Biznes

Samorządowa kolej na skraju upadłości

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Rada nadzorcza spółki PKP Przewozy Regionalne zobowiązała jej zarząd do sprawdzenia czy możliwe jest ogłoszenie jej upadłości
— Rada nadzorcza zobowiązała zarząd do przeanalizowania wszelkich możliwości prawnych w tej sprawie — mówi Piotr Olszewski, rzecznik PKP Przewozy Regionalne. Ogłoszenie upadłości, mimo jej sporych problemów finansowych, nie będzie jednak takie proste. PKP Przewozy Regionalne powstała na podstawie ustawy o komercjalizacji i z mocy prawa nie może zostać ogłoszona jej upadłość. W podobnej sytuacji jest PKP Cargo i jeszcze do niedawna była Poczta Polska.
Dwa tygodnie temu komornik zajął konta PKP Przewozy Regionalne do kwoty 89 mln zł. Podstawą był wydany przez sąd nakaz zapłaty na rzecz PKP Intercity — państwowego przewoźnika kolejowego. Jak twierdzą władze tej spółki, Przewozy Regionalne są jej winne ok 100 mln zł za sprzedane w swoich kasach bilety na pociągi PKP IC. Samorządowa spółka od lata nie płaci. Trwa kolejne postępowanie, w którym PKP Intercity dochodzi od PKP PR przewoźnika kolejnych 12 mln zł.
Władze PKP Przewozy Regionalne twierdzą, że zajęcie kont było przedwczesne. — Zgodnie z obowiązująca Ugodą Restrukturyzacyjną, żadne z zobowiązań finansowych objętych pozwem PKP Intercity nie jest na chwilę obecną wymagalne. Ugoda ta wprowadziła bowiem system rozliczeń rocznych, których ostateczny termin spłaty przypada dopiero w dniu 29 listopada tego roku — mówi Piotr Olszewski, rzecznik PKP Przewozy regionalne. Władze PKP Przewozy Regionalne zapowiadają, że będą domagać się odszkodowania od PKP SA za doprowadzenie jej do niewypłacalności. Miało się do tego przyczynić przeniesienie pociągów pospiesznych do spółki PKP Intercity w grudniu zeszłego roku, tuż przed przekazaniem PKP Przewozy Regionalne 16 marszałkom. Jak wynika z audytu przeprowadzonego w spółce na zlecenie marszałków uszczupliło to jej dochody o ok. 800 mln zł w skali roku. Jednocześnie audyt ten obciąża odpowiedzialnością za ciężką sytuację w jakiej znalazła się spółka również marszałków i jej poprzedni zarząd. Temu ostatniemu dostało się za to, że po stracie połączeń międzywojewódzkich nie ściął kosztów stałych spółki. Marszałkowie zaś z opóźnieniem podpisywali umów o dofinansowanie przewozów które zamawiali i ociągali się z przelewaniem pieniędzy na konta spółki. W ciągu pierwszych trzech miesięcy roku samorządy przelały na konto spółki 128,5 mln zł, co stanowiło 20 proc. tej kwoty. Zarząd spółki twierdzi, że obecne kłopoty finansowe PKP PR wynikają też z tego, że została ona przekazana marszałkom obciążona zobowiązaniami bieżącymi w kwocie 360 mln zł. Ani rząd, ani marszałkowie nie widzą możliwości dokapitalizowania spółki ze swoich pieniędzy.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL