Wiadomości

Polacy czekają na czarnego konia

Donald Tusk to od lat faworyt sondaży. Osiągał w nich wyniki sięgające nawet 50 proc. poparcia. Najnowsze badania pokazują, że walka o prezydenturę w 2010 roku będzie dla niego dużo trudniejsza, niż przypuszczano. Na zdjęciu konwencja PO w maju 2005 r., na której ogłosił start w wyborach
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Donald Tusk ma poparcie zaledwie 21 proc. badanych. Jedna trzecia wyborców nie ma swego kandydata
[wyimek][link=http://blog.rp.pl/magierowski/2009/10/28/pula-do-wziecia-ktorej-nikt-nie-wezmie/]Przeczytaj komentarz Marka Magierowskiego[/link][/wyimek]
Na drugim miejscu w sondażu GfK Polonia jest Włodzimierz Cimoszewicz z 16-procentowym poparciem, na trzecim Lech Kaczyński – 12 procent, a na czwartym Andrzej Olechowski – 5 proc. poparcia. Najbardziej sensacyjny jest jednak fakt, że aż 39 proc. Polaków, którzy chcą głosować w przyszłorocznych wyborach prezydenckich, wybiera opcję „nie wiem”, „jakiś inny kandydat” albo wręcz odmawia odpowiedzi. Skąd te rozterki wyborców?
– Z ciągłej wojny pomiędzy PO i PiS oraz między Donaldem Tuskiem a Lechem Kaczyńskim – uważa Norbert Maliszewski, psycholog społeczny z Uniwersytetu Warszawskiego. – Ta walka zapewnia obu partiom stabilizację na scenie politycznej, ale z drugiej strony coraz więcej ludzi ma jej dość i dlatego nie chcą głosować na żadnego z tych polityków. Według Maliszewskiego wyborcy z utęsknieniem czekają na trzeciego kandydata. – Niestety, jak dotąd się taki nie pojawił. Ale tę tęsknotę oddaje duża popularność Włodzimierza Cimoszewicza, który na razie przecież niewiele robi i na każdym kroku podkreśla, że nie ma zamiaru kandydować – mówi psycholog społeczny. – Gdyby wystartował, mógłby sprawić wszystkim niespodziankę, bo część wyborców PiS będzie wolała poprzeć postkomunistę niż lidera wrogiego obozu. Dr Jacek Kloczkowski, politolog z krakowskiego Ośrodka Myśli Politycznej, również jest zdania, że Polacy są zmęczeni polityczną wojną między PO a PiS. – I może się okazać, że przyszłoroczne wybory prezydenckie przyniosą najniższą frekwencję od 1989 r. – przestrzega Kloczkowski. Politolog zwraca uwagę na słabnącą pozycję Tuska. – Jeszcze kilka miesięcy temu był absolutnym faworytem wyborów prezydenckich. Teraz nadal prowadzi, ale popiera go znacznie mniej osób – podkreśla. – To efekt ostatnich afer oraz zaostrzenia języka przez szefa Platformy. Wojenna retoryka, którą w ostatnich tygodniach zaczął się posługiwać premier, nie przeszkadza najmłodszym wyborcom: 18- i 19-latkom. Co trzeci z nich zamierza za rok poprzeć Tuska. – Najmłodsi wyborcy najmniej interesują się polityką, a Tusk jest im najbardziej znany, bo często pojawia się w mediach, dlatego wybierają właśnie jego – komentuje Kloczkowski. – Prezydent Kaczyński co prawda też często gości w mediach, ale dla młodych jest passe. Urzędujący prezydent ma najwięcej zwolenników wśród 50-latków, a Cimoszewicz jest najbardziej popularny wśród ludzi po 60. roku życia. – Cimoszewicz ma cechy, które odpowiadają starszym wyborcom: spokój, stonowany styl wypowiedzi. Nie angażuje się po żadnej ze stron konfliktu. Ma kompetencje oraz duże doświadczenie polityczne – tłumaczy Kloczkowski. Z sondażu „Rz” wynika też, że Cimoszewicz ma największą zdolność przyciągania wyborców z różnych partii. O ile bowiem sympatycy Tuska to w przeważającej mierze wyborcy PO, a sympatycy Kaczyńskiego to wyborcy PiS, o tyle chęć głosowania na Cimoszewicza deklaruje 70 proc. tych, którzy w tegorocznych wyborach do europarlamentu głosowali na SLD, 41 proc. wyborców PSL i co dziesiąty wyborca Platformy. – Tusk i Kaczyński uzależnili się od swoich elektoratów i mają problem z przyciągnięciem nowych wyborców – uważa Bartłomiej Biskup, politolog UW. – A Cimoszewicz zrobił się politykiem dla wszystkich. Jest wciąż naturalnym kandydatem lewicy, z PO łączy go proeuropejskość, a z PiS socjalne spojrzenie na gospodarkę. Może więc wyciągać wyborców z różnych koszyków. Według Biskupa duża liczba osób niezdecydowanych sprawia, że wyniki wyborów mogą być do końca niepewne: – Będzie walka do upadłego o to, kto zagospodaruje to poparcie. Ale wielu takich wyborców może też zostać ostatecznie w domu. I to też wpłynie na wynik. Żaden z pozostałych badanych kandydatów nie zdobył więcej niż 2 proc. poparcia. Grzegorz Napieralski, szef SLD, z wynikiem 1 proc. zamyka ranking. [ramka][b]Kto ma największe szanse na prezydenturę[/b] 27 proc. Polaków nie ma swojego kandydata na prezydenta. Spośród badanych polityków Donald Tusk zdobył najpoważniejsze poparcie. Sondaż GfK Polonia przeprowadziła od 15 do 20 października na 991-osobowej próbie dorosłych Polaków metodą wywiadów ankietowych.[/ramka] [ramka][b]Jak powstawał sondaż[/b] Podczas układania listy kandydatów przyjęliśmy najbliższą prawdziwym wyborom zasadę „jeden kandydat – jedna partia”. Dzięki temu głosy zwolenników największych partii nie rozkładały się na konkurencyjnych kandydatów z tego samego ugrupowania. Wyjątkiem było dwóch kandydatów lewicy, bo Włodzimierza Cimoszewicza, zgodnie z jego własnymi słowami, traktowaliśmy jako potencjalnego kandydata ponadpartyjnego. Sojusz Lewicy Demokratycznej reprezentował więc Grzegorz Napieralski. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL