Architektura

Teatr otwiera okna i drzwi

Witkacy w foyer nowej sceny
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Przedstawienia nie muszą się dziś odbywać na scenie. Projektanci teatrów wychodzą temu naprzeciw
Spektakl teatralny w pomieszczeniu o szklanych ścianach? Czemu nie, jeśli szkło samo się zaciemni w czasie trwania przedstawienia. W październiku w centrum Dallas otwarto The Dee and Charles Wyly Theatre, całkowicie przeszklony u podstawy prostopadłościan zaprojektowany przez pracownie REX i OMA. To część kompleksu Performing Arts Center, w którym każdy budynek przygotowywała inna architektoniczna sława.
[srodtytul]Fotele u powały[/srodtytul] Nowy teatr w Dallas ma 12 kondygnacji. Próby można oglądać z ulicy, ponieważ główna sala jest przeszklona ze wszystkich stron. Okna mają wbudowany system zaciemniania. Elewacje na wyższych piętrach pokrywają panele z aluminiowych rurek.
Niestandardowe rozwiązania są charakterystyczne dla budynków, do których rękę przyłożył Rem Koolhaas. Pomieszczenia techniczne i pomocnicze, np. garderoby, przeniesiono w teatrze na wyższe i niższe kondygnacje, nie otaczają sceny jak w zwykłych teatrach. Dzięki temu pomysłowi rozmiary sceny i widowni można dostosowywać do potrzeb konkretnego przedstawienia. Podnoszone i opuszczane są nie tylko dekoracje, ale również fotele widzów, oczywiście nie podczas spektaklu (to zamiast tzw. dostawek). Maksymalnie sala może pomieścić 575 osób, jak podaje listopadowy numer miesięcznika „Architektura & Biznes”, w całości poświęcony teatrom, salom koncertowym i widowiskowym, czyli „architekturze spektaklu”. Na elastyczność i otwartość postawili również autorzy koncepcji warszawskiego Nowego Teatru, który ma powstać w dawnej bazie MPO, i którego dyrektorem artystycznym jest Krzysztof Warlikowski. Projekt krakowskiej pracowni KKM Kozień Architekci został wyłoniony w konkursie rozstrzygniętym wiosną tego roku. [srodtytul]Spektakle na trawie[/srodtytul] Projekt przewiduje zachowanie zabytkowej hali z 1927 roku, która zostanie poddana tylko najbardziej koniecznym zmianom, tak by przestrzeń nie zatraciła industrialnego charakteru. Architekci do minimum ograniczyli liczbę podpór i elementów konstrukcyjnych, by nie ograniczały one inwencji inscenizatorów. Wzdłuż przedwojennej hali stanie budynek przypominający kontener ustawiony na słupach. Będą się w nim mieścić biblioteka i sale ćwiczeń, tu na zajęcia będą mogły przychodzić dzieci. – W lecie, dzięki ruchomej szklanej przegrodzie powstanie możliwość rozszerzania przestrzeni widowiskowej niemal w nieskończoność. Będzie można wychodzić z nią na zewnątrz, na trawę – wyjaśnia architekt dr Marek Kozień. [srodtytul]Do teatru na saneczki[/srodtytul] Imponujące rozmiary ma wolna przestrzeń, którą architekci zaplanowali przy teatrze, tworząc rodzaj pagórka (pod tym olbrzymim „trawnikiem” ukryto pomieszczenia techniczne). – Będzie tam więc można przyjść nawet na sanki – dodaje architekt. – Ta instytucja ma mieć zupełnie inny charakter niż zamknięte teatry, które wywodzą się z XIX wieku. My chcielibyśmy włączyć w życie teatru ludzi mieszkających w okolicy. Współczesna sztuka w niebezpieczny sposób staje się elitarna, może ten teatr w jakimś stopniu to zmieni. [ramka][b]Bartłomiej Martens - Architekt z pracowni Arca A&C[/b] Nowa Scena Kameralna została zaprojektowana w dialogu starego z nowym. Na połączeniu stuletniej tradycji i modernizmu wytwarza się napięcie. Budynek Teatru Polskiego (z 1913 roku) jako pierwszy na ziemiach polskich miał scenę obrotową, był jednym z najnowocześniejszych w Europie. My postawiliśmy na czystość przestrzeni. Sztuka ma mieć znaczenie pierwszorzędne. Jeśli teatr jest poszukiwaniem prawdy, to my szukaliśmy jej w zastosowanych środkach. Elementem wspólnym pomieszczeń są żelbetowe ściany, niosą ze sobą codzienność i prawdę. Robotnicy wylewali je jako płyty, które miały być niewidoczne. Mają różną fakturę, ubytki, są same w sobie sceną, na której rozgrywają się małe dramaty. I w tym betonie jest siła, żywioł i spontaniczność. Ramami dla betonu są podłoga z dębu polskiego, sufit z miedzianej siatki, wątki ceglanych ścian i żwir wiślany. Projektując, gdzieś w tyle głowy mieliśmy dzieło Jerzego Grotowskiego „Ku teatrowi ubogiemu”. Odarcie przestrzeni z dodatków i sprowadzenie jej do czystej funkcji miało coś z jego idei postawienia aktora wobec widza. Nawiązujemy też do antycznego pojęcia katharsis. Tu rozumianego jako oczyszczenie widza z estetycznych doznań. —j.l.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL