fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Nowe studia muszą mieć chwytliwą nazwę

Dr hab. Ryszard Szarfenberg, zastępca dyrektora ds. dydaktycznych Instytutu Polityki Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego
[b]Rz: Skąd pomysł na studia: nauki o rodzinie? [/b]
[b]dr hab. Ryszard Szarfenberg:[/b] Kierowaliśmy się zapotrzebowaniem rynku pracy. W szkołach zmieniają się podstawa programowa i wymagania wobec nauczycieli wychowania do życia w rodzinie. Mogą być poszukiwane osoby z odpowiednim przygotowaniem.
Mamy też nadzieję, że niedługo zostanie uchwalona ustawa o wspieraniu rodziny i pieczy zastępczej, w której mocno podkreśla się rolę asystenta rodziny. A jedną ze specjalności będzie przygotowanie do tego zawodu.
[b]Jak zachęcaliście do tego kierunku?[/b]
Rozdawaliśmy ulotki i informatory, w których staraliśmy się przekonać, iż w związku z tym, że rodzina staje się coraz bardziej istotna ze względów demograficznych oraz z powodu zmiany wzorów życia rodzinnego, studia te są interesujące i użyteczne, bo specjaliści zajmujący się rodziną będą poszukiwani.
[b]Było 50 miejsc i tylko 32 chętnych. [/b]
Być może nie przyciągnęła nazwa studiów. Ten kierunek wprowadzono na ministerialną listę pod wpływem uczelni katolickich i jest na nich prowadzony. Ta nazwa ma w sobie coś takiego, co profiluje jakby uwagę, że to nauki skupione na relacjach małżeńskich. Nie kojarzy się ze zdobywaniem wiedzy dotyczącej spraw i funkcjonowania rodziny w społeczeństwie. Nie oddaje też do końca tego, że w naszym programie studiów bardziej niż uczelnie katolickie chcemy położyć nacisk na kształcenie menedżera polityki rodzinnej w lokalnych środowiskach.
[b]Nazwa wpływa na popularność kierunku wśród kandydatów?[/b]
Dużą rolę odgrywa to, czy jest dobrze rozpoznawalna i łatwo kojarzona z wykonywanym zawodem, jak np. dziennikarstwo. W przypadku kierunków niemających takiej nazwy trzeba się bardziej starać o kandydatów. Spodziewaliśmy się, że na nauki o rodzinie rekrutacja będzie słaba, bo to nowy kierunek. Oczekiwaliśmy jednak nieco większego zainteresowania. Niepokojące jest, że to, co wydaje się ważną wartością w życiu człowieka, nie przyciąga młodych.
[b]Różne badania pokazują, że rodzina jest dla młodych ważna. [/b]
Rodzina jako wartość jest istotna i młodzi myślą o niej pozytywnie, ale jak widać, nie przekłada się to na zainteresowanie studiowaniem nauk z nią związanych. Myślę jednak, że będzie ono wzrastało w przyszłości, gdy kandydaci od studentów i absolwentów nauk o rodzinie będą się mogli dowiedzieć, co to za studia.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA