Polityka

PiS: ujawnić dane pedofilów

Zdaniem Jakuba Śpiewaka, prezesa fundacji Kidprotect.pl, rejestr pedofilów powinien być dostępny tylko dla służb. Na zdjęciu Christopher Paul Neil, kanadyjski pedofil, ujęty w Bangkoku w październiku 2007 r.
AFP
Posłowie chcą stworzenia internetowego rejestru osób skazanych za przestępstwa seksualne i publikacji ich wizerunku
„Rz” dotarła do założeń przygotowywanych przez posłów PiS projektu nowelizacji kodeksu karnego. Chcą oni, by znalazł się w nim zapis obligujący sądy do ujawniania danych i wizerunków osób skazanych prawomocnym wyrokiem za przestępstwa seksualne wobec nieletnich i brutalne gwałty. W najbliższych dniach projekt ma trafić do Sejmu.
– Do tej pory decyzje o ewentualnym upublicznieniu nazwiska sprawcy przestępstwa podejmował sąd. Chcemy to sformalizować, by dane sprawców przestępstw pedofilskich były ujawniane obowiązkowo – mówi „Rz” autor projektu ustawy poseł Andrzej Dera. [srodtytul]Decyzja czy obowiązek[/srodtytul]
Ten pomysł budzi wątpliwości byłego ministra sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska Zbigniewa Ćwiąkalskiego: – Są różne przypadki przestępstw na tle seksualnym. To może być jednorazowe zdarzenie, może być wielokrotne, ciągłe, brutalne. Decyzję w takich sprawach wolałbym pozostawić sądowi. – Jeżeli ustawodawca się zdecyduje publikować wizerunek jako element sankcji karnej w wyniku prawomocnego wyroku, to myślę, że spełniałoby to warunek konstytucyjności – mówi dr Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. – Mam jednak wątpliwości, co do obligatoryjności takiej publikacji. Decyzję w tej sprawie pozostawiłbym sądowi. Z tym zgadza się sędzia Rafał Puchalski, członek zarządu stowarzyszenia sędziów Iustitia: – Dotychczasowe rozwiązanie w postaci oceny przez sąd, czy dane ujawniać, wystarczały. Zmiany w kodeksie karnym nie powinny następować pod wpływem presji opinii publicznej. [srodtytul]Rejestr w Internecie[/srodtytul] 1 stycznia 2010 r. ma wejść w życie przygotowana przez rząd PO ustawa o tzw. chemicznej kastracji pedofilów. Ale jak ujawniła wczoraj fundacja Kidprotect.pl, zajmująca się zwalczaniem pedofilii i pornografii dziecięcej, resort zdrowia do tej pory nie wyznaczył – przewidzianych w ustawie – ośrodków, w których pedofile będą leczeni, nie przygotował też funduszy na ich prowadzenie. – Skoro przepisy okazują się martwe, trzeba wprowadzić doraźne rozwiązania, które zagwarantują bezpieczeństwo dzieci – mówi „Rz” jeden z posłów PiS. Takim gwarantem według projektodawców ustawy ma być zapis o utworzeniu przez resort sprawiedliwości strony internetowej, gdzie publikowano by dane skazanych przez sąd za przestępstwa seksualne z informacją, za co zostali skazani. – Poza danymi byłby też wizerunek sprawcy – mówi Dera. Strona ma mieć charakter jawnego rejestru. [srodtytul]Jak jest za granicą[/srodtytul] Eksperci są podzieleni w kwestii jawności rejestru. – To dość kontrowersyjny pomysł, dla mnie jest przejawem troski o tych, którzy wymagają opieki państwa i prawa, czyli troski o dzieci – ocenia Jerzy Engelking, były zastępca prokuratora generalnego. Zaznacza, że podobny rejestr funkcjonuje już w USA. Prace nad internetową stroną z danymi pedofili prowadzone są też w Peru, w styczniu taką stronę uruchomi resort sprawiedliwości w Korei Płd. Rejestr przestępców seksualnych wprowadzono w Wielkiej Brytanii. Jest jednak tajny, do dyspozycji organów państwowych, policji i służb specjalnych. Przeciwko jawności rejestru jest Jakub Śpiewak, prezes fundacji Kidprotect.pl.: – Taki rejestr powinien powstać jak najszybciej, ale powinien być stworzony na wzór brytyjski, być bazą danych dla służb. I tłumaczy, że przeciętnemu Kowalskiemu taka informacja nie jest potrzebna. Skuteczniejszym zabezpieczeniem byłyby elektroniczne bransoletki dla pedofilów. Podobnego zdania jest poseł Jarosław Gowin (PO).– Jestem przeciwnikiem obligatoryjnego ujawniania danych osób skazanych za pedofilię. Nie można ich piętnować na całe życie – mówi „Rz”. – Rejestr tak, ale tylko do dyspozycji służb i policji. [ramka][b]100 przestępców poza prawem[/b] W październiku „Rz” ujawniła, że 11-letni chłopiec padł ofiarą pedofila, który właśnie zakończył karę za gwałt i zabicie dziecka. Policja tłumaczyła, że nie była w stanie przez całą dobę monitorować działań mężczyzny.  Po naszej publikacji politycy sugerowali, że rozwiązaniem byłoby poddanie przestępców seksualnych, zgodnie z ustawą o tzw. chemicznej kastracji, leczeniu farmakologicznemu lub nakazanie im noszenia elektronicznych bransoletek. Ale, jak ujawniliśmy, nowe prawo nie obejmuje blisko 100 pedofilów, bo skazano ich przed 2005 r. W najbliższych miesiącach wyjdą na wolność. Przedstawiciele resortu sprawiedliwości mówili „Rz” o możliwości rozszerzenia przepisów o dozorze elektronicznym, ale niezbędna nowelizacja przepisów jeszcze nie trafiła do Sejmu. [i]—ww[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL