fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Wielka wizja Camerona

David Cameron apelował o wykorzystanie energii lokalnych społeczności podczas kampanii wyborczej. Na zdjęciu w miasteczku Cheam w hrabstwie Surrey, 10 kwietnia
AP
Brytyjski premier wciela w życie ideę Big Society. Państwo ma oddać część władzy w ręce obywateli
Zgodnie z pomysłem Davida Camerona zwykli obywatele, organizacje i społeczności lokalne powinni sami decydować o tym, co się u nich dzieje. Jeśli mieszkańcy zechcą wydłużyć godziny otwarcia muzeum, wystarczy, że znajdą się ochotnicy, którzy będą w nim pełnić dyżury. Gdy uznają, że podupadający pub warto zamienić na bibliotekę, dostaną na to pieniądze. Tam, gdzie źle działa poczta albo transport publiczny, będą mogły je przejąć najprężniejsze organizacje pozarządowe. Państwo ma się nie wtrącać, lecz jedynie zachęcać i ułatwiać działalność społeczną obywateli.
Według Camerona talenty i energia obywateli były do tej pory marnowane. – Decyzje podejmowali urzędnicy państwowi, którzy stali się z czasem zniechęconymi i znudzonymi marionetkami realizującymi rządowe pomysły – mówił premier w Liverpoolu, inaugurując swój sztandarowy projekt.
Program znany jako Big Society, czyli Wielkie Społeczeństwo, będzie na razie na próbę realizowany w czterech miejscach: w Liverpoolu, miejscowości Eden Valley w hrabstwie Cumbria, w Windsorze i Maidenhead oraz w londyńskiej dzielnicy Sutton. Każdemu z tych miejsc zostanie przydzielony doświadczony urzędnik, który pomoże w realizacji projektów.
Część brytyjskich komentatorów uważa, że jeśli pomysł wypali, może to być największa rewolucja od czasu reform przeprowadzonych przez Margaret Thatcher. Rządząca od 1979 do 1990 roku konserwatywna premier zyskała miano żelaznej damy, bo przetrąciła kręgosłup związkom zawodowym, które blokowały wszelkie reformy. Zlikwidowała nierentowne zakłady pracy, wzmocniła sektor prywatny i wyzwoliła przedsiębiorczość, dzięki czemu brytyjska gospodarka rozkwitła.
Chociaż pomysł Davida Camerona nie jest tak radykalny, Partia Pracy nie zostawia na nim suchej nitki.
– Cameron chciałby sobie zapewnić miejsce w historii tak jak Thatcher. Ale cały ten pomysł z Big Society to zasłona dymna, która ma przesłonić cięcia w sektorze publicznym. Cameron udaje, tak jak wtedy, gdy pokazywał, że leży mu na sercu ekologia, i jeździł do pracy na rowerze, a za nim jechała limuzyna z jego teczką – mówi „Rz” dr Rupa Huq, związana z laburzystami socjolog z Kingston University.
Pomysł Big Society został przedstawiony przez przywódcę torysów już w czasie kampanii przed majowymi wyborami do Izby Gmin. Był jednak wtedy tak ogólnikowy, że przeszedł zupełnie niezauważony. Partia Pracy, która po 13 latach rządów straciła władzę, uważa, że premier David Cameron próbuje teraz na nowo przekonać społeczeństwo do swojej wizji, ale wykorzystuje do tego pomysły laburzystów.
[wyimek]Decentralizacja może być polityczną spuścizną przywódcy torysów [/wyimek]
– To laburzyści próbowali wykorzystywać energię ludzi na szczeblu lokalnym. Na to jednak potrzebne są pieniądze, zwłaszcza w sektorze publicznym, a nie cięcia – podkreśla dr Huq.
Cameron nie ukrywa, że zamierza ograniczyć wydatki i doprowadzić do zwolnienia tysięcy urzędników. Terapia wstrząsowa ma wyciągnąć Wielką Brytanię z recesji wywołanej światowym kryzysem finansowym. Premier zapewnia jednak, że projekt Wielkiego Społeczeństwa to jego marzenie, które za wszelką cenę spróbuje zrealizować.
– Są rzeczy, które cię rano nakręcają, dają ci energię, to rzeczy, które twoim zdaniem mogą zmienić na lepsze kraj, który kochasz. Tą moją wielką pasją jest zbudowanie Wielkiego Społeczeństwa – mówił premier.
Skąd weźmie pieniądze na największą redystrybucję władzy w historii?
Setki milionów funtów wyłoży państwo, ale drugie tyle mają dać sponsorzy. W ten sposób będą mieli szansę jako jedni z pierwszych wykazać się obywatelską postawą.
[ramka][srodtytul]ILE GMINOM, ILE MINISTERSTWOM [/srodtytul]
[b]Kraje zdecentralizowane: [/b]
- Szwajcaria – dysponujące własnymi sądami, parlamentem i konstytucją kantony, często przekazują władzę jeszcze niżej, do gmin. Te natomiast kwestie najważniejsze dla mieszkańców poddają pod głosowanie.
- Hiszpania – podzielona na gminy, prowincje i regiony autonomiczne z uprawnieniami legislacyjnymi. Decentralizacja spodowała szybki rozwój regionów.
- Niemcy – kraj federacyjny o jednej z najdłuższych tradycji samorządu terytorialnego, z którego przykład brała m.in. Austria.
- USA – stany są suweren- nymi jednostkami politycz- nymi. Obywatele mają duży wpływ na kształt decyzji.
[b]Kraje scentralizowane:[/b]
- Francja – po scentralizowaniu państwa przez Napoleona pierwsze próby reform podjęto dopiero w latach 80. XX wieku.
- Szwecja – jeden z najsilniej scentralizowanych krajów świata. W ramach reform przeniesiono jedynie część ministerstw ze Sztokholmu do innych miast. Zdaniem wielu Szwedów tylko państwo gwarantuje, że służby publiczne będą miały wszędzie ten sam wysoki standard.
- Polska – mimo reformy samorządowej z 1990 roku kraj dalej jest zaliczany przez ekspertów do państw zarządzanych centralnie o rekordowo niskiej aktywności społecznej obywateli
[i]—oprac. magm[/i] [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA