Biznes

Palenie zboża jest w porządku, drzewa palić nie wolno

- To jakiś skandal, bo w rozporządzeniu zapisano możliwość spalania zboża a jednocześnie nie sięga się po oczywiste paliwo jakim są odpady drzewne - mówi Bogdan Czemko, z Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego
Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Branża drzewna jest oburzona, że w rozporządzeniu określającym jakie surowce mogą być wykorzystywane przez duże elektrownie jako biomasa, uznano, że trociny i zrębki z czasem nie będą mogły pełnić takiej funkcji. Za to będzie można palić zboże
- To jakiś skandal, bo w rozporządzeniu zapisano możliwość spalania zboża a jednocześnie nie sięga się po oczywiste paliwo jakim są odpady drzewne - mówi Bogdan Czemko, z Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego.
Według właścicieli tartaków to silne lobby rolnicze sprawiło, że resort gospodarki na czele którego stoi Waldemar Pawlak z PSL, na listę surowców, za których palenie elektrownie dostana dopłaty, wpisał zboże a resztek drzewnych, nie. Profesor Krzysztof Żmijewski, z Politechniki Warszawskiej, doradca ministra gospodarki tłumaczy, że taka decyzja ma na celu zmniejszenie liczby wycinanych drzew. - Lepiej, żeby resztki z tartaków trafiały do zakładów produkujących płyty meblowe, niż do spalenia - wyjaśnia Żmijewski. Profesor podkreśla, że to obecna sytuacja jest zła, bo elektrownie zaczynają konkurować o resztki drewna z fabrykami produkującymi płyty, z których robi się tańsze meble. - Fabryki są na straconej pozycji, bo elektrownie dostają dopłatę ok. 240 zł do każdej megawatogodziny wytworzonej z biomasy, a fabrykom nikt nie dopłaca za wykorzystywanie trocin - mówi profesor. Rozporządzenie Ministerstwa Gospodarki „w sprawie szczegółowego zakresu obowiązków uzyskania i przedstawienia do umorzenia świadectw pochodzenia, uiszczania opłaty zastępczej, zakupu energii elektrycznej i ciepła wytwarzanych w odnawialnych źródłach energii oraz obowiązku potwierdzania danych dotyczących ilości energii elektrycznej wytwarzanej w odnawialnym źródle energii” określa m.in., które surowce uznaje się za biomasę. To bardzo istotne, bo elektrownie część energii powinny pozyskiwać właśnie ze źródeł odnawialnych. Z informacji jakie przekazał "Rz" Departament Energetyki resortu gospodarki wynika, że podczas, gdy w 2008 r. 4,2 proc. zużywanej w kraju energii pochodziło z odnawialnych źródeł energii, to w przyszłym roku ma to być 7,5 proc. Do 2020 r. ten udział ma wzrosnąć do co najmniej 15 proc. całej zużywanej energii.
Zgodnie z rozporządzeniem, w przypadku dużych elektrociepłowni (powyżej 5 MW) w tym roku 10 proc. energii powstającej poprzez spalanie biomasy w postaci trocin i zrębków nie będzie uznawane za energię odnawialną, w przyszłym roku już 25 proc., w kolejnym - 40 proc. a w 2015 r. - 100 proc. Roman Pionkowski, Dyrektor Centrum Zarządzania Aktywami w Energa SA podkreśla, że spalanie np. zrębków w elektrowniach nie będzie zabronione, tylko energia wyprodukowana w takiego paliwa nie będzie uznawana za energię pochodzącą z odnawialnego źródła, a w konsekwencji nie będzie uprawniać wytwórców do korzystania z systemu preferencyjnych dopłat z formie tzw. zielonych certyfikatów. Bogdan Czemko nie ma wątpliwości, że wejście takich zapisów sprawi, że firmy energetyczne przestaną interesować się tą biomasą. - Polskie tartaki, dla których sprzedaż pozostałości po produkcyjnych stanowi nawet 6 procent dochodów stracą ważny kierunek zbytu - alarmuje Bogdan Czemko. Podkreśla, że do tej pory odbiór tych surowców przez dużą energetykę, powodował, że ceny na odpady były na poziomie podobnym jak w innych częściach Europy. Zdaniem przedstawicieli branży drzewiarskiej rozporządzenie w takiej formie utrzymuje swoiste kuriozum, bo ten sam materiał drzewny, gdy jego odbiorcą jest mała kotłownia – traktuje się jako biomasę stanowiącą źródło energii odnawialnej. Gdy odbiorcą jest elektrociepłownia o mocy powyżej 5 MW – już nie jest źródłem takiej energii. Ale gdy taka elektrociepłownia działa w zakładzie wytwarzającym omawiane produkty – znów nim jest. - Ta ostatnia sytuacja dotyczy w Polsce czterech koncernów, bo tylko one w obrębie przemysłu przerabiającego drewno mają tak duże jednostki energetyczne - zauważa Czemko. Jego zdaniem koncerny te będą monopolistami na rynku, jeśli chodzi o odbiór trocin i zrębek i będą mogły dyktować ceny. Jest oburzony, bo jednocześnie resort wpisał na listę zboże jako surowiec, którego spalanie daje energię odnawialną. Ministerstwo Gospodarki tłumaczy to m.in. koniecznością zagospodarowania zboża złej jakości, którego na rynku jest nadwyżka. Zdaniem profesora Żmijewskiego jest to słuszny kierunek. - Zboże jest tańsze niż węgiel. W Brazylii naturalne jest, że wykorzystuje się trzcinę cukrową do produkcji energii. U nas odpowiednikami trzciny są ziemniaki i właśnie zboże - zauważa profesor. Dyrektor Pionkowski podkreśla, że spalanie zboża nie jest żadnym problemem technologicznym dla elektrociepłowni. - Jest to bardziej problem moralny, etyczny. Szacunek dla zboża i chleba jest głęboko zakorzeniony w polskiej kulturze i tradycji. Dlatego nie sądzę, aby mogły być szeroko wykorzystywane jako paliwo energetyczne - dodaje Pionkowski.
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL