Mniejszości

W prasie

[srodtytul]Express Polish[/srodtytul]
[i]co tydzień w Wielkiej Brytanii[/i] Problemy z integracją w nowym środowisku mają nie tylko dorośli. Naturalne jest, że emigranci posyłają swoje dzieci do lokalnych szkół. Tu jednak często zaczynają się problemy.
Dzieci wyrwane z dotychczasowego, dobrze znanego środowiska, nieznające języka i lokalnych zachowań mają często znacznie większe problemy z przystosowaniem się niż ich rodzice. Często padają ofiarą przemocy fizycznej lub psychicznej, która w skrajnych przypadkach prowadzi wręcz do prób samobójczych. Nawet rodzice często nie są w stanie pomóc szukającym wsparcia pociechom. Bywa, że są równie zagubieni w nowych warunkach albo tak zaangażowani w pracę (lub jej szukanie), że nie dostrzegają problemów własnych dzieci. Narastająca frustracja powoduje, że gdy tylko młodzi przybysze z Polski poczują się pewniej (na przykład na lekcjach polskiego lub w dużej grupie rodaków), sytuacja diametralnie się zmienia i to oni stają się postrachem innych rówieśników. O problemach dzieci emigrantów w Wielkiej Brytanii, o tym, jak im pomagać, a także gdzie szukać fachowej porady, dowiedzieć się można z artykułu Ilony Bicharz w tygodniku „Polish Express”. [srodtytul]Cooltura[/srodtytul] [i]Polish Weekly Magazine[/i] O innym aspekcie problemów trapiących emigrantów możemy przeczytać w artykule „Etapy emigracji” Małgorzaty Mrozińskiej zamieszczonym w „Coolturze”. Można go polecić zwłaszcza osobom, które zaczynają swoją przygodę z nowym krajem lub dopiero ją planują. Autorka, powołując się na badania amerykańskich psychologów, przedstawia kilka etapów, przez które przechodzi większość emigrantów. Najpierw są przygotowania do wyjazdu. To w dużym stopniu od nich zależy, jak potoczą się nasze losy na obczyźnie. Na początku pobytu w obcym kraju następuje faza ekscytacji: „Jest to czas pełen nowych wrażeń, w którym nie ma miejsca na myślenie o przeszłości, przyszłości czy sobie samym”. Jednak kiedy ten okres mija, nadchodzi trudny czas rezygnacji i załamania. Czas samotności, wspominków i tęsknoty, kiedy zdajemy sobie sprawę, że nie wszystko okazało się takie, jak sobie zaplanowaliśmy. Potem może już być tylko lepiej... Warto zajrzeć do tygodnika „Cooltura”, aby wiedzieć, jak sobie radzić z poszczególnymi etapami i jak się do nich właściwie przygotować, aby uniknąć gorzkiego rozczarowania. [srodtytul]Głos[/srodtytul] W grudniowym numerze „Głosu znad Niemna na Uchodźstwie”, wydawanego przez Związek Polaków na Białorusi, oprócz informacji przedstawiających życie i problemy Polaków mieszkających w tym kraju można przeczytać również o polskich pamiątkach pozostałych na Grodzieńszczyźnie. Opisane są między innymi polskie cmentarze znajdujące się w Brześciu, które w czasach Związku Radzieckiego były pozbawione jakiejkolwiek opieki. Dopiero od kilkunastu lat miejscowi Polacy organizują akcje ich porządkowania. „Ta nekropolia jest kawałkiem historii Brześcia i ziemi brzeskiej, losu jego mieszkańców. Na inskrypcjach można dostrzec historyczne nazwiska, takie jak: Niemcewicz, Kościuszko, Okińczyc i Mickiewicz” – pisze Hanna Paniszewa o starym cmentarzu katolickim. Innym interesującym miejscem opisanym w miesięczniku jest grób Jana i Cecylii uwieczniony w powieści Elizy Orzeszkowej „Nad Niemnem”. „Na mogile legendarnych bohaterów zawsze są kwiaty i palące się znicze. Legenda przyciąga ludzi, także zakochane pary (…). Wierzą, że tak jak Janowi i Cecylii, im też się uda pokonać wszelkie bariery i będą razem” – czytamy o legendarnych założycielach rodu Bohatyrowiczów. [srodtytul]Goniec Polski[/srodtytul] [i]The Polish Times[/i] „To, co dzieje się tutaj pod koniec grudnia, niewiele ma wspólnego z pamiątką narodzin Zbawiciela. X-man wyparł Chrystusa, X-mas Boże Narodzenie i wszystko jest teraz X – wielką niewiadomą. Stres, pośpiech, szaleństwo zakupów i prezenty last minute – tyle ze świąt zostało” – tak pisze o świętach Bożego Narodzenia w Anglii Dominik Waszek w „Gońcu Polskim”. Wielu Polaków w Wielkiej Brytanii nie może się przyzwyczaić, że wieczór wigilijny można spędzać w pubie, a rodzinne spotkanie wcale nie jest koniecznością. Część stara się „uciekać” do Polski, aby spędzić ten okres tak, jak za czasów swojego dzieciństwa, inni łatwo dostosowują się do multikulturowego społeczeństwa. Niektórzy zapominają o wcześniejszym wykupieniu biletów albo z premedytacją decydują się na pracę w święta, aby więcej zarobić i wysłać do kraju pieniądze na prezenty dla dzieci jako substytut nieobecnego ojca lub matki. O brytyjskich zwyczajach świątecznych i o tym, jak Polacy na Wyspach spędzają Boże Narodzenie, warto przeczytać w artykule „Święta last minute”.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL