Świat

Dziennikarz ofiarą hordy bezpańskich psów

Fotorzepa, dp Dominik Pisarek
Mieszkańcy Kijowa są w szoku. Sfora bezpańskich psów niemalże w centrum trzymilionowego miasta zabiła operatora telewizji publicznej UT-1 Iwana Wołoszyna
Ciało 27-letniego mężczyzny znaleziono w nocy z piątku na sobotę na chodniku ulicy Nowoukraińskiej, nieopodal stacji, gdzie pracował. Dopiero wczoraj media poinformowały o jego tragicznej śmierci.
– Jestem wstrząśnięty. Wspólnie z Iwanem jeździliśmy na zdjęcia. Wspólnie obsługiwaliśmy telewizyjne transmisje – opowiada „Rz” operator UT-1 Wołodymyr Łozenko. Według kijowskiej milicji na Wołoszyna napadła zgraja bezpańskich psów. Było ich około 40. Od licznych ran kamerzysta stracił przytomność i wpadł do kałuży (choć jest też i inna wersja – najpierw przewrócił się i upadł, a potem został zaatakowany przez psy). Śmierć nastąpiła w wyniku zachłyśnięcia wodą.
Po obfitych opadach śniegu miejskie służby nie zdążyły uprzątnąć chodników, na których znajdowały się wielkie kałuże. Inna Kysil z ukraińskiego MSW powiedziała „Rz”, że operator był nietrzeźwy. – Przeprowadzona analiza wykazała sporą ilość alkoholu w jego organizmie – stwierdziła. – Bezpańskie psy są coraz większym problemem w naszym mieście. Kilkakrotnie widziałem je w grupach po 10 – 15 sztuk. Mnie również próbowały zaatakować w mojej dzielnicy. Z jednej strony mamy przepisy, które zabraniają odstrzału psów. Z drugiej jednak w miejskim budżecie nie ma pieniędzy na ich utrzymanie w schroniskach – przyznaje Łozenko. Według Kijowskiego Centrum Identyfikacji Zwierząt w mieście tym żyje około 50 tysięcy bezpańskich psów. Zarejestrowanych, czyli żyjących w ludzkich domach i odnotowanych w Centrum, jest około 100 tysięcy, a niezarejestrowanych, ale też mających właścicieli – kolejne 70 tysięcy. Schronisko jest zaś tylko jedno – w podkijowskiej Borodiance. W tej sytuacji miejskie władze zajmują się przede wszystkim sterylizacją czworonogów. Jak mówiła niedawno Iryna Kilczycka, wicemer Kijowa, magistrat postanowił w 2010 r. wydać na sterylizację 15 mln hrywien. – Tę sprawę kontroluje obecnie osobiście mer miasta Leonid Czernowecki – podkreśliła Kilczycka. Odpierała przy tym zarzuty, że te działania niewiele pomogą. – Tak jak i wcześniej chcemy, by podejście do kwestii zmniejszenia liczby bezpańskich psów było humanitarne – mówiła. – Bezpańskie psy na Ukrainie mają prawo chodzić po ulicy – mówi „Rz” Tatiana Szweć, szefowa Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt w Kijowie. – Muszą być jedynie wysterylizowane, gdyż wówczas nie są agresywne i nie stanowią zagrożenia. Na budowanie dla nich schronisk nie ma pieniędzy. Mamy także rozporządzenie mera Kijowa, które mówi, że w każdej dzielnicy miasta ma powstać minischronisko z punktem sterylizacji. Jednak nie zadbała o to żadna rejonowa administracja. Staramy się, jak możemy, by psy przynajmniej nie chodziły głodne. Państwo w żaden sposób nam nie pomaga – dodaje. O schronisku w Borodiance krążą ponure wieści. Na jednym z forów internetowych kobieta, która kupiła tam szczeniaka, pisała: „Pies jak z obozu koncentracyjnego, kości obciągnięte skórą. Oddałam go do weterynarza, odkryli u niego mnóstwo chorób”. Leczenie psa trwało bardzo długo. [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorów [mail=t.serwetnyk@rp.pl]t.serwetnyk@rp.pl[/mail] [mail=p.koscinski@rp.pl]p.koscinski@rp.pl[/mail] [/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL