fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MŚ 2010 - RPA

Najwyższy czas wygonić złe duchy

Holandia się cieszy, a w niedzielę w Amsterdamie może być święto jakiego to miasto jeszcze nie widziało
Reuters
Trzeci finał mistrzostw świata ma być pierwszym zwycięskim, Sneijder i Robben chcą zajść dalej niż Cruyff
Po meczu z Urugwajem Holendrzy długo zostali na boisku, pobiegli pod sektor swoich kibiców, Arjen Robben został rozebrany nawet ze spodenek. W tym czasie w Holandii blokowały się telefony, w telewizji mecz obejrzało 10 milionów ludzi.
Piłkarzom nie udało się ukryć zadowolenia, chociaż nawet po zwycięstwie z Brazylią w ćwierćfinale wyszli z szatni z tak poważnymi minami, jakby właśnie mieli się tłumaczyć z porażki.
[srodtytul]Szacunek dla starszych[/srodtytul]
Wesley Sneijder próbował odpowiadać na pytania, ale co jakiś czas chował twarz w dłoniach. – Wiele razy byliśmy bardzo blisko, więc nie powinniśmy się teraz cieszyć. Poczekajmy, nie popełniajmy błędów przeszłości – mówił.
Ale wieczorem w studiu telewizyjnym puściły mu hamulce, parodiował asystenta Berta van Marwijka – Franka de Boera. Usiadł na kolanach prowadzącego program, publiczność była zachwycona.
Dirk Kuyt zaraz po wyjściu z szatni opowiadał o szczęściu, kolejnej asyście i pisaniu historii, której ostatni rozdział – z pięknym zakończeniem – powstanie na stadionie Soccer City w Johannesburgu. Jego koledzy pytani o prześcignięcie Johana Cruyffa czy Johana Neeskensa wiedzą, że muszą spuścić głowy, by w Holandii nie zadrżała ziemia. Tam gwiazdy lat 70. są nie do ruszenia, słowa Cruyffa analizuje się na tysiąc sposobów.
[srodtytul]Tylko jeden krok[/srodtytul]
– Ani ja nie przyjechałem zabierać sławę Rinusowi Michelsowi czy Ernstowi Happelowi, ani moi piłkarze nie chcą odbierać niczego swoim wielkim poprzednikom. Mamy szacunek dla tego, co reprezentacja Holandii osiągnęła w przeszłości, ale chcemy zajść jeszcze dalej. Teraz brakuje nam już tylko jednego kroku – mówił Van Marwijk.
W 1974 roku grający najpiękniej na świecie Holendrzy przegrali finał z RFN 1:2, mimo że prowadzili, zanim rywale zdążyli jeszcze dotknąć piłki. Przed turniejem kłócili się o pieniądze, ale konflikt pomógł załagodzić Cruyff, który pod koniec roku odebrał Złotą Piłkę dla najlepszego piłkarza Europy.
Cztery lata później Cruyffa już nie było, drużynę prowadził Happel, który w odróżnieniu od Michelsa większą wagę przywiązywał do wyniku niż widowiskowej gry. Holendrzy w finale znowu trafili na gospodarzy turnieju – przegrali z Argentyną 1:3 po dogrywce i na następną szansę gry o złoto musieli czekać 32 lata.
– Większości z nas nie było na świecie, gdy Holandia ostatni raz była tak wysoko. Ja niczego nie pamiętam. Ciągle słyszeliśmy tylko opowieści naszych rodziców czy starszych fanów o tym, jak piękne to były czasy. Później ciągle czegoś brakowało, sami czuliśmy, że coś jest nie tak, aż do teraz. Mam nadzieję, że najważniejszy mecz mojego życia będzie także najpiękniejszym, że nie zepsujemy sobie wspomnień. Pora odgonić złe duchy – mówił Giovanni van Bronckhorst, 35-letni kapitan reprezentacji.
Złośliwi, jak np. Ruud Gullit, wyliczają, dlaczego złe duchy wrócą: Holandia miała szczęście w meczach z Danią – gol samobójczy przeciwników, Brazylią – fatalna postawa Felipe Melo, Słowacją – pudła Roberta Vittka w końcówce, i z Urugwajem, gdzie chociaż Van Marwijk przekonuje, że gra cały czas była pod kontrolą, statystyki biją na alarm – Holendrzy byli przy piłce tylko przez 53 procent czasu gry.
Po półfinale Holendrzy spędzili noc w Kapsztadzie, środę piłkarze mieli wolną. Pracownicy federacji po zwycięstwie nad Brazylią przedłużyli rezerwację hotelu Sandton Hilton tylko o tydzień. Gdy się okazało, że drużyna Van Marwijka awansowała do finału, hotel poinformował, że nie jest w stanie zaoferować drużynie dalszego pobytu, bo ma na ten okres pełne obłożenie. Po południu Holendrzy poinformowali, że zatrzymają się w Sunnyside Park Hotelu w Johannesburgu.
Na mundialu Holendrzy zarobili już ponad 19 milionów euro, jeśli zostaną mistrzami świata, dojdzie do tego kolejne 11 milionów. Federacja nie poinformowała, jak hojnie zamierza się dzielić ze swoimi piłkarzami.
Nieoficjalnie się mówi, że za złoty medal każdy zawodnik dostanie 300 tysięcy euro.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA