Poradniki

Nie przywoźmy z wakacji zbyt cennych pamiątek

Przez granice nie wolno przewozić koralowców
Fotorzepa, MW Michał Walczak
Wracając do Polski z kraju nienależącego do Unii Europejskiej, mamy obowiązek zgłosić przywieziony towar oraz uiścić opłaty celne i podatki
Każdy z nas lubi przywieźć pamiątki z zagranicznych podróży. Jeżeli nie chcemy, aby ich koszt niespodziewanie wzrósł lub zatrzymali je celnicy bądź Straż Graniczna, musimy znać obowiązujące limity i przepisy. Od czasu, kiedy jesteśmy w Unii Europejskiej, istnieje między Polską a pozostałymi państwami członkowskimi swoboda przepływu towarów. Innymi słowy, nie podlegają one cłu.
Jeżeli zatem kupimy sobie w Berlinie lub Paryżu laptopa o wartości 500 euro, możemy go swobodnie przywieźć do kraju. Jeżeli jednak ten sam komputer przywieziemy ze Stanów Zjednoczonych, to zgodnie z przepisami trzeba go będzie zgłosić do odprawy celnej. [srodtytul]Na własny użytek[/srodtytul]
Wprawdzie towary znajdujące się w bagażu osobistym podróżnego zwolnione są od należności celnych oraz od VAT i akcyzy, ale tylko pod warunkiem, że ich przywóz nie ma charakteru handlowego. To znaczy, że jest okazjonalny i składa się wyłącznie z towarów przeznaczonych do własnego (rodzinnego) użytku lub na prezenty. [b]Rodzaj i ilość towarów nie może wskazywać na przywóz w celach handlowych. [/b] Aby nie było wątpliwości, zostały określone sztywne granice określające wartość przywożonych produktów. Co ciekawe, są one różne w zależności od tego, jakim środkiem transportu się posługujemy. I tak w transporcie morskim i lotniczym wolno nam przywieźć bez cła towary o wartości do 430 euro. W transporcie drogowym (także przy pieszym przekraczaniu granicy) jest to 300 euro. Jeszcze raz podkreślmy, że dotyczy to sytuacji, gdy wracamy do Polski z państwa nienależącego do Unii Europejskiej. [srodtytul]Uwaga na akcyzę...[/srodtytul] Nawet gdy wracamy z kraju należącego do Unii, wolny przewóz towarów nie daje nam pełnej swobody. Szczególną grupę stanowią produkty objęte akcyzą. Nawet jeżeli przewozimy je na własne potrzeby (nie w celach handlowych), obowiązują limity (patrz ramka obok). Są znacznie większe niż dla krajów spoza Unii. Przykładowo: wracając samochodem z Czech lub Słowacji, możemy mieć przy sobie 800 papierosów. Wracając spoza Unii, np. z Białorusi lub Ukrainy, przewieziemy bez dodatkowych kosztów 40 sztuk. [srodtytul]... i chronione gatunki[/srodtytul] Pół biedy, jeżeli okaże się, że przekroczymy nieznacznie limity i trzeba będzie zapłacić cło (podatek). Gorzej , jeżeli przewozimy w bagażu rzeczy, których w ogóle nie powinno w nim być. Podczas pobytu w egzotycznych krajach rozważmy dobrze zakup wszelkich wyrobów ze skór, futer lub kości zwierząt. Amulet z kości nosorożca, leki ze sproszkowanych kości niedźwiedzi, ozdoby wykonane z koralowców zostaną nam odebrane na cle. [b]Mówią o tym przepisy o ochronie zagrożonych gatunków roślin i zwierząt. Co więcej, przewożąc takie rzeczy, narażamy się na odpowiedzialność karną.[/b] Te kwestie reguluje tzw. konwencja waszyngtońska. Kolejna rzecz, o jakiej musi pamiętać osoba wybierająca się za granicę, to obowiązek zgłoszenia wywozu dużej gotówki (równowartości 10 tys. euro). Chodzi tutaj nie tylko o pieniądze, ale także o łatwo zbywalne substytuty (akcje, obligacje, czeki podróżne). Nie ma zakazu wywozu takiej ilości pieniędzy, ale trzeba o tym powiedzieć na granicy. Ten obowiązek dotyczy przekraczania granicy Schengen (nie Unii Europejskiej). Dlatego np. lecąc do Wielkiej Brytanii (jest w Unii, ale nie jest w Schengen), musimy zgłosić taki fakt. Podobnie będzie, jeżeli obszar Schengen opuścimy z innego niż Polska państwa. Przykładowo najpierw pojedziemy do Francji, a stamtąd będziemy lecieć do Kanady. To, że posiadamy przy sobie ponad 10 tys. euro, trzeba będzie zgłosić francuskim funkcjonariuszom. masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=m.koltuniak@rp.pl]m.koltuniak@rp.pl[/mail]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL