Ekologia

Bicie dzwonów i starcia z policją

Na ulice Kopenhagi wyszło co najmniej 40 tysięcy osób
Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski
Szczyt klimatyczny w Kopenhadze. Przywódcy religijni, podobnie jak demonstranci, domagają się śmiałych decyzji
Kościelne dzwony, które dawniej ogłaszały alarm, wczoraj miały zwrócić uwagę na zagrożenie związane z ocieplaniem klimatu. Aż 350 uderzeń rozległo się w niedzielę o 15 w tysiącach parafii na całym świecie. Między innymi w Nowej Zelandii, Australii, Brazylii, Kanadzie, we Francji, w Niemczech, Holandii, Szwajcarii, Szwecji, Stanach Zjednoczonych i Danii, gdzie odbywa się światowy szczyt klimatyczny.
Liczba uderzeń nie była przypadkowa. Światowa Rada Kościołów, największa międzynarodowa organizacja ekumeniczna, zrzeszająca 500 milionów chrześcijan ze 120 krajów, postanowiła zwrócić uwagę na konieczność ograniczenia stężenia dwutlenku węgla w atmosferze do 350 cząstek na milion. Zdaniem części ekspertów takie stężenie zwiększa szanse na złagodzenie zmian klimatycznych. [srodtytul]Bez kompromisu[/srodtytul]
Szczyt klimatyczny w Kopenhadze trwa od tygodnia, ale 120 krajów nie jest w stanie dojść do porozumienia w sprawie poziomu ograniczenia emisji dwutlenku węgla i zakresu pomocy, jakiej państwa najbogatsze powinny udzielić biedniejszym w walce ze zmianami klimatycznymi. – Jestem nadal optymistą, ale ostrożnym – skomentował możliwość porozumienia sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun. [srodtytul]Modlitwa za klimat[/srodtytul] Przywódcy religijni i organizacje kościelne przekonują, że kompromis musi być ambitny, ale porozumienie nie może się odbyć kosztem krajów najuboższych. Ich zdaniem powinny one otrzymać finansowe wsparcie, aby mogły ograniczać emisję gazów cieplarnianych. Jednak w sobotę kraje Unii Europejskiej, Japonia i Australia, a wcześniej także USA, skrytykowały takie plany. W niedzielę na ekumenicznym nabożeństwie w katedrze w Kopenhadze, któremu przewodniczył przywódca Kościoła anglikańskiego arcybiskup Rowan Williams, zjawili się przedstawiciele Kościołów z krajów najbardziej zagrożonych zmianami klimatycznymi. – Wiele osób już umarło z powodu suszy, powodzi i pustynnienia gleb – ostrzegała biskup Suzanne Matale z Zambii, pokazując wyschniętą kolbę kukurydzy. Laureat Pokojowej Nagrody Nobla z Afryki Południowej arcybiskup Desmond Tutu wręczył przedstawicielowi ONZ petycję podpisaną przez pół miliona osób z apelem o zdecydowane działania w walce z ociepleniem klimatu. [srodtytul]Tysiąc zatrzymanych[/srodtytul] Do sprawiedliwego porozumienia namawiają światowych przywódców w Kopenhadze wysłannicy papieża Benedykta XVI z arcybiskupem Silviem Celestino Migliore, przedstawicielem Watykanu przy ONZ, na czele. Na miejscu są też największe katolickie organizacje charytatywne, Międzynarodowa Caritas i Międzynarodowa Współpraca na rzecz Rozwoju i Solidarności (CIDSE), które zachęcały do udziału w sobotniej demonstracji. W sobotę na ulice Kopenhagi wyszło co najmniej 40 tysięcy osób. Zdaniem naocznych świadków większość demonstrantów zachowywała się spokojnie, ale niewielkie grupki atakowały policję i wybijały szyby między innymi w dawnym budynku giełdy i w siedzibie MSZ. Aresztowanych zostało około 1000 osób. Policja skorzystała z prawa do prewencyjnego zatrzymania osób podejrzanych o chęć zakłócania porządku. Według stróżów porządku zatrzymani to członkowie tak zwanych black blocs – ubranych na czarno agresywnych bojówek. W niedzielę prawie wszystkich zatrzymanych zwolniono. Zdaniem Amnesty International to dowód, że aresztowania były niepotrzebne. – Zatrzymano ludzi, którzy nie zrobili i nie zamierzali zrobić niczego złego – przekonywała rzeczniczka Amnesty Ida Thuesen. W niedzielę policja znowu aresztowała kilkudziesięciu demonstrantów, którzy próbowali zablokować port w Kopenhadze.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL