fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Wolta Richarda Cohena

Richard Cohen
AP
Publicysta, który oskarżył Polaków o „mini-Holokaust”, wychwala Polskę
Tak przychylnego Polsce artykułu w „Washington Post” dawno nie było. „Niewielu ludzi wie, że polski ruch oporu był znacznie większy i bardziej skuteczny niż francuski. (...) Polska strasznie się wycierpiała. Hitler uznał Polaków za Untermenschen i kazał swoim mordercom „posyłać na śmierć bez żadnej litości i współczucia mężczyzn, kobiety i dzieci polskiego pochodzenia i języka”. (...) Większość Polaków miała być eksterminowana”.
I dalej: „Polacy walczyli. Walczyli z nazistami i ich próbami mordowania Żydów. O tym też się nie mówi. Więcej uwagi poświęca się tym Polakom, którzy wspierali nazistów w ostatecznym rozwiązaniu albo byli obojętni. Tymczasem fakty są takie, że 6135 Polaków zostało uznanych za Sprawiedliwych wśród Narodów Świata”.
[srodtytul]Żydzi w obronie Polski[/srodtytul]
Artykuł już przez swoją treść jest niezwykle zaskakujący. Jeszcze bardziej zaskakujące jest jednak to, że jego autorem jest Richard Cohen. Czołowy publicysta „Washington Post”, który niespełna miesiąc wcześniej oskarżył Polskę o zorganizowanie „mini-Holokaustu”.
Chodziło o zabójstwa Żydów, do których doszło zaraz po wojnie. Cohen wymienił pogrom kielecki i napisał, że takich wydarzeń było więcej. „Gdy odwiedziłem miasto, w którym urodziła się moja matka, Ostrołękę, opowiedziano mi o człowieku, który przeżył Auschwitz, ale został zabity, gdy zgłosił się po swój zakład” – napisał Cohen.
Artykuł wywołał burzę. Redakcję „Washington Post” zasypały listy oburzonych Polaków. Nie mniej oburzeni byli polscy Żydzi. Przywódcy tej społeczności – rabin Michał Szudrich i przewodniczący Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w Polsce Piotr Kadlcik – napisali do Cohena list otwarty („Rz” pisała o tym 22.06.2010 r.).
W liście, który został natychmiast opublikowany przez „Washington Post”, ostro skrytykowali Cohena: „Jesteśmy zszokowani. Holokaust był jednorazowym wydarzeniem, które nie miało rozmaitych rodzajów i rozmiarów. (...) To wyjątkowo bolesne, że Polska, bliski sojusznik Izraela, który tak blisko współpracuje ze społecznością żydowską, jest oceniana tak samo jak Trzecia Rzesza”.
[srodtytul]Bohaterska historia[/srodtytul]
Cohen przyznał, że swój drugi tekst napisał pod wpływem napływających do redakcji głosów oburzenia. Choć tym razem również nie powstrzymał się przed wzmianką o „polskim antysemityzmie” i nie wycofał się ze słów o „mini-Holokauście”, to wydźwięk całego artykułu jest dla Polski niezwykle pozytywny.
„Wielu Polaków, w tym polskich Żydów, uważa, że wcześniej nie poświęciłem uwagi Polakom, którzy narażali życie, by ratować Żydów. Teraz to robię. (...) Komentarz prasowy może mieć tylko 750 słów. Trudno jest w nim zawrzeć wszystko. Jest więc jeszcze wiele do powiedzenia o godnych podziwu, bohaterskich aspektach polskiej historii. Ten artykuł to dopiero początek” – zapowiedział Cohen.
– Wcześniej napisał nieprawdę, teraz napisał prawdę. Jestem dumny, jeżeli się do tego przyczyniłem. „Washington Post” jest jedną z najważniejszych gazet opiniotwórczych w USA i ten tekst przeczytają tysiące osób, które nie miały pojęcia o tym, jak dzielni byli Polacy – powiedział „Rz” rabin Szudrich.
Podobnego zdania jest Piotr Kadlcik: – Miła niespodzianka. Cohen okazał się facetem z klasą. Zorientował się, że przeszarżował, i postanowił to Polakom zrekompensować. W Polsce, gdy ktoś napisze coś głupiego, to zamieści sprostowanie na ostatniej stronie mikroskopijnym drukiem.
Według ekspertów „zwycięstwo nad Cohenem” to efekt współpracy Polaków i Żydów. – Gdyby do gazety napisał polski ambasador, zostałoby to potraktowane jako rutynowy głos zawodowego dyplomaty. Gdy jednak napisali polscy Żydzi, był to głos autentyczny, którego nie wolno było pominąć. Tak powinniśmy działać zawsze – powiedział „Rz” Maciej Kozłowski, pełnomocnik MSZ ds. kontaktów z Żydami.
[ramka][srodtytul]Tekst z 8.06.2010[/srodtytul]
„Po wojnie wielu Żydów próbowało «wrócić do domu» do Polski. Skończyło się to wymordowaniem około 1,5 tys. z nich. Zabili ich nie naziści, ale Polacy. Z powodu nienawiści etnicznej albo ze strachu, że stracą swoje (skradzione) domy. Wiele osób nie wie o tym mini-Holokauście. (...) W Kielcach w 1946 roku plotki o mordzie rytualnym wywołały pogrom, w którym zginęło 42 ocalałych z Zagłady. Mordercy z Kielc nie byli jedyni.”[/ramka]
[ramka][srodtytul]Tekst z 1.07.2010[/srodtytul]
„Fakty są takie, że 6135 Polaków zostało uznanych za Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Ci ludzie ryzykowali straszliwe kary, między innymi karę śmierci dla siebie, swoich rodzin i wszystkich, którzy im pomagali. Podczas wojny ginęło 3 miliony polskich Żydów, ale w tym samym czasie zginęło również 2 do 2,5 miliona polskich nie-żydowskich cywili. (...) Polska strasznie się wycierpiała. Hitler uznał Polaków za Untermenschen”.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA