Historia

Kartki z kalendarza i duma z polskości

Rzeczpospolita
Znając proporcje, mocium panie, z całą pokorą sparafrazuję poetę: O, dożyłem tej pociechy, iż te zeszyty trafiły pod strzechy...
Kończymy dziś cykl o Józefie Piłsudskim. W 48 odcinkach szliśmy przez dzieje ojczyzny wraz z dorastającym Ziukiem, studentem, zesłańcem, socjalistycznym drukarzem i przywódcą, aresztantem i uciekinierem, Komendantem Strzelców, Brygadierem Legionów, Naczelnikiem państwa, Marszałkiem Polski... Staraliśmy się nadrobić stracony czas. Pragnęliśmy dać czytelnikom, a zwłaszcza młodzieży, wydawnictwo, o jakim za naszej młodości nie mogliśmy w kraju nawet marzyć.
Oczywiście, w ciągu ostatnich 20 lat sporo już wydano biografii i albumów o Piłsudskim, sporo pisano w prasie i mówiono publicznie. Jednak 40-letnie milczenie spowodowało ciągle niewypełnioną wyrwę w świadomości społeczeństwa. Świadczy o tym zainteresowanie czytelników naszym cyklem, listy na papierze i elektroniczne, telefony, życzenia co do zawartości kolejnych odcinków i opinie o dotychczas opublikowanych, zamówienia brakujących i całej serii. Okazało się, że zeszyty dodawane raz w tygodniu do gazety codziennej i kolekcjonowane w specjalnym segregatorze też mają istotną rolę do spełnienia. Za żywy oddźwięk serdecznie wszystkim czytelnikom „Rzeczpospolitej” dziękujemy. Nasze doświadczenie stanowi też jeszcze jeden dowód, że historii nie da się potraktować jak ściennego kalendarza, z którego można zrywać i wyrzucać do kosza kartkę za kartką. Do kosza miały w PRL trafić nie jakieś luźne kartki, ale najbardziej znaczące karty naszych dziejów. Miała powstać spreparowana historia bez niepodległościowego socjalizmu polskiego, bez Legionów, bez tworzenia niepodległego państwa o „kulą wytyczonych granicach”, bez epokowego zwycięstwa nad bolszewikami. A już z pewnością – bez Józefa Piłsudskiego, jednego z największych Polaków w ciągu całego tysiąclecia. To jak pisać historię Polski z pominięciem Bolesława Chrobrego.
I jeszcze jedno, co dziś szczególnie wyraźnie trzeba powiedzieć. Nie bójmy się zarzutów hagiografii, kiedy odsłaniamy chwalebne karty naszej przeszłości. Lękajmy się raczej, aby nie pozostały zakryte przed naszymi dziećmi, jak usiłowano zakryć je przed nami. Nie obawiajmy się dumy z polskości... [i]Maciej Rosalak, [mail=m.rosalak@rp.pl]m.rosalak@rp.pl[/mail] - redaktor cyklu „Polska Piłsudskiego”, dziennikarz „Rzeczpospolitej”[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL