Media

Życzenia Wielkiego Księgowego

Hubert Salik
Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
Minister finansów Jacek Rostowski na łamach Gazety Wyborczej roztacza świetlaną przyszłość przed polskimi finansami
[wyimek][b][link=http://blog.rp.pl/salik/2009/12/24/zyczenia-wielkiego-ksiegowego/]Skomentuj na blogu[/link][/b][/wyimek]
Powtarza to, co już wcześniej on lub jego koledzy z rządu mówili – megaprywtyzacja, zniesienie przywilejów emerytalnych, przesunięcie części składki z OFE do ZUS, wprowadzenie limitu wzrostu wydatków budżetu. Cel nadrzędny: Polska ma być jednym z pięciu najmniej zadłużonych krajów Europy. Obecnie jest dziewiąta. Minister z dumą podkreśla, że nasz dług jest obecnie zbliżony do czeskiego lub litewskiego, podczas gdy kraje te rozpoczynały transformację z dużo mniejszym zadłużeniem. Tyle, że my te dziurę zasypaliśmy wyprzedażą majątku. A że jesteśmy krajem kilkakrotnie większym, mieliśmy też więcej do sprzedania. I choć prywatyzacja była i wciąż jest (z pewnymi wyjątkami) jedynym słusznym wyborem, to trzeba pamiętać, że nasz dług nie rósł tak bardzo, nie dlatego, że jesteśmy narodem wybitnie oszczędnym, ale dzięki przejadaniu tego, co dwa poprzednie pokolenia zdążyły zbudować.
Nawet Wyborcza w obietnice ministra powątpiewa. Bo jak inaczej traktować tytuł „Rostowski szykuje cud”? I nic dziwnego. Bo w planie Rostowskiego cudownych i odważnych środków nie ma. To kompromis między potrzebami, a kalkulacją, by nie odstraszyć potencjalnego wyborcy. Odwagą nie jest ogłoszenie, że sprywatyzujemy wszystko, co jeszcze można (bo wkrótce możliwości wyprzedaży się wyczerpią), a nie przesunięcie do ZUS pieniędzy przyszłych emerytów (bo to zaprzecza całej, zresztą całkiem niezłej reformie emerytalnej). Rostowski chce uzdrawiać finanse kosztem przyszłości. Teraźniejszość jest taka, że polskie państwo po prostu zbyt dużo wydaje. Deficyt najlepiej obniżyć scinając wydatki. Ale wtedy podniósłby się społeczny ferment, dzięki któremu przygoda Jana Vincenta Rostowskiego z fotelem ministra finansów byłaby jednorazowa i krótkotrwała. Na razie największe sukcesy szefa resortu sprowadzają się do zręcznej księgowości (patrz Krajowy Fundusz Drogowy). Tyle, że nawet wielcy księgowi są zwykle zbyt mali, by reformować państwo.
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL