Muzyka

Czy to jazz czy nie jazz?

Wynton Marsalis
Archiwum autora, Marek Dusza m.d. Marek Dusza
Pewien miłośnik jazzu w Hiszpanii, który poszedł na koncert Sigüenza Jazz Festival wezwał gwardzistów, bo uznał, że go oszukano. Otóż jeden z zespołów jego zdaniem nie grał jazzu
Wydelegowany gwardzista w uniformie oczywiście przybył na koncert, chwilę posłuchał i zawyrokował: - Rzeczywiście, to nie jest jazz. Gdyby jazzfan chciał tylko zwrotu pieniędzy za bilet, pewnie nie byłoby draki, ale on doniósł, że ta muzyka źle odbiła się na jego zdrowiu i zapewne dlatego straż szybko przybyła. Powodem zamieszania i interwencji służb był zespół Larry Ochs’ Sax and Drumming Core. Amerykański saksofonista Larry Ochs rzeczywiście nie gra jazzu środka, ale czy to powód do interwencji? Na festiwalach na całym świecie „prawdziwy” jazz należy do rzadkości. Może więc czas, żeby go bronić?
Ta wiadomość obiegła świat i dotarła do najwybitniejszego obrońcy jazzowego wzorca trębacza Wyntona Marsalisa. Ten polecił swemu asystentowi odnalezienie dzielnego hiszpańskiego jazzfana, bo postanowił obdarować go w nagrodę zestawem swoich płyt. Niestety, władze odmówiły podania personaliów. Asystent zwrócił się więc o pomoc do brytyjskiego dziennika The Guardian, gdzie Wynton znalazł informację o incydencie. Gazeta opublikowała apel, który podchwycił hiszpański El Pais i jazzowy purysta został odnaleziony. Okazał się nim mieszkaniec Alcorcon k. Madrytu Rafael Gisbert. Oczywiście to nie koniec historii, bo dopiero potem rozpętała się burza w mediach i Internecie. Scott Amendola, jeden z perkusistów zespołu Ochsa, oskarżył publicznie Wyntona Marsalisa o szukanie taniej popularności. Od Guardiana zażądał artykułu polemizującego z tradycyjnym spojrzeniem słynnego trębacza na jazz. Napisał, że swoim stanowiskiem Wynton rani tysiące jazzowych muzyków na całym świecie, którzy mają inne spojrzenie na tę muzykę i nie grają w jego stylu.
Sam Wynton jeszcze nie zabrał głosu, a jego asystent podkreślił, że akcja miała na celu wyłącznie odnalezienie i obdarowanie hiszpańskiego fana. A nagłośniły ją media. Najciekawsze są komentarze, które można znaleźć na stronie internetowej dziennika: [link=http://www.guardian.co.uk/music/blog/2009/dec/21/jazz-purist-found-wynton-marsalis]www.guardian.co.uk[/link] Oczywiście są głosy za i przeciw, ktoś pisze nawet, że nigdy nie lubił i nie rozumiał jazzu. No cóż, muzycy i my słuchacze sami jesteśmy sobie winni, że jazz nie jest już tylko jazzem. Czy powinien być takim jak grał go Louis Armstrong? Hiszpana trzeba podziwiać za odwagę i skrystalizowane poglądy. Jego otwartości na nowości nawet nie próbuję oceniać, bo to indywidualna sprawa każdego słuchacza. My mamy swojego inżyniera Mamonia, a Hiszpanie swojego bohatera. Z pewnością dzięki niemu saksofonista Larry Ochs i jego zespół zyskali na popularności. Ciekawe, czy nasza policja przybyłaby na podobne wezwanie i potrafiła zawyrokować, czy to jazz czy nie jazz? [b][link=http://blog.rp.pl/marekdusza/2009/12/30/czy-to-jazz-czy-nie-jazz/]Komentuj na blogu[/link] [link=http://www.facebook.com/pages/Serwis-Kulturalny-rppl/140157390741]Czytaj na Facebooku [/link][/b]

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL