Sport

Janusz Kusociński z Jadwigą Jędrzejowską na balu prasy sportowej w 1937 r.
NAC
W trzydziestym ósmym roku grupka gimnazjalistów otoczyła jakąś niewielką mefistofeliczną postać na korytarzu pierwszego piętra.
Tak, to był Kusociński – mistrz olimpijski, mistrz nad mistrze – który zdawał maturę eksternistyczną w Gimnazjum im. Stefana Batorego, najlepszej polskiej szkole. Była to sensacja również dla mnie, bo poznałem go już wcześniej na premierze filmu „Olimpiada” Leni Riefenstahl. Film był świetny, moje pióro wieczne gorsze – „Kusy” nie mógł się nim podpisać: zrobił dziurę w papierze.Nie był to ostatni wielki mistrz, którego znałem przed wojną. Ponieważ ojciec grał w tenisa, chodziliśmy na mecze na korty Legii. Widziałem dwumetrowego Amerykanina Boba Tildena, drobnego Francuzika, świetnego technika Henri Cocheta, eleganckiego dżentelmena Niemca Gottfrieda von Cramma. Z Niemcami nasze gimnazjum miało bliskie stosunki – co roku odbywały się zacięte zawody pływackie. Batory Warszawa – Niemieckie Gimnazjum Reformowane Łódź. Batory w pływaniu był nie do pobicia, Niemcy regularnie przegrywali – ostatni raz w marcu 1939. Ja przymierzałem się do r...
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL