Świat

Polański kontra paragraf z początku XIX wieku

Roman Polański
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Wczorajsza rozprawa mogła rozwiązać problemy Romana Polańskiego. Sąd apelacyjny w Los Angeles nie wydał jednak orzeczenia
Trzej kalifornijscy sędziowie przez ponad godzinę wysłuchiwali argumentów adwokatów reżysera „Chinatown”, jego ofiary oraz prokuratorów. Adwokat Polańskiego Chad Hummel wystąpił o oddalenie sprawy o gwałt na 13-letniej dziewczynce, przypominając, że sędzia Laurence J. Rittenband podczas procesu w 1977 roku dopuścił się wielu nieprawidłowości. Sędziowie zgodzili się, że istnieją na to dowody, sugerowali jednak, że Polański zamiast uciekać z USA, powinien już 32 lata temu poprosić prawników, by podnieśli ten argument.
Według prawa przyjętego na początku XIX wieku oskarżeni, którzy zbiegli przed wymiarem sprawiedliwości, nie mogą bowiem prosić sądu o pomoc. Jak zauważa „Los Angeles Times”, kalifornijscy sędziowie nie zdecydują raczej o oddaleniu sprawy, co ostatecznie zakończyłoby kłopoty reżysera. Mogą jednak zwrócić się do Sądu Najwyższego o rozważenie możliwości oddalenie sprawy bez konieczności przyjazdu Polańskiego do USA. Wyrok mają wydać na piśmie w ciągu miesiąca. 76-letni Polański został aresztowany w Zurychu 26 września. Podstawą zatrzymania był nakaz wydany w 1978 roku. Od tygodnia reżyser przebywa w areszcie domowym w Szwajcarii.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL