Świat

Albo seks, albo krwiodawstwo

Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Homoseksualiści, którzy chcą zostać dawcami krwi, co najmniej rok nie mogą uprawiać seksu – zdecydował resort zdrowia Szwecji
Dotychczas drzwi stacji krwiodawstwa były dla szwedzkich gejów zamknięte. Tamtejsze prawo określało to jasno: homoseksualiści znajdują się w grupie wysokiego ryzyka i nie mogą oddawać krwi. Od 1 marca 2010 roku to się zmieni. Tego dnia wchodzi w życie nowe prawo, które dotyczy nie tylko homoseksualistów, ale również osób, które miały kontakty seksualne z prostytutkami lub przebywały w krajach, gdzie prawdopodobieństwo zarażenia się wirusem HIV jest bardzo wysokie.
Decyzja wywołała ogromne kontrowersje. Protestują organizacje pracodawców, samorządy i Związek Lekarzy. – Zgadzając się, by homoseksualiści byli dawcami, ryzykujemy, że przemysł farmaceutyczny przestanie przyjmować krew ze Szwecji – grzmi Urząd Nadzoru Leków. Główny Zarząd Zdrowia i Opieki Społecznej ma jednak na to sposób. – Krew pochodząca od mężczyzn uprawiających seks z innymi mężczyznami nie będzie przeznaczana na potrzeby przemysłu farmaceutycznego – tłumaczy „Rz” pracownica zarządu Monica Axelsson. Z decyzji władz cieszą się homoseksualiści. – To dobry krok we właściwym kierunku – stwierdziła wiceszefowa Szwedzkiej Federacji Lesbijek Ulrika Westerlund. Zakaz oddawania krwi obowiązuje gejów m.in. w Niemczech, Kanadzie, USA i Hongkongu. W Argentynie, Australii, Japonii i na Węgrzech krwiodawstwo gejów jest obwarowane podobnymi warunkami jak w Szwecji – rok wstrzemięźliwości seksualnej. W Nowej Zelandii i Republice Południowej Afryki – nawet pięć lat. W innych krajach trwa debata na ten temat. W Wielkiej Brytanii, gdzie obecnie geje nie mogą oddawać krwi, padła propozycja, żeby i tam wprowadzić pięcioletnią karencję.
W Polsce homoseksualiści mogą oddawać krew, pod warunkiem że od co najmniej pół roku mają stałego partnera. To samo dotyczy osób heteroseksualnych. Tylko jak sprawdzić, czy dana osoba rzeczywiście jest w stałym związku? – Opieramy się na ankiecie, którą każdy dawca musi wypełnić. I polegamy na prawdomówności pacjentów – usłyszeliśmy w Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Warszawie. Takie ankiety dawcy wypełniają wszędzie. Nie wszyscy piszą w nich prawdę. W Kanadzie trwa właśnie proces geja Kyle’a Freemana, który 18 razy oddał krew, za każdym razem kłamiąc, że jest heteroseksualistą. W dodatku oskarżył kanadyjskie służby krwiodawstwa. Żąda 250 tysięcy dolarów odszkodowania, bo jego zdaniem szczegółowa ankieta narusza prawa człowieka.
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL