Piłka nożna

Demokracja z dyktaturą

Franciszek Smuda ma przygotować reprezentację Polski na mistrzostwa Europy w 2012 roku. - U mnie mecze towarzyskie będą jak wojna, o być albo nie być w drużynie - przekonuje
Fotorzepa, BS Bartek Sadowski
Franciszek Smuda, nowy selekcjoner reprezentacji Polski, specjalnie dla "Rz" o swoim pomyśle na sukces
[b]Podjął się pan trudnego zadania. Jeśli dobrze pójdzie, poprowadzi pan reprezentację Polski na organizowanych u nas mistrzostwach Europy. Boi się pan?[/b]
[b]Franciszek Smuda:[/b] Nie boję, bo nie jestem sam. Mam za sobą kibiców, media i piłkarzy. Wszyscy chcemy zmian, chcemy, żeby oglądanie gry reprezentacji sprawiało przyjemność, a nie cierpienie. Interesuje mnie taka praca, kiedy po ciężkim boju będzie widać jej efekty. Jak zagrają hymn, to mają ciarki przechodzić, a dla piłkarzy ma to być wielkie wydarzenie. Tych, którzy nie będą zainteresowani takim przeżywaniem emocji, nie powołam. Wycieczek na zgrupowania kadry nie będzie, bo to nie biuro turystyczne. [b]Kogo powoła pan na listopadowe mecze towarzyskie? Piłkarzy, którzy będą grać na turnieju za trzy lata?[/b]
Miałem mało czasu na analizę. Wiem tylko, że nie będzie to kadra na Euro 2012, bo na razie muszę się przyjrzeć wszystkim piłkarzom, których gra mi się podoba. Zobaczę, jak zaprezentują się w mojej taktyce. [b]Reprezentacja będzie grała tak jak pana kluby – ofensywnie i atrakcyjnie dla kibiców?[/b] Nie wyobrażam sobie innej możliwości. Musi być muzyka na boisku, ja będę tylko trzymał batutę. Nie chcę, żeby kibice mordowali się, oglądając nasze 1:0. Może w Polsce nie ma tylu zdolnych piłkarzy co w latach 70., ale uważam, że grupę 30 talentów możemy wybrać. Trzeba się też przyglądać młodzieży, bo ci chłopcy, którzy teraz mają 17 lat, na Euro mogą być gwiazdami. U mnie, w Lubinie, raz na tydzień na trening pierwszej drużyny zapraszany jest piętnastolatek. W reprezentacji piętnastolatków nie będzie, ale ktoś młodziutki na pewno na każdym zgrupowaniu się znajdzie. [b]Wie pan, że dużym problemem drużyny był alkohol?[/b] Mam swoje zasady, większość wie jakie, a ci, co nie wiedzą i napiją się na zgrupowaniu, następnego dnia wylecą z hukiem i więcej koszulki z orzełkiem za mojej kadencji nie założą. Ale nie mówię, że po meczu nie można się piwka napić. Niemcy piją, wszyscy piją. Ale ważne ile i co. [b]Kto będzie pana asystentem? [/b] Nie podjąłem jeszcze decyzji, Pawła Wojtalę wykreowały media, a on nie ma nawet odpowiednich papierów. Wyborów dokonam wspólnie z Antonim Piechniczkiem i Grzegorzem Latą. Podobnie będzie z dyrektorem reprezentacji. To musi być klasa człowiek. [b]Często mówi pan o konsultacjach z Piechniczkiem. Powiedział pan nawet, że będzie z nim omawiał wątpliwości dotyczące składu.[/b] Powiedziałem, że jeśli będzie jakaś dyskusyjna sprawa, to jeśli do mnie przyjdzie albo ja pójdę do niego – będzie mi się miło dyskutowało. To doświadczony człowiek, nie zapomniał, o co chodzi w prowadzeniu drużyny, ma wiedzę, więc go szanuję. Zresztą szanuję także wszystkich trenerów ligowych i zamierzam się z nimi regularnie spotykać. [b]Z Leo Beenhakkerem też się pan spotka? Jako jeden z nielicznych trenerów polskich klubów jakoś się pan z nim dogadywał.[/b] Na razie tego nie planowałem. Zarobki pan po nim odziedziczył? 85 tysięcy euro miesięcznie? Pensja Leo to marzenie. O pieniądzach nie będę jednak rozmawiał, bo nie lubię. Ten temat krępuje mnie nawet w dyskusjach z bratem czy żoną, więc z dziennikarzami też wolę o piłce gadać. [b]Kiedy odejdzie pan z Zagłębia Lubin? [/b] Dłużej niż do końca rundy nie zostanę, muszę to wszystko jeszcze z kierownictwem dogadać, bo wcale nie byłem pewny, że PZPN na mnie postawi. [b]Ustalając kontrakt, zastrzegł pan, że reprezentacja ma grać z silnymi drużynami, czy zgodził się pan na sparingi z Estonią, Litwą i Cyprem? [/b] Niekiedy nie można odmówić, bo PZPN związany jest umowami, ale powiedziałem, że chcę grać z jak najsilniejszymi przeciwnikami. A przegrajmy porządnie z Włochami, Niemcami czy Brazylią, bo wiem, że po kilku takich spotkaniach moi zawodnicy będą lepsi i nie przestraszą się silniejszego rywala w meczu o punkty na Euro. [b]Ile czasu potrzebuje pan, by można było powiedzieć, że to reprezentacja Smudy? [/b] Chciałbym, żeby stało się to jak najszybciej, chociaż wiem, że może to być trudne do wykonania. Ale piłkarzy poruszę od pierwszego dnia, przestawię na mój styl. Czasem będę ich głaskał, ale często też krzyczał. Będę takim demokratą-dyktatorem. Muszę z nimi żyć, musimy czuć, że robimy coś razem i idziemy w tę samą stronę. Nie krzywdzę zawodników, chamem nie jestem. Nawet jak ktoś mi w klubie nie pasował, to mu pomagałem znaleźć nową drużynę. Totalnej rewolucji w kadrze nie zrobię, ale będę powoływał tylko zawodników najlepszych, nie będę słuchał podszeptów, promocji nie będzie.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL