fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Macierewicz, polityk na wskroś XIX-wieczny

Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys
Nominacją dla Macierewicza Kaczyński wrócił do świata, w którym dobrze się czuje. To świat twardych idei, twardych ludzi, twardych postaw – mówi konsultant polityczny Marcelemu Sommerowi
Rz: Antoni Macierewicz, odkąd stanął na czele zespołu parlamentarnego ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy pod Smoleńskiem, codziennie pojawia się w mediach. Kim dla ludzi jest Antoni Macierewicz?
Eryk Mistewicz: W ciągu ostatnich 30 lat postać Antoniego Macierewicza zdiabolizowano, ale i on sam przystał na taki wizerunek – nie zrobił nic, aby dotrzeć do niezorientowanych, wzbudzić ich sympatię, przekonać do swej wizji świata czy wizji Polski. Dla części środowisk stanowił doskonały symbol trudnej do ucywilizowania, integrystycznej prawicy. Przecież w latach 90. to właśnie Macierewicz rysowany był dla opinii publicznej ostrą kreską jako polityk, którego radykalizm stoi na przeszkodzie jakiemukolwiek porozumieniu rozbitej prawicy. Stał się wręcz symbolem politycznego awanturnictwa. I Macierewicz nie zrobił nic, aby ten obraz zmienić, jakby takie właśnie postrzeganie jego osoby nie stanowiło dla niego problemu.
Dlaczego polityk o takim wizerunku jest więc przez PiS wysuwany na pierwszy plan?
Na tę nominację trzeba spojrzeć w szerszym kontekście. Mamy za sobą niezwykle trudną kampanię wyborczą, naznaczoną wielką tragedią, uderzającą w elitę polityczną kraju. Żałoba postsmoleńska stała się główną osią tej kampanii, zarówno dla PO, jak i PiS. Jarosław Kaczyński rozumiał też jednak, że w świecie, w którym tak niewielu ludzi interesuje się polityką, w świecie, w którym ludzie żyją raczej codziennymi sprawami – wychowywaniem dzieci, sportem, spotkaniami ze znajomymi, kuchnią, bogaceniem się czy podglądaniem życia celebrytów – podtrzymywanie nastroju współodczuwania po tragedii może nie wystarczyć do zrealizowania zobowiązania wobec brata. Rozumiał, że aby wygrać wybory, musi sięgnąć także po skomplikowane narzędzia marketingu politycznego. Dzięki temu udało się Jarosławowi Kaczyńskiemu zdobyć głosy wyborców łączących się z nim we współodczuwaniu po stracie najbliższych, a także trafić do tych, którym na polskiej scenie politycznej brakuje ugrupowania nowoczesnej prawicy. Prezes PiS osiągnął bardzo dobry wynik, bliski pełnego zwycięstwa. Wykonał skok w stronę polityki XXI wieku. Ale kampania się skończyła i skończyło się zabieganie o wyborców. Jarosław Kaczyński wraca do polityki XIX-wiecznej. To świat, który dobrze zna i w którym najwyraźniej czuje się najlepiej. To świat twardych idei, twardych ludzi, twardych postaw, ludzi zaufanych i wielokrotnie zweryfikowanych w walce. Wyrazem tego jest też nominacja Macierewicza na szefa zespołu parlamentarnego ds. katastrofy smoleńskiej.
Ale raczej trudno wyobrazić sobie Macierewicza realizującego strategię politycznego marketingu...
Dla Jarosława Kaczyńskiego marketing polityczny jest narzędziem, które pomaga wygrać wybory. A skoro już się one odbyły, a do następnych zostaje ponad rok (nie biorę tu pod uwagę wyborów samorządowych, którymi rządzi specyficzna logika łączenia się lokalnych środowisk ponad centralną polityką), to po wykorzystaniu marketing można odrzucić niczym zbędny balast. To podejście z przeszłości, ale nie pozostaje nic innego, jak je uszanować. Politycy XIX-wieczni, tacy jak Kaczyński czy Macierewicz, nie potrafią się w realiach polityki XXI wieku odnaleźć. Nie potrafią przystosować się do świata krótkich przekazów medialnych. Potrzebują co najmniej kilku minut, żeby wyrazić swoje stanowisko, a potem się dziwią, że to stanowisko skrócone do siedmiu sekund w dzienniku telewizyjnym wykoślawia ich myśl. Łatwiej im lamentować, że media ich nie rozumieją, niż pojąć i stosować reguły, którymi media się kierują. Ale cóż, to kwestia ich wyboru.
Niektórzy sugerują jednak, że wybór Macierewicza to sposób na przyciągnięcie tych Polaków, którzy do urn nie poszli. Czy jego wyrazistość może na nich zadziałać?
Nie, Macierewicz nikogo z nowych grup elektoratu nie przekona. Będzie prowadził XIX-wieczną politykę: komisje śledcze, raporty, wnioski do prokuratury... Efektem tych działań będzie utrata sympatii miękkiego elektoratu i ludzi, którzy w dalszym ciągu będą czekać na powstanie w Polsce nowoczesnej prawicy. Tymczasem Jarosław Kaczyński chce wierzyć
– być może jako jeden z ostatnich polityków w Europie – że liczy się „twarda polityka”, a nie piar. Macierewiczowi brakuje zresztą czegoś, co miał chociażby Zbigniew Wassermann: aury spokoju, bezkompromisowości i kompetencji w sprawach związanych ze służbami specjalnymi czy mechanizmami działania państwa.
A może Macierewicz to właśnie oferta dla tych, którzy nie kochają marketingu politycznego i powrót do polityki XIX-wiecznej uważają za atrakcyjną propozycję?
W takich krajach, jak Francja czy Włochy, ludzi zainteresowanych jądrem XIX-wiecznej polityki jest nie więcej niż 15 – 20 procent. Politykę uprawia się dzisiaj, zyskując sympatię ludzi, będąc z nimi, a nie pisząc raporty śledcze.
Eryk Mistewicz jest konsultantem politycznym, autorem strategii marketingu narracyjnego, współautorem książki „Anatomia władzy”
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA