fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kosmos

Lata spokojnego Słońca

Powierzchnia Słońca. To zdjęcie wykonała jedna z sond misji STEREO 4 grudnia 2006 roku
NASA
Naukowcy już wiedzą, co się kryje za wyjątkowo długim okresem uśpienia naszej gwiazdy.
Niewielka aktywność słoneczna frapuje astrofizyków od kilku lat. Gwiazda była nie tylko bardzo spokojna, ale przede wszystkim ten spokój trwał zdecydowanie zbyt długo. Aktywność Słońca mierzona jest cyklami trwającymi ok. 11 lat. Tymczasem ten ostatni trwał 12,6 roku. Był jednym z najsłabszych, a jednocześnie najdłuższym w ostatnich 200 latach.
[srodtytul]Prądy w zupie plazmy[/srodtytul]
Naukowcy spodziewali się przebudzenia z tej drzemki już na początku 2009 roku. Jednak – jak informują specjaliści z Centrum Fizyki Kosmosu Uniwersytetu w Bostonie, pierwsze oznaki ożywienia dało się zaobserwować dopiero w tym roku.
Mierzenie aktywności gwiazdy jest istotne, ponieważ pozwala sprawdzić, czy i w jaki sposób Słońce wpływa na klimat. Innymi słowy – czy to właśnie Słońcu można przypisać winę za globalne ocieplenie w drugiej połowie XX wieku.
Aktywność słoneczna – czyli zmiany zachodzące na powierzchni naszej gwiazdy, plamy, wyrzuty plazmy, rozbłyski – decyduje o tym, ile promieniowania dociera do Ziemi. Już w połowie XIX wieku Samuel Heinrich Schwabe zauważył, że aktywność ta się zmienia w cyklach 11-letnich (dokładnie 10,7 roku). “Słoneczną pogodę” zrekonstruowano także wstecz. Za cykl numer jeden uznano lata 1755 – 1766. W grudniu 2008 roku dobiegł końca cykl 23.
To właśnie ten ostatni szczególnie zaintrygował naukowców. Podczas jego trwania zaobserwowano m.in. wyjątkowo niską liczbę plam słonecznych. I trwał znacznie dłużej niż poprzednie. Cykle o takiej długości ostatnio obserwowano pod koniec XVIII wieku.
Zdaniem astrofizyków z amerykańskiego Narodowego Centrum Badań Atmosferycznych tę zagadkę może wyjaśnić zmiana krążenia plazmy na Słońcu. Zespół dr Mausumi Dikpati opisuje wyniki swoich analiz w najnowszym “Geophysical Research Letters”. Porównują oni prądy w “plazmowej zupie” do prądów przenoszących wodę w ziemskich oceanach. Na Słońcu gorąca plazma płynie w kierunku biegunów. Tam tonie, aby z powrotem się wynurzyć w okolicach równika.
W przypadku ostatniego, wyjątkowo słabego, cyklu te prądy były dłuższe, sięgały prawie do biegunów. Podczas poprzednich obserwowanych były o jedną trzecią krótsze. Według dr Dikpati, której zespół wykorzystywał symulacje komputerowe do sprawdzenia efektów takiego rozciągnięcia, prądy były również nieco wolniejsze. Jej zdaniem to wyjaśnia mniejszą aktywność gwiazdy obserwowaną z Ziemi.
[srodtytul]Zimowe minimum[/srodtytul]
Nie zgadza się z tym dr David Hathaway z NASA Marshall Space Flight Center. Jego zdaniem transport plazmy był wyjątkowo szybki przez ostatnich pięć lat. – Wydaje mi się, że to może wyjaśnić to wyjątkowo głębokie minimum – mówi dr Hathaway sieci BBC.
[wyimek]Aktywność słoneczna może w pośredni sposób wpływać na długość zim w Europie [/wyimek]
Ale jakie znaczenie dla nas ma tempo prądów plazmy na Słońcu? Na przykład mogą one – w sposób pośredni – wpływać na długość trwania zimy w Europie. Według badaczy z brytyjskiego Uniwersytetu Reading to właśnie niewielka liczba plam i generalnie niska aktywność Słońca spowodowały nadzwyczaj mroźną zimę.
– Chciałem sprawdzić, czy związek z niską aktywnością Słońca istnieje, czy też to zwykły przypadek – tłumaczy astrofizyk prof. Mike Lockwood.
Jak twierdzi prof. Lockwood, wpływ promieniowania ultrafioletowego na stratosferę naszej planety doprowadził do blokady cyrkulacji nad północno-wschodnim Atlantykiem. Cieplejsze powietrze nie mogło się przemieścić nad Europę, która została dosłownie skuta lodem na skutek silniejszego napływu chłodnego powietrza ze wschodu.
Blokada miała wpływ wyłącznie lokalny i nie oznacza zmiany trendu globalnego ocieplenia – podkreśla naukowiec. O ile w Wielkiej Brytanii (gdzie prowadzono pomiary na potrzeby badań) była to 14. na liście najchłodniejszych zim w ostatnich 160 latach, o tyle na całej Ziemi – piąta najcieplejsza.
[srodtytul]Aktywność w dół, temperatura w górę[/srodtytul]
Prawdopodobnie niewielka aktywność Słońca (tzw. Minimum Maudera trwające od 1645 do 1717 roku) przyczyniła się również do poważnych zmian klimatu na Ziemi – małej epoki lodowej, czyli ochłodzenia na półkuli północnej od końca XVI wieku.
– Okazuje się, że Minimum Maudera i ostatnich kilka lat rozgrywały się według tego samego scenariusza – twierdzi prof. Lockwood.
Skoro nasza gwiazda ma tak duży wpływ na klimat Ziemi, to czy globalnemu ociepleniu w całości nie jest “winne” Słońce? Jego rola od dawna jest przedmiotem sporu między klimatologami z Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC) a sceptykami. Ci pierwsi twierdzą, że to przede wszystkim działalność człowieka spowodowała ocieplenie, drudzy szukają przyczyn naturalnych.
Z dostępnych danych (oraz rekonstrukcji informacji historycznych) wynika, że zmiany temperatury na Ziemi przez wiele lat pokrywały się z trendem aktywności Słońca. Jednak ten związek pękł ok. 1960 roku. Przez ostatnie pół wieku aktywność Słońca spadała, aż wreszcie osiągnęła poziom tak niski, że zaniepokoiło to naukowców. W tym samym okresie średnia temperatura gwałtownie wzrosła – ostatnie lata należą do najgorętszych w całej historii obserwacji.
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: [mail=p.koscielniak@rp.pl]p.koscielniak@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA