fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Od ZOMO po lekcje boksu, czyli Anna Mucha pod krzyżem

Piotr Gociek
Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
Autorski przegląd prasy
Nareszcie! W "Polityce" pytanie jak za dawnych, dobrych lat rozkwitu PRL: "Czy polski katolicyzm da się jeszcze pogodzić z polską demokracją?". Brakuje tylko jednego słowa, powinno być: "pogodzić z demokracją socjalistyczną".
Na szczęście w innych kwestiach postępy demokracji socjalistycznej są szybsze. Kiedyś na ludzi pod krzyżami napuszczano ZOMO (Zmechanizowane Odwody Milicji Obywatelskiej), dziś wystarczy POMO (Podpite Oddziały Młodzieży Obywatelskiej).
A jaka to młodzież? A taka: na przykład Zbigniew S., pseudo "Niemiec", jeden z szantażystów senatora Krzysztofa Piesiewicza, który podczas nocnej chamówy zorganizowanej przez przeciwników krzyża brylował we fleszach fotoreporterów wraz z autorytetem moralnym, aktorką Anna Muchą. Tu także pewien postęp, ale w duchu dobrej, peerelowskiej tradycji: w PRL esbecja wykorzystywała drobnych złodziejaszków, przemytników i inne niebieskie ptaszki w walce z opozycją. Dziś szantażyści sami wchodzą na szańce, na ochotnika.
Jerzy Sosnowski w "Tygodniku Powszechnym" odkrywa prawdziwe przyczyny wojny polsko-polskiej - ups, przepraszam, wojny polsko-kościelnej, bo wedle niego tak to wygląda. "Istnieją cztery pola konfliktów: nauczanie religii w szkole, kwestie majątkowe, symbolika religijna i realny, choć nieformalny, wpływ Kościoła na stanowione prawo". Nie do końca zgadzam się z tą diagnozą.
Zachowanie tłumu nocą 8 sierpnia wyraźnie pokazuje, że z lekcji religii wyniósł niewiele, w kwestiach majątkowych było dobrze, bo na balangi w ogródkach piwnych Starego Miasta i laptopy z Facebookiem jakoś chłopakom starcza; symbolikę religijną się jakoś skasuje, jak nie tej nocy, to następnej; a wpływ Kościoła na prawo to bzdura, bo w Polsce prawa nie ma, jest co najwyżej parę korporacji, które sobie wedle własnego widzimisię jednym przyleją, innych uniewinnią.
Poddam za to panu Sosnowskiemu piątą przyczynę kłopotów Polski z krzyżem i Kościołem: brak lekcji tajskiego boksu w szkołach. Gdyby tego u nas nauczano, to by dziarskie chłopaki pod wodzą pana Tarasa skopały mohery już dawno temu. I żadnych sporów o krzyże by na Krakowskim Przedmieściu nie było.
"Gazeta Wyborcza" nagłaśnia akcję ekoterrorystów z Greenpeace, którzy różnymi malowniczymi akcjami w Polsce i zagranicą chcą bronić Puszczy Białowieskiej przed wycinką. Dziś rano np. wchodzą na dach pewnego ministerstwa. Mam dla nich radę: chłopaki, jest tylko jedna droga do zwycięstwa. Powiedzcie, że drewno z wycinki ma iść na wielki krzyż upamiętniający ofiary katastrofy smoleńskiej. Od razu na Facebooku skrzyknie się ferajna i tak pogoni wrogów puszczy, że im drzazgi wyjdą bokiem.
"Polska The Times" ekscytuje się tysiącem dni rządu Donalda Tuska i tym, co z tego wynika. No właśnie - co z tego wynika? Ano nic nie wynika.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA