fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory prezydenckie 2010

Gorąca dogrywka po debacie

Środowa debata między Bronisławem Komorowskim a Jarosławem Kaczyńskim podgrzała emocje na koniec kampanii
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Dorn pozwie Komorowskiego, Lichocka Miecugowa, Wałęsa czeka na pojednanie z Kaczyńskim
– Ostatnia debata pokazała, że gra się nie skończyła, walka jest wyrównana – ocenia dr Maciej Drzonek, politolog z Uniwersytetu Szczecińskiego.
Debata Jarosława Kaczyńskiego i Bronisława Komorowskiego pokazana w TVP 1, TVP Info, TVP Polonia, TVN 24 i Polsat News skupiła w środę przed telewizorami 5,7 mln widzów. I choć pierwsze spotkanie obu kandydatów (13 czerwca) oglądało 6,1 mln, to wczorajsze wywołało o wiele więcej emocji.
[srodtytul]Wilczek ostrzega[/srodtytul]
Sztab Komorowskiego w nawiązaniu do debaty przedstawił wczoraj na konferencji „siedem grzechów głównych” rządu Kaczyńskiego wobec przedsiębiorczości, m.in. zahamowanie prywatyzacji. Obecny był na niej Mieczysław Wilczek, były minister przemysłu i autor ustawy z 1988 r. o działalności gospodarczej, pozwalającej na liberalizację gospodarki. Kandydat PiS podczas debaty przywoływał ją: – Zamiast komisji Palikota musimy mieć odważną ustawę o wolności gospodarczej nawiązującą do tej, którą stworzył Wilczek.
Wilczek wczoraj przekonywał, by nie głosować na kandydata PiS. – Z wszystkim mi się kojarzy, tylko nie z przedsiębiorczością.
Specjalistów od służby zdrowia zdziwiła zaś wypowiedź Komorowskiego. W debacie powołał się na konstytucję: „art. 68 (...) mówi w sposób wyraźny i jednoznaczny, że Polakowi należy się leczenie za darmo, za pieniądze publiczne. I tego pan nie zmieni, a ja tego zmienić nie chcę na pewno”. Zdaniem prof. Jacka Ruszkowskiego z Akademii Leona Koźmińskiego zabrakło precyzji. – Z art. 68 konstytucji nie wynika, że obywatelowi należy się leczenie za darmo. Przyznaje mu ona prawo do ochrony zdrowia i równy dostęp do świadczeń zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych. A to poważna różnica – mówi.
Innymi słowami Komorowskiego oburzony jest Ludwik Dorn. Kandydat PO stwierdził, że Dorn jako wicepremier w rządzie PiS mówił o powodzi: „Ludzie są sami sobie winni, bo budują domy tam, gdzie nie powinni budować”. Dorn tłumaczy w blogu, że mówił tylko, iż część budynków jest na terenach zalewowych, bo ktoś je wybudował bez zezwolenia albo nieroztropnie je wydano. Zarzuca marszałkowi kłamstwo i zapowiada złożenie pozwu.
[srodtytul]Spór dziennikarzy[/srodtytul]
Efektem debaty może być też proces między Grzegorzem Miecugowem z TVN 24 a Joanną Lichocką z TVP, jedną z prowadzących. Miecugow zarzucił jej łamanie zasad etyki dziennikarskiej. Wcześniej oskarżenie o „ustawkę pierwszego pytania od TVP” na Twitterze umieściła posłanka PO Agnieszka Pomaska. – Pytania były dziwaczne i strasznie długie, to wyglądało jak tyrada polityka. A zaraz po pierwszym pytaniu Kaczyński posłużył się kartką z cytatami Komorowskiego – mówi Miecugow. Lichocka spytała o niewydolność państwa w kontekście sprawy Olewnika i mieszkańców Sandomierza, którzy chcą pozwać rząd, bo nie zabezpieczył ich przed powodzią. W odpowiedzi kandydat PiS cytował niefortunne słowa Komorowskiego o powodzi. – Może chciał depeszę wykorzystać w jakimś momencie, ale niewykluczone, że znał wcześniej pytanie – twierdzi Miecugow.
Lichocka rozważa pozew. – Kaczyński zamiast o stanie państwa wolał mówić o powodzi, choć nie samej powodzi pytanie dotyczyło – broni się. I dodaje, że Komorowski też był dobrze przygotowany na jej pytania, np. o dopłaty i fabryki Fiata.
Lichocka podkreśla, że po pytaniu Katarzyny Kolendy-Zaleskiej z TVN 24 o podział władzy między prezydentem a premierem Kaczyński też wyciągnął depeszę, ale tej dziennikarce nikt nie zarzuca, że była „ustawiona z Kaczyńskim”. I słusznie, bo nie była. – Zarzut wobec mnie najpierw wypowiedzieli politycy PO. W ich interesie leży zdyskredytowanie debaty, w której Kaczyński wypadł dobrze. Ale dziwię się, czemu powtarzają to dziennikarze – mówi Lichocka.
[srodtytul]Złamią ciszę wyborczą?[/srodtytul]
Podczas debaty były też pokojowe gesty. Komorowski przeprosił Kaczyńskiego za słowa Janusza Palikota o „wypatroszeniu prezesa PiS”. A Kaczyński, dociśnięty przez Kolendę-Zaleską, zadeklarował, że byłby w stanie pojednać się z Lechem Wałęsą.
– Zawsze byłem gotów do pojednania. Niech Kaczyński czyni swą powinność – mówił wczoraj PAP Wałęsa.
Na niedzielną aukcję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy trafi inny symbol pojednania – konstytucja, której wspólne podpisanie Komorowski zaproponował Kaczyńskiemu. Krzysztof Dobies z WOŚP podkreśla, że ludzie z Orkiestry byli zaskoczeni inicjatywą. – Spodobała nam się. Zorganizujemy aukcję – mówi.
Czy nie będzie to złamanie ciszy wyborczej? Beata Tokaj z Krajowego Biura Wyborczego: – Gdyby ktoś uznał, że to agitacja, może złożyć protest.
Akcja WOŚP spowodowała konflikt między Orkiestrą a TVP. Owsiak zarzucił w liście otwartym, że TVP 2 nie zamierza jej transmitować. Wezwał do niepłacenia abonamentu. Prezes TVP Romuald Orzeł przypomniał, też w liście otwartym, że zaangażowanie finansowe TVP na rzecz WOŚP przez ostatnie dzisięć lat wyniosło ponad 22 mln zł.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA