Publicystyka

Dwie nagrody Herty Müller

Fotorzepa, Michał Łobaczewski Michał Łobaczewski
Komitet Noblowski uczynił królewski dar Erice Steinbach i jej Centrum przeciwko Wypędzeniom: usankcjonował sens ich istnienia, potwierdzając ich racje – pisze krytyk literacki „Rzeczpospolitej”
Mowa noblowska Herty Müller wygłoszona w poniedziałek jest okazją, aby wrócić do dyskusji na temat laureatki. Po przyznaniu tegorocznej literackiej Nagrody Nobla napisałem komentarz, który przez światłą i postępową część krytyki polskiej najdelikatniej nazwany został kuriozalnym, prasa niemiecka uznała go zaś za wielce charakterystyczny dla polskiej opinii publicznej przejaw fobii antyniemieckiej. Przy okazji dostało się „Rzeczpospolitej” jako takiej.
[srodtytul]Moje aberracje[/srodtytul] Tym, którzy nie wiedzą, o co chodzi, wyjaśniam, że poszło o jedno zdanie. Otóż ośmieliłem się wyartykułować obawę, że nagroda dla pochodzącej z rumuńskiego Banatu, a piszącej po niemiecku autorki, choć sama w sobie jest na pozór odległa od polityki, w istocie wpisuje się w ciąg działań zmierzających do odwrócenia biegunów historii, zrelatywizowania winy Niemców, sprawców II wojny światowej, zamieniających w czyn idee Adolfa Hitlera, i uczynienia z nich ofiar tej wojny.
Córka esesmana z Rumunii, przez lata komunizmu Ceausescu uparcie trwająca przy niemieckości – niezależnie od tego, że prezentowała postawę zdecydowanie antytotalitarną, i to bez jakichkolwiek niedomówień – i była za to prześladowana, idealnie przystawała do celów, którymi kierują się ci nasi zachodni sąsiedzi, dla których wojna ze wszystkimi swoimi konsekwencjami nie jest powodem do wielkiego wstydu, lecz traumą usprawiedliwiającą poczucie wielkiej krzywdy. Wykładam teraz kawę na ławę, we wspomnianym komentarzu 9 października napisałem jednak tylko tyle: „Z tegorocznego literackiego Nobla dla Herty Müller cieszyć się będą nie tylko antykomuniści i ofiary komunistycznych prześladowań, nie tylko feministki, ale i – jak sadzę – działacze niemieckiego Związku Wypędzonych. Nobel ze stemplem Eriki Steinbach? Podoba mi się znacznie mniej”. Następnego dnia w „Rzeczpospolitej” ukazał się artykuł Jacka Cieślaka przedstawiający szereg innych argumentów sprawiających, że trudno nam przejść obojętnie nad Noblem dla Herty Müller, nie mówiąc o radości z powodu wyróżnienia prozy tej pisarki. Że jednak nie tylko „Gazeta Wyborcza”, do czego przywykłem, wytknęła mi aberrację umysłową i zakłócanie tak świetnie rozwijających się stosunków polsko-niemieckich, bliski już byłem posypania głowy popiołem, przeproszenia wszystkich zainteresowanych, z Eriką Steinbach na czele, a następnie wyuczenia się dzieł autorki „Król kłania się i zabija” na pamięć. [srodtytul]Niepoprawne komentarze[/srodtytul] Biorąc pod uwagę krzywdy narodu niemieckiego doznane w czasie wojny i po niej w państwach ościennych, zacząłem przemyśliwać nawet nad cyklem reportaży pod hasłem „Być Niemcem”: a to w Rumunii, a to Słowenii, oczywiście w Polsce, kłopot byłby pewnie jedynie z Czechami. Dałem jednak spokój, reportaże takie na pewno sprokurują utalentowani dziennikarze innych mediów, zawsze chętni, by stanąć po stronie uciskanych i dyskryminowanych. I oto 1 listopada 2009 Herta Müller otrzymała nagrodę praw człowieka Fundacji Centrum przeciwko Wypędzeniom. Ot, siurpryza. W stosownym komunikacie wyczytałem, że noblistka, co prawda, zajmuje się w swej twórczości tematem deportacji, ale to nie oznacza, że popiera działalność centrum. Nagrodę jednak przyjęła. Tylko o to chodziło działaczom Centrum przeciwko Wypędzeniom, któremu Komitet Noblowski uczynił królewski dar: usankcjonował sens ich istnienia, potwierdzając ich racje. Czy mam satysfakcję? Nie, upewniłem się jedynie w przekonaniu, że warto pisać niepoprawne politycznie komentarze. [ramka][srodtytul]Pisali w „Rz”[/srodtytul] [b]Jacek Cieślak[/b] [link=http://www.rp.pl/artykul/375485.html]Hitler, Walkiria i Nobel[/link] [i]Tegoroczną literacką Nagrodę Nobla uważam za dowód historycznej i politycznej ignorancji. 10 października 2009[/i] [b]Krzysztof Masłoń[/b] [link=http://www.rp.pl/artykul/374988.html]Dwa oblicza nagrody[/link] [i]Z nagrody cieszyć się będą nie tylko antykomuniści i ofiary komunistycznych prześladowań, nie tylko feministki, ale i – jak sądzę – działacze niemieckiego Związku Wypędzonych. 9 października 2009[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL