Katastrofa smoleńska

Samochodem, pociągiem, samolotem

Na mszę żałobną odprawianą w bazylice Mariackiej dotarli m.in. prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz, prezydent Litwy Dalia Grybauskait? i prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew
PAP
W pogrzebie pary prezydenckiej mieli uczestniczyć przywódcy ponad sześćdziesięciu krajów. Przybyli z 18
Pył wulkaniczny znad Islandii i chaos komunikacyjny w całej Europie pokrzyżowały plany wielu przywódców zachodnich. Swój udział w pogrzebie Lecha i Marii Kaczyńskich w ostatniej chwili odwoływali: Barack Obama, Nicolas Sarkozy, Silvio Berlusconi, Angela Merkel, książę Karol. Nie przyjechali też przedstawiciele dalekich krajów: Kanady, Japonii, Meksyku, Indii, Chin, Pakistanu.
[srodtytul]Samolot niestraszny[/srodtytul] Dotarł za to prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew. Jednak, jak pisał portal Lenta.ru, do ostatniej chwili nie było wiadomo, czy przyleci do Krakowa. Rosyjska delegacja przyleciała trzema samolotami – Iłem-96, Tu-154 i Iłem-62. Prezydentowi towarzyszyli m.in. szef MSZ Siergiej Ławrow, doradca ds. polityki zagranicznej Siergiej Prichodźko i ambasador Rosji w Polsce Władimir Grinin.
Wcześniej do Krakowa dotarł premier Maroka Abbas El Fassina. Na lotnisku w Balicach wylądowały także dwa śmigłowce z delegacją z Niemiec – prezydentem Horstem Köhlerem z małżonką oraz szefem dyplomacji Guido Westerwellem. Również samolotem – starym Tu-134 – dotarł do Krakowa prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz. Już w Krakowie spotkał się z szefem ukraińskiej dyplomacji Kostiantynem Hryszczenką. Kilkanaście minut po Janukowyczu na lotnisku w Balicach wylądował samolot z byłą premier Julią Tymoszenko. Eksprezydent Wiktor Juszczenko dotarł samochodem, którym – wraz z żoną Kateryną – jechał kilkanaście godzin. Szczęśliwie zakończyła się również podróż prezydenta Gruzji. Micheil Saakaszwili robił wszystko, by uczestniczyć w pogrzebie przyjaciela, ale w drodze z Waszyngtonu utknął na lotnisku w Rzymie, gdyż Włosi nie pozwolili mu na bezpośredni lot do Polski. Prezydent Gruzji po locie okrężną drogą przez Turcję i Ukrainę wylądował w Balicach po godzinie 17, gdy msza pogrzebowa już się zakończyła. Zdążył jednak dotrzeć na Wawel. Jego żona Sandra Roelofs-Saakaszwili była w Krakowie wcześniej. Z Brukseli jechała samochodem 13 godzin. [srodtytul]Tysiąc kilometrów[/srodtytul] – To całkowicie zrozumiałe, że z powodu tak dużych zakłóceń w ruchu lotniczym na pogrzeb prezydenta Polski mogli przyjechać jedynie przywódcy krajów najbliżej położonych. Rozumiem decyzję Baracka Obamy i innych – mówi „Rz” Petr Mach, lider czeskiej Partii Wolnych Obywateli, blisko związany z prezydentem Czech. Vaclav Klaus przyjechał do Krakowa samochodem. Najpierw jednak, na dworcu głównym w Pradze, wsiadł w pociąg o 6.11 do Bohumina, na granicy z Polską. Podróż trwała około trzech godzin. Dopiero tam przesiadł się do samochodu. – Wiem, że Vaclav Klaus był gotów jechać na pogrzeb Lecha Kaczyńskiego bez względu na jakiekolwiek przeszkody. Był przyjacielem prezydenta Polski i jego żony – mówi Mach. Samochodami dotarła też delegacja ze Słowacji – prezydent Ivan Gašparovič z żoną, premier Robert Fico i przewodniczący parlamentu Pavol Paška. Służbowym bmw7 już w sobotę wyruszył w drogę premier Estonii Andrus Ansip. Do pokonania miał 1300 kilometrów – to około 18 godzin jazdy. – Premier zabrał tylko ochronę – mówi „Rz” doradczyni estońskiego rządu Kateriin Leini. Jak dodaje, Ansip nie miał żadnych wątpliwości, że trzeba jechać do Krakowa. – Tym bardziej, że w pogrzebie nie mógł uczestniczyć prezydent Estonii Toomas Hendrik Ilves, który był przyjacielem Lecha Kaczyńskiego, a utknął w Turcji – dodaje. Na samochód zdecydowali się też prezydent Litwy Dalia Grybauskait? (760 km, 11 godzin) oraz prezydent Łotwy Valdis Zatlers (960 km, 14 godzin). Najpierw śmigłowcem, a potem samochodem – przez Węgry i Słowację – do Krakowa dotarł prezydent Rumunii Traian Basescu. – To dla nas akt solidarności z polskim narodem, z którym łączą nas więzy historyczne. Prezydent musiał jechać do Krakowa – mówi „Rz” rumuński politolog George Tiugea. Wczoraj w Rumunii ogłoszono dzień żałoby narodowej. Na liście uczestników opublikowanej przez polski MSZ byli też: prezydent i premier Węgier Laszlo Solyom i Gordon Bajnai, prezydent Słowenii Danilo Türk, prezydent Kosowa Fatmir Sejdiu, przewodniczący izby wyższej parlamentu Białorusi Barys Batura oraz szef parlamentu Armenii Howik Abrahamian, premier Azerbejdżanu Artur Rasizade i p.o. prezydenta Mołdawii Mihai Ghimpu. – Ci, którzy przybyli do Krakowa w tak trudnych warunkach, włożyli wielki wysiłek, by uczestniczyć w pogrzebie. To wspaniały gest– mówi „Rz” europoseł PiS Konrad Szymański.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL