Świat

Reforma, prezent dla Obamy

AFP
Jeszcze przed świętami Senat ma przegłosować reformę zdrowia. To wielki sukces prezydenta
Mamy już poparcie 60 senatorów dla reformy zdrowia – ogłosił w weekend przywódca demokratów w Senacie Harry
Reid. Właśnie tyle głosów potrzeba, by przegłosować rewolucyjny projekt zmian w systemie opieki zdrowotnej. Języczkiem u wagi, który ma przesądzić o losach ustawy, jest senator Ben Nelson. Przez ponad 13 godzin demokraci negocjowali z nim warunki, na których gotowy jest zagłosować na „tak”. Znanemu z konserwatywnych poglądów demokratycznemu senatorowi z Nebraski udało się uzyskać zapewnienie, że aborcja nie będzie finansowana z funduszy federalnych. Wywalczył też dodatkowe pieniądze na leczenie najbiedniejszych mieszkańców swojego stanu w ramach programu Medicaid.
Pierwsze ważne głosowanie w sprawie liczącej 2074 strony ustawy już dziś, a ostatnie prawdopodobnie w Wigilię. Dla gospodarza Białego Domu uchwalenie tej reformy będzie najwspanialszym świątecznym prezentem. Rewolucja w systemie opieki zdrowotnej była bowiem jedną z najważniejszych obietnic Obamy podczas kampanii wyborczej. Gdyby reforma poległa, zdaniem niektórych komentatorów obecny prezydent mógłby zapomnieć o reelekcji. [wyimek]Opiekę uzyska ponad 30 milionów Amerykanów, którzy nie mają ubezpieczenia[/wyimek] – To znaczący krok dla narodu amerykańskiego – mówił w weekend Barack Obama. Republikanie mobilizują jednak siły, by opóźnić uchwalenie ustawy. Zażądali na przykład, by uzgodnione poprawki odczytać na głos, co może zająć 12 godzin. Lider republikanów senator Mitch McConnell przekonuje, że reforma doprowadzi między innymi do „ogromnego wzrostu podatków” i ograniczenia świadczeń w Medicare (to istniejący już rządowy program opieki zdrowotnej dla emerytów). Walka trwa również w telewizji, gdzie wyświetlane są reklamy zachęcające wyborców do wpłynięcia na senatorów i poparcia lub odrzucenia ustawy. Nawet jeśli senatorom uda się uchwalić reformę zdrowia, nie oznacza to, że trafi ona od razu do podpisu na biurko Obamy. Wcześniej przedstawiciele Izby Reprezentantów i Senatu muszą ustalić treść wspólnego dokumentu. Zajmie to co najmniej kilka tygodni, a być może i miesięcy, chociaż demokraci liczą na to, że prace nad „zdrowotną rewolucją” zakończą się ostatecznie pod koniec stycznia. Kongresmeni chcą bowiem jak najszybciej zająć się problemami ekonomii i walką z bezrobociem, ponieważ właśnie te kwestie – zdaniem większości Amerykanów – są obecnie najważniejsze. Reforma zdrowia – największa tego typu w Stanach Zjednoczonych od ponad 40 lat – ma kosztować 871 miliardów dolarów i do 2019 roku rozszerzyć opiekę na ponad 30 milionów Amerykanów, którzy obecnie nie mają żadnego ubezpieczenia zdrowotnego. Ma też ukrócić praktyki firm ubezpieczeniowych, które teraz odmawiają niektórym sprzedaży polisy – dotyczy to zwłaszcza tych osób, które są już chore. Według demokratów reforma pozwoli też obniżyć koszty usług medycznych. W ustawie zapisano także kary dla firm, które będą „arbitralnie podnosić ceny” ubezpieczeń, zanim nowe prawo wejdzie w życie. [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=j.przybylski@rp.pl]j.przybylski@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL