Mniejszości

15 lat jak jeden dzień

Rzeczpospolita
W Wigilię Bożego Narodzenia 2009 roku minęło 15 lat od dnia, kiedy po raz pierwszy w Berdyczowie na Ukrainie centralnej ukazała się polskojęzyczna lokalna gazetka „Mozaika Berdyczowska”.
Miała tylko cztery strony i była robiona przez trzy osoby: warszawskiego dziennikarza „Rzeczpospolitej” Piotra Kościńskiego, nauczycielkę języka polskiego z berdyczowskiej szkoły nr 3 Larysę Wermińską i dyrektora tejże szkoły, zmarłego kilka lat temu Feliksa Paszkowskiego (pierwszy redaktor naczelny). Po raz pierwszy ukazała się „Mozaika” jako dodatek do miejskiej gazety „Zemlia Berdycziwśka”. Miał być to kwartalnik. Nie spodziewaliśmy się wtedy, że „Mozaika” może urosnąć do dwudziestostronicowego pisma z nakładem tysiąca egzemplarzy, które będzie się ukazywało co dwa miesiące.
Mówiąc szczerze, nie mieliśmy wielkich nadziei na rozwój pisma, bo sytuacja w kraju wyglądała fatalnie. Na ruinach byłego Związku Radzieckiego powstało nowe państwo – Ukraina, której obywatele znaleźli się w bardzo skomplikowanej sytuacji życiowej. Twórcy gazety także przez cały czas walczyli z trudnościami. Trzeba było szukać funduszy na papier i druk, zbierać materiały, poprawiać teksty, łamać gazetę – i to wszystko całkowicie społecznie. Musieliśmy wielu rzeczy się nauczyć, szczególnie pracy z komputerem. Na początku „Mozaika” była robiona w Berdyczowie i w Warszawie – w redakcji „Rzeczpospolitej”, za zgodą jej ówczesnego redaktora naczelnego Dariusza Fikusa. To tu odbywał się skład i łamanie naszego pisma, prowadzone przez Krzysztofa Ziewca. A Piotr Kościński poszukiwał środków i sponsorów.
My zaś tutaj, w Berdyczowie, zbieraliśmy materiały, pisaliśmy sami i zachęcaliśmy do pisania innych. Gazetka od razu spodobała się miejscowym Polakom. Szczycili się, że już mogą bez obawy czytać polskojęzyczne pismo wydawane w ich mieście. W owych czasach na Ukrainie ukazywały się tylko dwa pisma w języku polskim: „Dziennik Kijowski” i „Gazeta Lwowska” (wbrew nazwom, żadne z nich nie było dziennikiem – wydawano je co dwa tygodnie lub rzadziej). Nasze stało się trzecim periodykiem, wydawanym w języku polskim na Ukrainie. Pierwszy numer „Mozaiki Berdyczowskiej” był nieduży i niepozorny. Zamieszczone w nim artykuły informowały o działalności berdyczowskiego oddziału Związku Polaków na Ukrainie, alarmowały o niszczeniu polskich grobów na miejscowym cmentarzu, mówiły o Bożym Narodzeniu. W miarę upływu czasu „Mozaika Berdyczowska” stała się świadectwem i kroniką polskiego odrodzenia w Berdyczowie. Dzisiaj, czytając stare numery, można znaleźć wiele interesujących informacji o naszym mieście, ludziach, którzy już odeszli, wydarzeniach, które miały miejsce w Berdyczowie i rejonie berdyczowskim. Cofając się w 15-letnią przeszłość, można zobaczyć, jak dużo rzeczy się zmieniło. W ciągu 15 lat pismo stale się zmienia. Pojawiają się nowe rubryki, w artykułach są podejmowane rozmaite tematy. Nadal poszukujemy nowych autorów i drukujemy materiały, które opowiadają o przeszłości i teraźniejszości Polaków, którzy mieszkają w Polsce i innych zakątkach świata, szczególnie na Ukrainie. Jedno pozostaje niezmienne: wszystko to robione jest w sposób całkowicie społeczny. Redakcja nie ma ani jednego pracownika, nie płaci autorom honorariów, ma maleńkie biuro w jednej z berdyczowskich szkół. A w sytuacji, gdy mieszkańcy Berdyczowa nie zarabiają wiele (lepiej powiedzieć inaczej: zarabiają mało), bardzo trudno jest angażować się w ten właśnie sposób. Środki, które otrzymujemy z Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie, wystarczają przede wszystkim na papier i druk. Kłopot pojawia się, gdy – aby napisać artykuł – trzeba wyjechać choćby do podberdyczowskiej wsi. Nasza gazetka jest rozdawana pod berdyczowskimi kościołami, rozwożona po różnych miejscowościach obwodu żytomierskiego i nie tylko. Mamy wielu stałych czytelników. Czas biegnie szybko. Uczniowie, którzy 24 grudnia 1994 chodzili do berdyczowskiej szkoły nr 3, gdzie mieści się lokal redakcji, już dawno opuścili jej mury i są dorosłymi ludźmi, mają swoje własne rodziny. Odszedł od nas współtwórca „Mozaiki” Feliks Paszkowski i kilku jej stałych współpracowników. A my myślimy o kolejnym 15-leciu, pragnąc, by „Mozaika Berdyczowska” uzyskała bardziej trwałe podstawy istnienia, by ci, którzy ją zakładali, znaleźli następców. [i]autorka jest redaktorem naczelnym „Mozaiki Berdyczowskiej”[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL