Styl życia

Do przerwy, gotowe, start!

AFP
Jak odpoczywają w pracy i od pracy współczesne Polki i po co nam przerwy – opowiada socjolog Tomasz Sobierajski
[b]Rz: Panie doktorze, lubi pan pracować?[/b]
[b]Dr Tomasz Sobierajski:[/b] Bardzo! A dlaczego pani pyta? [b]Bo osoby kochające swoją pracę często mają problemy z robieniem sobie od niej przerw.[/b]
To już jest dawno poza mną. W pewnym momencie zrozumiałem, że jakość mojej pracy zależy od jakości przerw czy przerwy, którą sobie robię w codziennym natłoku zajęć. Wartość przerwy nierzadko determinuje moje działania. [b]No właśnie! Czy współczesna przerwa w pracy (czy od prac domowych) stała się fetyszem? Mam na myśli chociażby reklamy nawołujące do tego, żeby sobie zrobić przerwę na kawę, batonik, na seks...[/b] Coś w tym jest. A wszystko to związane jest z czasem. Stefan Klein w swojej znakomitej książce “Czas. Przewodnik użytkownika” zauważa, że w cywilizacji zachodniej najcenniejszym towarem jest czas. Stał się wartością samą w sobie. A wysoki poziom świadomości czasu jest wyznacznikiem kariery, stylu życia i tworzenia własnej tożsamości. Znaczy teraz dużo więcej niż pieniądz, choć na pieniądze się przekłada. Ale: jeśli potrafimy wycenić godziny naszej pracy, to dlaczego nie przywiązujemy wagi do naszej przerwy? Tym bardziej że przerwa nam się należy! [wyimek]Wysoki poziom świadomości czasu jest wyznacznikiem kariery, stylu życia i tworzenia własnej tożsamości[/wyimek] [b]W wielu kręgach nie mieć czasu, nawet na przerwę, jest modne i właściwe. Uważa się, że człowiek zajęty to człowiek spełniony.[/b] Ale ustawodawca nie przewidział takiej nadgorliwości. Zgodnie z ustawą na każde sześć godzin pracy przypada 15 minut przerwy. [b]Co z taką przerwą robią pracujące Polki, pokazują najświeższe badania SMG/KRC. [/b] Pokazują nie tylko przerwy związane z pracą, ale w ogóle dynamikę dziennych przerw. Najpierw kobiety robią sobie przerwę między godziną 10 a 11, co związane jest zapewne ze śniadaniem w pracy. Potem między 17 a 18, co wiąże się z końcem dnia pracy. I trzecią, najdłuższą, około 21. [b]O 21? Czyli, kiedy kobiety poradzą już sobie z domowymi obowiązkami, zrobią kolację, nastawią pranie, uprasują, położą dzieci spać... Pan to nazywa przerwą? Niezbyt to optymistyczne.[/b] I tak, i nie. Optyka się zmienia, kiedy spojrzymy na motywacje kobiet. O ile w pierwszej części dnia kobiety robią sobie przerwy po to, żeby zgromadzić siły do dalszej pracy i pobudzić swoją aktywność, o tyle wieczorem są w ramach swoich przerw są poprawnymi egoistkami. Marzą wtedy tylko o tym, żeby pobyć we własnym towarzystwie, i często tak robią. To dobrze, bo dzięki temu mają szansę dotrzeć do samych siebie. [b]To wszystko jest bardzo ciekawe, ale czy my nie przesadzamy z przypisywaniem przerwie tak ogromnego znaczenia?[/b] Nie, nie i jeszcze raz nie! Podczas 20 lat kapitalizmu mówiono nam tylko, jak mocno, jak bardzo i jak ciężko należy pracować. Wychowano ogromne rzesze ludzi, którzy mają być może szacunek do pracy, ale nie mają szacunku do samych siebie. Pracując po kilkanaście godzin codziennie, po kilku latach stali się kompletnie wypaleni. Nie umieli odpoczywać, złapać dystansu, mieli po kilkaset dni zaległego urlopu. Ani pracownicy, ani pracodawcy nie rozumieli, że bez przerw i umiejętnego korzystania z przerw w pracy wiele nie osiągną. [b]Bo co daje przerwa?[/b] Możemy pozbyć się napięcia, odprężyć, nabrać sił, oderwać się od trudnych spraw, rozjaśnić umysł, zintensyfikować doznania, poszerzyć perspektywę... [b]Wymienił pan to na jednym wdechu.[/b] Bo rozsądnie wykorzystana przerwa to kluczowy element codziennych działań. [b]A nierozsądnie wykorzystana przerwa to jaka?[/b] Każdy może robić podczas przerwy coś innego. Jednych relaksuje pogawędka z innymi osobami w pracy, innych – spacer w parku lub oglądanie panoramy miasta z okien swojego gabinetu. Dla mnie nierozsądnie wykorzystana przerwa to przerwa na papierosa. [b]Ale co zrobić, kiedy pracodawca źle patrzy na to, że robimy sobie przerwę?[/b] Tego właśnie nie rozumiem. Jako pracodawca zwracałbym szczególną uwagę na osoby, które nie potrafią zrobić sobie przerwy, czyli się zrelaksować, wyciszyć. To byłby dla mnie sygnał, że nie ma sensu inwestować w tego pracownika, bo za chwilę się wypali i będzie sobie kiepsko radził w sytuacjach stresowych. Badane kobiety podkreślają, że dzięki przerwie czują się wesołe, spokojne, doenergetyzowane, pełne pomysłów, co prawdopodobnie przekłada się na zwiększenie ich możliwości w pracy. Oczywiście nie możemy też “przeginać” w drugą stronę. Pracownik notorycznie odrywający się od pracy też nie jest dobrą inwestycją. [b]A jak często kobiety robią sobie przerwy w pracy?[/b] Z badań wynika, że Polki są bardzo zdyscyplinowanymi pracownikami. Na przerwę w pracy poświęcają około kwadransa, ale podkreślają, że przydałaby im się jeszcze jedna 15-minutowa przerwa. I to w zupełności by im wystarczyło. Nie chcą nic więcej. Może warto się nad tym zastanowić, żeby “Polska rosła w siłę”? [b]Ale kobiety nie robią sobie tylko przerw od pracy?[/b] Nie tylko, bo nie samą pracą człowiek żyje. Co druga kobieta chciałaby się oderwać od obowiązków domowych, co trzecia od płaczących i marudzących dzieci, a co piąta od długotrwałych zakupów. [b]Od zakupów? Ale chyba nie odzieżowo-kosmetycznych...[/b] Myślę, że nie chodzi tu o zakupy jako takie, ale o codzienne obowiązkowe wizyty w sklepie i kupno chleba, mleka, masła, sera itp. [b]A jaka jest dla kobiet przerwa doskonała?[/b] Dwie trzecie kobiet spędza przerwę, relaksując się. Potrzebują w tym czasie odrobiny przyjemności. [b]Wspomniał pan, że nauczył się robić sobie przerwy od pracy. Tego można się nauczyć?[/b] Powiem więcej, tego trzeba się nauczyć. Nie oczekujmy, że ktoś to zrobi za nas. Bo czy jest coś lepszego niż spędzenie paru chwil w ciągu dnia sam na sam ze sobą, czyli z osobą, na której nam w życiu najbardziej zależy? [ramka][srodtytul]Jakie są kobiety, które wzięły udział w badaniach [/srodtytul] Zrealizowane na przełomie września i października 2009 r. przez Millward Brown SMG/KRC (na zlecenie Nestle) na reprezentatywnej grupie 1000 Polek w wieku 25 – 45 lat. Kobiety z badanej grupy uważają się za osoby nowoczesne (86 proc.), partnersko nastawione do związku, ponieważ niemalże wszystkie respondentki (95 proc.), twierdzą, że najlepszy układ to taki, w którym oboje partnerzy utrzymują dom. Większości kobiet (86 proc.) zależy na karierze zawodowej. Przyznają też, że czasem biorą na siebie zbyt dużo obowiązków (80 proc.), co sprawia, że trzy czwarte z nich (75 proc.) ma za mało czasu dla siebie w ciągu dnia. Badane kobiety to osoby aktywne (71 proc.), lubiące spędzać wolny czas poza domem (71 proc.), energiczne (71 proc.), spełnione zawodowo (66 proc.), choć często przepracowane (65 proc.). Ponad połowa uważa się za tradycjonalistki (53 proc.), a część z nich uważa, że chętnie zamiast na pracy zawodowej skupiłaby się tylko na pracach domowych (31 proc.), bo dla rodziny jest lepiej, kiedy mężczyzna zarabia pieniądze, a kobieta troszczy się o dom i o dzieci (27 proc.).[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL