobiety. Śledczy oparli się na własnej interpretacji opinii biegłego. Kilka tygodni później sąd nakazał jednak wznowić śledztwo. Uznał, że prokurator nie udokumentował dostatecznie swoich racji. Śledczy wystąpili do biegłego o kolejną opinię.
W poniedziałek dotarła ona do poznańskiej prokuratury. Potwierdza to Jacek Derda pełniący obowiązki rzecznika: – Opinia jest przedmiotem analizy. Wkrótce prokurator podejmie decyzję w sprawie dalszych czynności. [wyimek]O rodzinie Szwaków stało się głośno, gdy sąd w 2009 r. odebrał im córkę Różę[/wyimek] Autor dokumentu prof. Romuald Dębski nie chce rozmawiać o jego zawartości. Jak jednak udało się ustalić ,,Rz”, opinia jest korzystna dla Szwak. Potwierdza bowiem, że życie kobiety podczas zabiegu nie było zagrożone. Małgorzata Heller-Kaczmarska, adwokat kobiety, od początku twierdzi, iż sterylizacja miała uchronić pacjentkę przed komplikacjami, które mogłaby wywołać kolejna ciąża. – Problem w tym, że ona w tę ciążę wcale nie musiała zachodzić – podkreśla. – Lekarze powinni ją wybudzić, a potem przedstawić jej sytuację. Decyzję mogła podjąć sama pacjentka. Tak niestety się nie stało. Co sądzi o nowej opinii biegłego? – Jestem zadowolona z jej treści, choć nie mogę mówić o szczegółach – zastrzega Heller-Kaczmarska. – Wniosłam o dodatkowe przesłuchanie biegłego. Chcę go jeszcze zapytać o kilka spraw. Lekarze ze szpitala w Szamotułach konsekwentnie nie komentują sprawy. O rodzinie Szwaków z Błot Wielkich zrobiło się głośno w ubiegłym roku. Wówczas sąd zdecydował o odebraniu im nowo narodzonego dziecka – córeczki Róży. Sędziowie uznali, że w domu panuje bałagan, matka dziewczynki jest niezaradna, a ojciec zbyt stary, by zapewnić jej normalny byt. Po nagłośnieniu sprawy przez media Róża wróciła do rodziców. Ostateczną decyzję co do jej przyszłości ma jednak podjąć sąd. Pierwsza rozprawa została wyznaczona na 8 września.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL