Historia

Rynsztunek przeciwników

Amerykański żołnierz piechoty w hełmie M1, uzbrojony w karabin maszynowy Browning BAR-1937 i dwa granaty MK II
Rzeczpospolita, MS Marek Szyszko
[srodtytul]Piechur US Army z BAR[/srodtytul]
Amerykanie w zasadzie nie mieli na wyposażeniu klasycznego ręcznego karabinu maszynowego, a podstawową bronią wsparcia piechoty na szczeblu drużyny były BAR (Browning Automatic Rifle), czyli karabiny automatyczne Browninga. Historia BAR sięga początków XX wieku, kiedy to zaczęto poszukiwać szybkostrzelnej broni indywidualnej dla atakujących mas piechoty. Genialny Browning opracował karabin, który wykorzystywał zasadę odprowadzania gazów prochowych przez boczny otwór w lufie, jednakże aż do momentu przystąpienia Stanów Zjednoczonych do wojny w 1917 roku nie podjęto seryjnej produkcji. Kiedy wysłano żołnierzy do Europy, rozpoczęło się gorączkowe dopracowywanie projektu i zdążono nawet uruchomić produkcję, jednak na front trafiło stosunkowo niewiele BAR. Karabin dostosowany był do standardowej amunicji karabinowej 0,30 cal (7,62 mm) i zasilano go z pudełkowego magazynka na 20 nabojów. Broń przeznaczona była do strzelania z biodra lub ramienia. Po I wojnie światowej zaprzestano masowej produkcji dla armii USA (produkowano jedynie niewielką liczbę zmodyfikowanych karabinów na potrzeby kawalerii), ale bronią zainteresowano inne kraje, które podjęły u siebie licencyjne wytwarzanie (Belgia, Polska, Szwecja), dostosowując karabin do standardu erkaemu. Polegało to m.in. na zastosowaniu innych, masywniejszych luf z żebrowaniem, dzięki czemu broń była lepiej przystosowana do prowadzenia ognia ciągłego. W Stanach zaś opracowano pod koniec lat 30. kolejną wersję, oznaczoną jako M1918 A1, która różniła się od pierwowzoru zastosowaniem dwójnogu oraz tłumika płomienia u wylotu lufy.
Tuż przed wojną powstała ostatnia wersja oznaczona jako BAR M1918 A2. Najważniejszą zmianą było zastosowanie przełącznika regulującego szybkostrzelność ognia automatycznego – 500 – 600 strz./min lub 300 – 350 strz./min, karabin nie był dostosowany do ognia pojedynczego, ale dobry strzelec potrafił oddawać pojedyncze strzały (wówczas przełącznik ustawiano na mniejszą szybkostrzelność), zmieniono także umiejscowienie dwójnogu, montując go tuż przy wylocie lufy. BAR M1918 A2 miał długość 1,2 m (lufa 0,6 m) i ważył niecałe 9 kg. Często żołnierze na froncie we własnym zakresie „odchudzali” karabin, demontując dwójnóg, tłumik wylotowy i metalową, składaną nakładkę kolby (oparta była na ramieniu podczas prowadzenia ognia w pozycji leżącej), przywracając broni tym samym formę z okresu I wojny. Karabin Browninga cieszył się dobrą opinią użytkowników, powszechnie wykorzystywano go jeszcze podczas wojny w Korei. Z czasem Amerykanie „dorobili” się wreszcie prawdziwego erkaemu (w zasadzie ukaemu), był nim niezbyt udany M60 stosowany szeroko podczas wojny w Wietnamie. [srodtytul]„Jap” z peemem[/srodtytul] Japonia, podobnie jak wiele państw z Europy, dostrzegła w latach 30. potrzebę posiadania lekkiej automatycznej broni indywidualnej, czyli pistoletu maszynowego. Punktem wyjścia do opracowania własnej konstrukcji był niemiecki Bergmann MP 28, jednakże prace nad jej powstaniem mocno się przeciągnęły i nową broń armia cesarska otrzymała dopiero w 1940 roku. Był to peem typ 100 skonstruowany w firmie Nambu (produkowany był także w zakładach Kokura). Broń, jak zdecydowana większość pistoletów maszynowych, działała na zasadzie odrzutu zamka swobodnego, miała stałą lufę i zasilana była z wymiennego pudełkowego magazynka łukowego na 30 nabojów; magazynek dołączany był z lewej strony; rączka zamkowa znajdowała się z prawej strony. Lufa, zaopatrzona w tłumik płomienia (był jednocześnie kompensatorem podrzutu), umieszczona była w perforowanej osłonie, do której od spodu przymocowano solidną osadę do przepisowego siecznego bagnetu (takiego samego jak w powtarzalnych arisakach). Japończycy chorobliwie (by nie rzec głupio) wierzyli w moc broni białej, a bagnety mocowali nawet w erkaemach. Typ 100, jak przystało na peem z lat 30., miał klasyczną drewnianą kolbę i długie łoże. Broń nie miała przełącznika rodzaju ognia, posiadała natomiast bezpiecznik. Oprócz wersji podstawowej produkowana była także wersja spadochroniarska, mająca składaną na zawiasie kolbę. W 1944 roku wprowadzono nieco bardziej oszczędną wersję peemu (stąd niekiedy stosuje się nazwę model 1944), którą można rozpoznać po znacznie uproszczonej osadzie do bagnetu (ten zresztą niemal o połowę skrócono) oraz zastosowaniu szczerbinki w miejsce celownika ramieniowo-krzywiznowego. Zmieniono także sprężynę powrotną, dzięki czemu wzrosła szybkostrzelność – z 600 do 800 strz./min. Typ 100 działał sprawnie i był dość solidnie zbudowany; z pełnym magazynkiem ważył około 4 kg. Miał jedną podstawową wadę – małą siłę rażenia ze względu na słabiutki nabój 8 mm. W sumie wyprodukowano bardzo niewiele peemów (najwyżej ponad 20 tys.) i zdjęcia japońskich żołnierzy z tą bronią należą do rzadkości. W bardzo dużej ilości natomiast używano granatników typ 89 kal. 50 mm, które wprowadzono do uzbrojenia armii w 1929 roku – granatniki znajdowały się na szczeblu drużyny. W Europie ten typ broni stracił na znaczeniu pod koniec wojny, jednak na Pacyfiku, w terenie gęsto pokrytym roślinnością i sprawiającym, że walki toczyły się często na niewielkim dystansie, granatniki pozostały orężem efektywnym. Typ 89 miał gwintowaną lufę, urządzenie spustowe i pokrętło regulacji odległości strzału; stosowano do niego całą gamę granatów: odłamkowe, zapalające, oświetlające, dymne. Typ 89 nazywany był przez aliantów granatnikiem kolanowym.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL