fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Czeskie związki ofiar Katynia

na zdjęciu: reprodukcja fotografii z ekshumacji przeprowadzonej w 1943 roku
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Około 500 zamordowanych miało związki z Czechami – twierdzi jeden z najbardziej znanych czeskich historyków Mečislav Borák
Profesor uniwersytetu w Opawie od lat prowadzi ewidencję Czechów i osób związanych z Czechami, które zginęły na terenie dawnego ZSRR. W swojej bazie ma kilka tysięcy nazwisk. 480 z nich to ofiary dokonanej w 1940 roku zbrodni katyńskiej.
– Nigdy nie sądziłem, że było ich tak dużo. To przede wszystkim Polacy, którzy urodzili się na Zaolziu, ale też w Pradze i innych miastach dzisiejszych Czech. Również osoby, które w chwili wybuchu wojny tu mieszkały lub przybyły po 1938 roku, gdy Polska zajęła Zaolzie – mówi “Rz” prof. Borák. Najwięcej – 348 osób – zostało zamordowanych w Twerze. W Katyniu – 99, w Charkowie – 32. Lista nie jest zamknięta. – Ciągle pojawiają się nowe nazwiska. Dwa tygodnie temu znalazłem kolejne, o którym nie wiedziałem – mówi. To urodzony w Opawie generał armii polskiej Rudolf Prich, który dowodził obroną obszaru Lwowa. – Sądzono, że został rozstrzelany podczas ewakuacji, ale odnalazłem go na liście ukraińskiej. Prawdopodobnie zginął w Bykowni pod Kijowem – mówi.
Czy Czesi o tym wiedzą? Historyk Petr Koura z Uniwersytetu Masaryka przyznaje, że nie słyszał, by osoby powiązane z Czechami zginęły w Katyniu. – Ale jeśli tak było, to na pewno byli to Polacy czeskiego pochodzenia – mówi “Rz”. Inny historyk Stanisław Zahradnik z Zaolzia również przyznaje, że wiedza Czechów jest niewielka. – Ale profesor Borák należy do czołówki czeskich historyków i wyniki jego badań zaczynają docierać do społeczeństwa – mówi. Kilka dni temu sprawą zainteresowało się czeskie radio publiczne. Na stronie internetowej pojawił się reportaż o “czeskich ofiarach masakry w Katyniu”. Dziennikarz przyznał później, że tak naprawdę nie chodziło o Czechów. – Dziennikarze przesadzają. To byli Polacy – podkreśla prof. Borák. Przyznaje jednak, że wśród ofiar było co najmniej kilku Czechów. – To były osoby urodzone na przykład na Wołyniu, gdzie żyła mniejszość czeska. Służyły w polskiej armii. W każdym obozie, do którego trafili polscy oficerowie, było dwóch, trzech Czechów – mówi. W Czechach działa organizacja Rodzina Katyńska w Republice Czeskiej. Niedawno zmarła Olga Markiel-Kiszkowa, ostatnia wdowa po oficerze pochodzącym z Zaolzia, która ją współorganizowała. Dwa tygodnie temu w Czeskim Cieszynie odbyła się wystawa poświęcona Katyniowi. Prawdopodobnie jesienią pamięć zaolziańskich ofiar Katynia zostanie tam uczczona specjalną tablicą. – Rodziny katyńskie chcą, by wyryto na niej tylko nazwiska osób urodzonych na czeskich ziemiach. To około 200 osób – mówi Borák. [b]Strona Uniwersytetu Śląskiego w Opawie [link=http://www.slu.cz]www.slu.cz[/link][/b]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA