Opinie

Kradzież w Auschwitz: dlaczego postępowanie karne budzi wątpliwości

Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
W takiej sprawie jak kradzież tablicy z obozu w Auschwitz priorytetem powinno być ukaranie zleceniodawcy czynu. Istnieje duże prawdopodobieństwo, iż byłoby to możliwe wyłącznie przy udziale dotychczas ujawnionych sprawców
Kradzież napisu – tablicy „Arbeit macht frei” z obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu poruszył opinię publiczną nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Organy ścigania, które miały za zadanie odnalezienie skradzionego symbolu, jak i sprawców czynu spisały się znakomicie. Wystarczyło kilka dni intensywnych działań i oba cele zostały osiągnięte.
Postępowanie przygotowawcze prowadzone przez prokuraturę budzi jednak sporo zastrzeżeń. Okoliczność, iż sprawa kradzieży w Auschwitz cieszy się ogromnym zainteresowaniem mediów, nie oznacza bowiem konieczności traktowania podejrzanych w sposób wyjątkowo surowy i niesprawiedliwy. Przede wszystkim ogromne zdziwienie wywołuje fakt postawienia sprawcom zarzutu udziału w zorganizowanej grupie przestępczej.
[srodtytul]Współsprawstwo zwykłe[/srodtytul] W [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=FDE58289EF7A34AEA5AC9BF81793972E?id=74999]kodeksie karnym[/link] przewidziane są różne formy współsprawstwa. I tak art. 18 § 1 definiuje współsprawstwo zwykłe, przez co rozumie się wykonanie czynu zabronionego przez dwie lub więcej osób wspólnie i w porozumieniu. Nie ulega wątpliwości, iż ze względu na wielkość tablicy, sposób jej zainstalowania oraz okoliczność, iż obiekt był strzeżony, dokonanie kradzieży przez jedną osobę byłoby niemożliwe, dlatego sprawców musiało być kilku. Nie dziwi też fakt, że podejrzani musieli dokonywać pewnych ustaleń o sposobie działania. Inaczej takiej kradzieży po prostu nie da się zrealizować. Należy dodać, że każdy ze współdziałających w popełnieniu czynu zabronionego odpowiada w granicach swojej umyślności lub nieumyślności niezależnie od odpowiedzialności pozostałych współdziałających. Innymi słowy działanie wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami nie powinno wpływać na odpowiedzialność karną danego sprawcy. [srodtytul]Zorganizowana grupa[/srodtytul] Odmiennie jest w wypadku zorganizowanej grupy przestępczej. Na podstawie art. 258 § 1 k. k. kto bierze udział w zorganizowanej grupie mającej na celu popełnienie przestępstwa lub przestępstwa skarbowego podlega karze pozbawienia wolności od trzech miesięcy do lat pięciu. Aby jednak grupę osób móc określić jako zorganizowaną, konieczne jest wykazanie trwałości takiej struktury przestępczej, nie wspominając o innych cechach. Tak więc, jeżeli kilka osób umawia się na dokonanie jednej kradzieży, to nie sposób sformułować twierdzenia o zorganizowanej grupie, zwłaszcza że popełnienie przestępstwa w obozie nie wymagało, jak się okazało, wielkich przygotowań. Przy czym nie ma tu znaczenia uprzednia karalność sprawców, jak też fakt, że dokonanie kradzieży wymagało przejechania pół Polski. Istnienie pewnej hierarchii wśród sprawców (zleceniodawca, pośrednik, wykonawcy) nie stanowi wystarczającej podstawy do określenia ww. zorganizowaną grupą przestępczą. Mając na uwadze powyższe, wydaje się, iż zarzut udziału sprawców kradzieży napisu w zorganizowanej grupie przestępczej został sformułowany bezpodstawnie, w oderwaniu od rzeczywistego sposobu funkcjonowania podejrzanych. [srodtytul]Nadużywana instytucja[/srodtytul] Sprawa kradzieży w Auschwitz pokazuje również, iż instytucja tymczasowego aresztowania jest nadużywana zarówno przez prokuraturę jako organ wnioskujący o ten środek zapobiegawczy, jak i sądy, które z reguły wnioski prokuratury uwzględniają. W tej sprawie areszt ma zapewne na celu wykrycie zleceniodawcy kradzieży. Z dużą dozą prawdopodobieństwa należy stwierdzić, iż zleceniodawca może być znany przez jednego ze sprawców, pozostali zaś nie mają jakiejkolwiek wiedzy o tej osobie. Tymczasem areszt zastosowano wobec wszystkich sprawców. Pytanie, w jakim celu. Środki zapobiegawcze, w tym tymczasowe aresztowanie, można stosować w celu zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania, a wyjątkowo także w celu zapobiegnięcia popełnieniu przez oskarżonego nowego, ciężkiego przestępstwa. Można je stosować tylko wtedy, gdy zebrane dowody wskazują na duże prawdopodobieństwo, że oskarżony popełnił przestępstwo. Na podstawie art. 258 § 1 kodeksu postępowania karnego tymczasowe aresztowanie może nastąpić, jeżeli: > zachodzi uzasadniona obawa ucieczki lub ukrywania się oskarżonego, zwłaszcza wtedy, gdy nie można ustalić jego tożsamości albo nie ma on w kraju stałego miejsca pobytu, > zachodzi uzasadniona obawa, że oskarżony będzie nakłaniał do składania fałszywych zeznań lub wyjaśnień albo w inny bezprawny sposób utrudniał postępowanie karne. A zatem wśród wymienionych przesłanek nie ma dotyczących ujawniania współsprawców czy zleceniodawców. Dlatego okoliczność, że podejrzani nie wskazują zleceniodawcy kradzieży, nie może decydować o zastosowaniu najsurowszego środka zapobiegawczego. Niestety, w polskich realiach areszt ma z reguły charakter wydobywczy, tzn. podejrzany, przebywając w areszcie, ma podać śledczym na tacy wszystkie okoliczności czynu, łącznie z przyznaniem się do winy i wsypaniem współsprawców i wtedy dopiero pojawia się realna szansa na jego uchylenie. Tak być nie powinno. Nadto stosowanie tymczasowego aresztowania z powodu grożącej podejrzanemu surowej kary jest możliwe, jeżeli ma bezpośredni związek z zabezpieczeniem prawidłowego toku postępowania. Jeżeli więc nie ma symptomów wskazujących na możliwość ukrywania się podejrzanego w związku z orzeczeniem w przyszłości kary pozbawienia wolności, areszt nie powinien mieć miejsca. Należy podkreślić, iż areszt, li tylko z powodu surowej karalności czynu (w przedmiotowej sprawie zagrożenie sięga dziesięciu lat pozbawienia wolności), kłóci się z zasadą domniemania niewinności, która jest jedną z podstawowych reguł postępowania karnego. [srodtytul]Są inne metody[/srodtytul] Warto przypomnieć, iż polski kodeks karny zna inne metody, aniżeli areszt wydobywczy, współpracy organów ścigania ze sprawcami czynów zabronionych. Chodzi tu o instytucję małego świadka koronnego z art. 60 § 3 k. k. Otóż sąd stosuje nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet może warunkowo zawiesić jej wykonanie w stosunku do sprawcy współdziałającego z innymi osobami w popełnieniu przestępstwa, jeżeli ujawni on wobec organu powołanego do ścigania przestępstw informacje dotyczące osób uczestniczących w popełnieniu przestępstwa oraz istotne okoliczności jego popełnienia. Niestety, organy ścigania sporadycznie proponują podejrzanym wymieniony układ. Dlaczego tak się dzieje, nie do końca wiadomo. W sprawie takiej jak kradzież tablicy z obozu w Auschwitz priorytetem powinno być ukaranie zleceniodawcy czynu. Jego wykrycie i pociągnięcie do odpowiedzialności karnej byłoby prawdziwym sukcesem organów ścigania. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że sukces ten jest możliwy wyłącznie przy udziale dotychczas ujawnionych już sprawców. I na koniec: bezpośredni sprawcy kradzieży z pewnością zasługują na ukaranie. Wymiar sprawiedliwości nie może ich jednak traktować w sposób szczególny, a to z uwagi na duże zainteresowanie mediów. Konstytucyjna zasada równości wobec prawa dotyczy również postępowania karnego, dlatego zarówno zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, jak i tymczasowe aresztowanie podejrzanych, nawet wśród osób znających sprawę tylko z relacji prasowych i telewizyjnych, budzą poważne wątpliwości. [i] Autor jest adwokatem współpracującym z Kancelarią Prawniczą Tetkowski i Partnerzy w Warszawie[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL