fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Shrek Forever ***

W ostatniej części przygód zielonego ogra zobaczymy wszystkich bohaterów znanych z poprzednich opowieści
UIP
Shrek – prostoduszna paskuda o złotym sercu i mało wyrafinowanych manierach, wymyślona przez pisarza i rysownika Williama Steiga, zawojowała świat. Zauroczyła zarówno dzieci, jak i rodziców, a producentom przyniosła miliardowe zyski.
Tylko w Polsce trzy pierwsze części przygód zielonego ogra przyciągnęły do kin ponad osiem milionów widzów, a „Shrek Trzeci” jest rekordzistą weekendowego otwarcia ostatniego dwudziestolecia (793 281 sprzedanych biletów).
[wyimek] [link=http://www.rp.pl/galeria/9131,1,505003.html]Fotosy z filmu[/link][/wyimek]
Producenci z „DreamWorks” zapowiedzieli jednak, że czwarta część będzie ostatnia. Czy dotrzymają słowa? Niższe od spodziewanych zyski z rynku amerykańskiego mogą ich w tym utwierdzić. Ale czy to naprawdę pożegnanie? Pokaże czas.
Bohater „Shreka Forever” w niczym nie przypomina beztroskiego, grubiańskiego brudasa z początków cyklu. Jest czyściutkim i statecznym, pławiącym się w rodzinnym ciepełku mężem Fiony i ojcem trójki maluchów. Domowy spokój raz po raz zakłócają hałaśliwe wizyty Osła ze smoczętami i turyści, dla których przejazd koło Shrekowego domostwa jest największą atrakcją wycieczki do Zasiedmiogórogrodu. Miejscowi traktują go jak celebrytę, wymuszają autografy na widłach.
Pewnego dnia w trakcie tłumnych urodzin synka Shrek uświadamia sobie, że ma dość. Że choć na chwilę chciałby wrócić do beztroskiego taplania się w bagnisku, przez moment być znowu prawdziwym ogrem. Tę chwilę słabości wykorzysta podstępnie karzeł Rumpelnicki, namawiając go do podpisania paktu.
Zaoferuje mu jeden dzień bez żadnych obowiązków i konsekwencji, a w zamian oczekiwać będzie jednego dnia z jego życia. Wkrótce wyjdą na jaw dramatyczne konsekwencje owej umowy. Rumpelnicki zabierze dzień, w którym Shrek się urodził. To sprawi między innymi, że żona i przyjaciele nie będą go znać.
Czwarta część przygód zielonej paskudy jest najbardziej mroczna i poważna ze wszystkich. Znacznie mniej tu zabawnych sytuacji czy dowcipnych odzywek. A frustrację Shreka wynikającą z kryzysu wieku średniego i zmęczenia małżeństwem ze zrozumieniem przyjmą raczej rodzice niż ich pociechy.
Josh Klausner, nowy scenarzysta cyklu, bez zahamowań, ale też bez specjalnej inwencji sięgnął po fabularne schematy, choć czasem z najwyższej półki (wątek faustowski). Łatwo przewidzieć kolejne zwroty akcji.
Zastosowana tu po raz pierwszy technologia 3D na szczęście nie jest celem sama dla siebie, a tylko środkiem wspomagającym przyjemność oglądania.
[i]USA 2010, reż. Mike Mitchell[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA