Kraj

Wałęsa chce trybunału dla generała

Gen. Wojciech Jaruzelski wprost zażądał od Sowietów wsparcia militarnego. Ci odmówili interwencji
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Artykuł „Rz” o dokumentach IPN pokazujących, że Jaruzelski prosił Sowietów o interwencję, wywołał burzę
[wyimek][b][link=https://grafik.rp.pl/grafika2/413609" "target=_blank]Cały artykuł Antoniego Dudka, udostępniony przez IPN (pdf, 382 kB)[/link][/b][/wyimek]
– Jeśli tak to wyglądało, trzeba oskarżyć generała Jaruzelskiego o zdradę Polski – tak zareagował Lech Wałęsa na informacje „Rz”, że w grudniu 1981 r. gen. Wojciech Jaruzelski domagał się od Sowietów interwencji zbrojnej w Polsce. Wałęsa stwierdził, że za to należy postawić generała przed Trybunałem Stanu. „Rz” poinformowała, że w najbliższym numerze biuletynu IPN ukaże się materiał prof. Antoniego Dudka poświęcony kulisom wprowadzenia stanu wojennego. Tekst oparto w dużej mierze na notatce gen. Wiktora Anoszkina. Relacjonuje ona rozmowę głównodowodzącego Układu Warszawskiego gen. Wiktora Kulikowa z gen. Jaruzelskim z nocy z 8 na 9 grudnia 1981 r.
Wcześniej znano tylko fragmenty tej notatki, które skserował amerykański historyk Marek Kramer podczas konferencji o stosunkach polsko-sowieckich w Jachrance w 1997 r. Jednym z jej gości był gen. Kulikow. Publikowało je „Wprost”. Całą notatkę udało się zdobyć autorom filmu „Gry wojenne” o płk. Ryszardzie Kuklińskim, którzy dotarli do gen. Anoszkina. Ujawnienie przez „Rz” za wpisem w blogu Antoniego Dudka fragmentów dokumentu wywołało sensację. IPN zamieścił artykułu Dudka z notatką na swoich stronach internetowych. Dudek pisze, że Jaruzelski „wprost zażądał (od Sowietów – red.) wsparcia militarnego, mówiąc, że po wprowadzeniu stanu wojennego: «strajki są dla nas najlepszym wariantem. Robotnicy pozostaną na miejscu. Będzie gorzej, jeśli wyjdą z zakładów pracy i zaczną dewastować komitety partyjne, organizować demonstracje uliczne itd. Gdyby to miało ogarnąć cały kraj, to wy (ZSRR – A. D.) będziecie nam musieli pomóc. Sami nie damy sobie rady»”. Kulikow nie chciał wprost obiecać Jaruzelskiemu pomocy militarnej na wypadek, gdyby stan wojenny zaczął się załamywać. Jednak nie udzielił mu jednoznacznej odpowiedzi. To nie spodobało się członkom sowieckiego politbiura, którzy zebrali się 10 grudnia 1981 r. „Jaruzelski powołuje się na wystąpienie Kulikowa, który jakoby powiedział, że ZSRR i państwa sojusznicze udzielą Polsce pomocy wojskowej. Jednakże, o ile mi wiadomo, tow. Kulikow nie powiedział tego wprost” – mówił członek politbiura Konstanty Rusakow. „Jeżeli tow. Kulikow rzeczywiście powiedział o wprowadzeniu wojsk, to ja uważam, że postąpił niesłusznie. Nie możemy ryzykować” – komentował ówczesny szef KGB Jurij Andropow. – To fałszerstwo i odgrzewany kotlet – powiedział gen. Jaruzelski w TVP Info o materiałach opublikowanych przez IPN. Dodał, że Kulikow „był jastrzębiem, zwolennikiem radzieckiej interwencji w Polsce. I taki człowiek, będąc proszony o pomoc, nie podejmuje kroków, by tę prośbę spełnić?” – pytał. – Gen. Jaruzelski próbuje się bronić, odwracając kota ogonem. Kulikow był jastrzębiem i gdyby to on decydował, udzieliłby pomocy. Rzecz w tym, że decydowało Biuro Polityczne – komentuje Dudek. 
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL