Ekonomia

Tajwan: inny model walki z kryzysem

Rząd zadbał o wsparcie dla tych segmentów gospodarki, na które ma wpływ. Pieniądze popłynęły na inwestycje.
Rzeczpospolita
Rząd w ramach pakietu pomocowego wydał jak dotąd 700 mld dol. tajwańskich (ok. 70 mld zł). Pieniądze nie trafiły jednak do banków, tylko bezpośrednio do obywateli
Na Tajwanie kryzysu faktycznie nie widać. Ulice i centra handlowe tętnią życiem, do kas w sklepach stoją długie kolejki. Nic dziwnego, skoro tylko w ciągu kilku miesięcy w gospodarkę kraju liczącego ok. 23 mln obywateli wpompowano tak ogromne pieniądze. Rząd w Tajpej zareagował też szybko – pierwsza transza pakietu warta ok. 6 mld zł została uruchomiona już w maju 2008 r., kilka miesięcy przed spektakularnym upadkiem Lehman Brothers, co uważa się za początek realnego kryzysu.
Później ruszyła już prawdziwa rzeka pieniędzy. Rząd wprowadził dopłaty dla firm do kredytów na działalność inwestycyjną – 7 proc., zaś w przypadku zakupu sprzętu – 15 proc. – Szybka reakcja była najlepszym sposobem na walkę z kryzysem, zobaczymy, czy przyniesie zakładane efekty – mówi Steven Chang, wiceprezes Transcendu (producent odtwarzaczy MP3 i pamięci flash). Główni żywiciele rodzin w wieku 20 – 65 lat zarabiający mniej niż ok. 35 tys. zł rocznie mogli się starać o dodatkowe świadczenia. Za to aż niemal 9 mld zł trafiło na bony zakupowe o wartości ok. 400 zł dla każdego obywatela, niezależnie od wieku. Dlatego konsumpcja została utrzymana. Aż 25 tys. zatrudnionych oraz niemal 100 tys. praktykantów dopiero starających się o pracę otrzymało w ramach pakietu dodatkowe świadczenia. Dzięki ulgom podatkowym (ok. 3 tys. zł) sprzedaż nowych samochodów w skali miesiąca wzrosła średnio o ponad 20 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem.
Tylko program inwestycji publicznych (warty ok. 50 mld zł) ma spowodować wzrost PKB Tajwanu w tym roku o 0,68 proc. i stworzyć 19 – 22 tys. miejsc pracy. Bony dla konsumentów w założeniu mają spowodować wzrost PKB o 0,3 proc. Jednak nie wszyscy są takimi optymistami. Tajwańskie firmy opierają się na eksporcie, więc sama konsumpcja wewnętrzna nie wystarczy. – Tniemy koszty, gdzie się tylko da, oszczędzamy jedynie inżynierów, ale i tak nasze wyniki będą w tym roku najgorsze w historii – mówi Alice M. Chang, prezes Cyberlink, która jest właścicielem m.in. programu PowerDVD. We wrześniu eksport z Tajwanu spadł o 2 proc. Był to pierwszy ujemny wynik od ponad sześciu lat, ale władze zaniepokoił fakt, że import wzrósł o ponad 10,4 proc. [i]-Piotr Mazurkiewicz z Tajpej[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL