Sztuka

Muza była Chimerą

Fotorzepa
Uczyć na artystę! Ta opinia Jana Matejki przesądziła o przyszłości kilkunastolatka, któremu daleko było do rysunkowej biegłości. Jednak mistrz zauważył w jego szkicach przebłyski talentu.
Dla rodziny Malczewskich – zubożałej szlachty – werdykt słynnego Matejki oznaczał wielki wysiłek finansowy: studia syna w Krakowie, potem obowiązkowa podróż do Paryża i Włoch.
Młodzieniec nie zawiódł oczekiwań familii. Sprawdził się też jako malarz narodowy podgrzewający (w symbolicznej formie) patriotyzm. Gorzej wypadł w roli męża i ojca. Żonę widywał sporadycznie, córką się zajmował, za to idealizował syna Rafała. Miał mniej więcej 55 lat, gdy zapadł na nieuleczalne uczucie do Marii Balowej. Romans trwał prawie dekadę. Efektem – dziesiątki, może setki, wizerunków ukochanej, przeobrażonej w anielice, chimery i inne mityczne postaci.
Czymś jednak naraził się swej muzie. Zerwała związek, o którym wiedział każdy, lecz wszyscy zachowywali dyskrecję. Odtąd dla artysty nastała kiepska passa. Po I wojnie zmalało zapotrzebowanie na jego wizyjną sztukę. Rozliczał się więc sam ze sobą w cyklu „Moje życie”. Tytuł doskonale przystający do wystawy w Muzeum Narodowym – bo w ponad 300 wyeksponowanych pracach można znaleźć wiele wątków osobistych dotyczących autora. Są dotychczas niepokazywane dziecięce rysunki, szkice malarskie z okresu dojrzałości (znakomite, pełne temperamentu, nie tak wygładzone jak twórczość „oficjalna”) i prawie nieznane płótna z ostatnich lat życia, kiedy artysta tracił wzrok. Te finalne dzieła najbardziej mnie poruszyły. Nie tylko za sprawą ekspresyjnej formy. W nich Malczewski nie udaje rycerza ani zbawcy, jak na większości autoportretów (a pozostawił ich setki). Jest stary, przegrany. Można jednak zrozumieć, dlaczego tak się stało. Pomimo sukcesów nie zrealizował swego największego marzenia: nie kupił upatrzonego domu na krakowskim Salwatorze. Zmarł pod cudzym dachem. Ot, życie. [i]Jacek Malczewski „Moje życie”, Muzeum Narodowe, Al. Jerozolimskie 3, wystawa czynna do 7.02[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL